27 października 2020

„Strasznicy” z Kęsowa i zza śmietnika, czyli… lekko odwodnieni walczą o budżet gminy

3 min read

Miejscowość – Łyskowo przez złośliwych nazywana Wisconsin mijamy będąc w trasie pomiędzy Bydgoszczą, a Tucholą w jakieś 15 sekund, ( 10 sekund zostawiamy sobie na ryczenie ze śmiechu, na widok drewnianego niedźwiedzia przy „biznesie”, który pozując „artyście” cierpiał chyba na chorobę weneryczną),  a to poważny… błąd!

… ponieważ „za” lub jadąc w przeciwną stronę „przed”, pomiędzy wiatą przystanku autobusowego, a śmietnikiem, stoi sobie radar kęsowskich strażników i… kasujeeee, ile wlezie. W tym czasie kupiony za nasze pieniądze i przeciwko nam ich „radiowóz” stoi sobie z włączonym silnikiem, zapewne aby schłodzić funkcjonariusza, który przysypia w jego wnętrzu (zimą się ogrzewa) za blokiem mieszkalnym. Niestety, okoliczne dzieci są niewzruszone i budzą naszego „Dredda”, który „ledwo zipie” szatańskim hałasem. Tym razem służbę pełni przemiły, młody człowiek, który „robi to, co mu kazano”. A że człek karny, z pewnością dla idei i na rozkaz, rzuciłby się z mostu, na chwałę swojej jednostki, gdyby mu kazano. Proszę tego nie robić! Przełożeni się zmieniają – przykład STRAŻ MIEJSKA z Czerska!

To nic, że radar, którego nie widzi może mu „gwizdnąć” lub postrzelić z wiatrówki każdy „brzydal zza kierownicy”, to nie jest istotne, urządzenie ma zarabiać, bo od tego przecież jest.  Jakże głupim wydaje się twierdzenie, że dochód z możliwości nadużywania swoich praw, nie wpływa na budżet gminy, prawda? Jest w tym wszystkim jeden problem, na te pułapki wpadają już prawie i wyłącznie turyści, którzy z krzykiem „zwiewają” z naszych pięknych borów ile wlezie, bo prócz możliwości wpatrywania się w krajobrazy, można tutaj umrzeć albo z nudów, albo ze zgryzoty po opłaceniu (lub nie) grzywien, które oddaje się gminie, a której nawet nie widziało się na oczy. A szkoda, bo to śliczne miejsce , a i ludzie przemili.

Może warto zrzucić się na CB-radia dla strażników, aby posłuchali informacji na swój temat, które przekazują sobie kierowcy? Wielce pouczające felietony radiowe, czasami można umrzeć ze śmiechu i nadwyrężyć sobie układ moczowy. Proponujemy też, aby zrezygnować ze starej nomenklatury i miast tych „bidnych ludzi w mundurach” nazywać „STRAŻNIKAMI”, przekulbaczyć ich na „STRASZNIKÓW”, bo nie mają niczego innego do zaoferowania w kwestiach bezpieczeństwa użytkowników dróg, jak tylko… straszenie.  Dzięki Bogu, to tylko wycinek ich działalności, ponieważ w innych sprawach są nieodzowni. I choć większość z nich, to przemili ludzie, mają trochę „przechlapane”, ale cóż, skoro nakazano im wąchać smrody z pobliskiego śmietnika, nie mamy na to wpływu, choć ich przełożeni powinni pomyśleć o jakiejś premii, za narażanie ich zdrowia, pracują przecie w wyziewach.

Poprosiłem dzisiaj  przyjaciół o to, aby przy kolejnej sesji fotograficznej ze strasznikami w roli głównej, wręczyć im zgrzewkę dobrej wody mineralnej, dodatkowo schłodzonej, aby zbytnio nie cierpieli, wszak ich przełożeni pracują w lepszych warunkach.

MARNYCH ŁOWÓW I DUŻO ZDROWIA, a wodę…, a wodę macie za darmo!

A co, stać nas!

________________________

(mrf.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook