25 listopada 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Strategia rozwoju Tucholi do 2020 roku. Część 2. Władza pełni rolę służebną wobec obywatela?

6 min read
W idealnym układzie obywatel – państwo istnieje niepisana umowa, którą zawierają strony od chwili urodzin obywatela, a być może nawet wcześniej, w trakcie poczęcia. Państwo zobowiązuje się do tego, że zapewni obywatelowi wszelkie warunki do nauki i rozwoju w najszerszym z możliwych zakresie, a ten w zamian, będzie wykonywał wyłącznie dwie czynności – będzie płacił podatki i rozmnażał się, aby system nie uległ zachwianiu.

Niestety, układ ten uległ obecnie gwałtownemu zachwianiu w skali ogólnopolskiej, jedną z przyczyn jest brak wydolności finansowej w jednostkach podległych – samorządowych. Co uznać można za sytuacje zjawiskową, samorządy, które składają się z obywateli ulegają gwałtownej przemianie, stając się jednostkami podległymi systemowi, narzuconemu przez państwo, poprzez przepisy, często głupie, krzywdzące, a w skrajnych przypadkach patologiczne, w normalnych warunkach, podlegające prokuratorskiej lustracji.

Bo jak inaczej nazwać można sytuację, gdzie obywatel pozbawiany jest elementarnych zasad bezpieczeństwa, w trakcie przemieszczania się pojazdem do zaplanowanego celu podróży i z powrotem? Jeżeli przemieszczanie, to koniecznością są bezpieczne drogi i przemyślany ruch pojazdów w zgodzie z przepisami. A kiedy są, a nie spełniają podstawowych wymogów, ponieważ zmieniły się warunki? Wtedy potrzeba nowych dróg lub remontu starych, a jeżeli stają się uciążliwymi w granicach miast, to właśnie państwo musi dokonać zmiany ostatecznej, czyli… wybudować obwodnice.

Jeżeli nie chce, budzi to uzasadnione protesty

Państwo łamiąc układ pierwotny pomiędzy sobą, a obywatelem próbuje cześć swoich obowiązków przerzucić na obywatela poprzez samorządy. W każdym przypadku, obywatel pokryje wszelkie koszty, system przetrwa, a nawet odnotuje przychód! Sytuacja diametralnie zmienia się w chwili, gdy do ogólnej puli, która przeznaczona jest na drogi wszelkiego rodzaju, trafiają środki spoza państwa, w naszym przypadku środki unijne. Oczywiście, system w dalszym ciągu działa tak samo, jednak powiększony o inne państwa będące w unii – Unii Europejskiej.

Urzędnik, który jest zawiadującym tak wielka pulą środków, praktycznie staje się panem życia i śmierci… obywatela na drodze.

Urzędnicza „demokracja” po polsku

I tak naprawdę niewiele się zmieniło. W poprzednim systemie obowiązywał narzucony układ bez szacunku, czyli Władza – Petent, obecnie, po pozornych przemianach aparatu urzędniczego Państwo – urzędnik – obywatel. W rzeczywistości, to wyłącznie gra słów o innej mocy zwyczajowej, a nawet obyczajowej. Współczesny urzędnik, zwłaszcza w małym środowisku, często uzyskujący etat w „aparacie”, dzięki koneksjom lub poleceniom, jest w istocie tym samym urzędnikiem, co kiedyś. Nagminnym jest, jego brak kompetencji, który nadrabia zapałem, czyli… eksperymentuje na Obywatelu!

Współczesne państwo działa w oparciu o nawyki z przeszłości, objawia się to w najprostszy z możliwych sposobów – posługuje się formularzami, które prawie wcale nie uległy zmianie od czasów zamierzchłych. Ciągle obowiązuje podsystem nakazowo – rozdzielczy, który daleki jest od demokratycznego. Obywatel w każdej sprawie zawsze traktowany jest jak przestępca, a kiedy upomni się o swoje, zostaje albo wyśmiany, albo zignorowany, albo potraktowany cynicznie przez urzędnika – przedstawiciela Państwa.

Właśnie coś takiego wydarzyło się w piątek, podczas trwania konferencji poświęconej strategii rozwoju województwa kujawsko – pomorskiego działania do roku 2020. Takiej dawki propagandy i populizmu ze świecą szukać w świecie. Złamano wszelkie zasady, przynajmniej w tej jednej, konkretnej kwestii, nad którą się obecnie skupimy.

Minęło pół wieku…

 

… od chwili, gdy władze z poprzedniego układu, postanowiły o tym, że zwiększenie ruchu w Tucholi, to kwestia czasu. Przedziwne zjawisko, tak rzadkie w czasach propagandy sukcesu. Nie było wtedy starostów, burmistrzów, byli naczelnicy, którzy o dziwo działając pod czerwonymi sztandarami, miewali przebłyski inteligencji. Objawiały się one doskonałym rozeznaniem sytuacji i próbami zażegnania problemów, które musiały powstać znacznie później. To właśnie wtedy pojawił się pierwszy projekt obejścia Tucholi przez pojazdy w ramach tzw. tranzytu. Wymyślono plan, przeprowadzono pierwsze pomiary, przygotowano teren, a nawet część ulic, pod zwiększony ruch, wyprowadzając go jak najdalej od centrum miasta, zachowując rozsądek w kwestiach finansowych. Niestety, nie wyszło to do końca, jak powinno, choć cześć ulic z niedoszłej obwodnicy, służy nam do dzisiaj. Potem było tylko gorzej. Co ciekawe, każda z kolejnych władz miasta miała świadomość tego, że powstanie obwodnicy jest koniecznością, ale łamała sobie na tym problemie wszystkie zęby.

Efekt? Znamy, zakorkowane ulice, sytuacje mrożące krew w żyłach z udziałem pieszych, ogólny chaos, powiązany z rujnacją miejskich ulic i okolicznych domostw. Co najdziwniejsze, nikt nie wkalkulował w te patologie zrujnowanego zdrowia mieszkańców i ciągłych ich obaw o życie najbliższych. Każde kolejne ekipy rządzące wydają się być głuche i ślepe, przyparte do muru, przyjmują postawę neutralną, bojąc się narażenia urzędnikom wyższego szczebla. Dlaczego? Jak zawsze, chodzi o pieniądze. W myśl zasady… podskoczysz, to figę dostaniesz”, wybierają mniejsze zło, kosztem swoich wyborców, których mamią i zwyczajnie oszukują, pustymi obietnicami.

Zastanawiam się właśnie nad tym, ile środków zmarnotrawiono na wszystkie istniejące plany, powstania obwodnicy tucholskiej, które zdezaktualizowały się i w efekcie trafiły do kosza. Obawiam się, że pokryłyby lwią część obecnego długu powiatu. Inną sprawą jest to, kto za to odpowiada, ale to temat na zupełnie inną rozmowę, która zapewne u wielu wywoła szok. Nie uprzedzajmy wypadków i powróćmy do meritum.

Cyniczne zachowanie Marszałka?

 

W Tucholi istnieje i aktywnie działa stowarzyszenie o dźwięcznej nazwie „SOS dla Tucholi”. Kapitalna nazwa, która budzi jednoznaczne skojarzenia. Obywatele stworzyli swoisty front samoobrony, choć wszelkie skojarzenia w kwestii  nazwy są niezamierzone. I choć to pospolite kłamstwo, Oni walczą o to, aby ruch w Tucholi nie przybrał rozmiarów kataklizmu. Walczą jak mogą, choć zawiłość procedur niemiłosiernie wykorzystują Ich przeciwnicy – bezduszni urzędnicy.

SOS wspiera rzekomo pan Burmistrz Tucholi. I choć był Wielkim Nieobecnym podczas konferencji, cóż,  zdecydował o tym, że jego osoba bardziej potrzebna jest w tamtej chwili w tucholskim TOK-u, gdzie właśnie odbywał się jubileusz 75 – lecia istnienia jedynego Liceum Ogólnokształcącego z taaaką, często kontrowersyjną historią. Zapewne wspierał swoim zbawczym duchem, osłabione szeregi przedstawicieli SOS – mentalnie, jak na taką formę cielesną przystało. Oczywiście, zachowano wszelkie formy kurtuazji, był przecież obecny jego zastępca, jednak istnieje subtelna różnica, a jej imię to… wsparcie. Tym razem go zabrakło, członkowie stowarzyszenia w myśl wcześniej opisanych zasad stali się … petentami skazanymi na cynizm interlokutora, siedzącymi w ławce osamotnieni, bez wsparcia kogokolwiek z samorządowych władz.

W rolę prześmiewcy wcielił się pan Marszalek województwa. Tłumaczył długo i zawile wszelkie „przeciw” w odniesieniu do kwestii powstania obwodnicy, stwarzając pozory otwarcia, jednocześnie stawiając przed obywatelem mur, nie do przebycia. Całości dopełnił sposób i ton, którym potraktował zbulwersowanych urzędniczą biernością w kluczowej sprawie mieszkańców. Czy to zakrawa na skandal? Oczywiście, ponieważ urzędnik każdego szczebla pełni funkcję służebną wobec obywatela, który utrzymuje również jego, płacąc horrendalne podatki. Na czym polega błąd obywatela? Kiedy przez sekundę stał się osobą najwyższej rangi – wyborcą, dokonał idiotycznego wyboru, a teraz ponosi tego konsekwencje, jedne z wielu.

Kuriozalnym wydaje się fragment rozmowy, gdzie po pełnych żalu wypowiedziach przedstawicieli społeczeństwa, zawiedzionych brakiem wspólnej platformy porozumienia, zmienia się temat rozmowy na daleki, od najważniejszej w tej chwili sprawy. Uświadommy to sobie wreszcie, ta piekielna droga, to jedyny sposób uniknięcia tragedii, która na obecnie eksploatowanych drogach musi się wydarzyć. To tylko kwestia czasu, kiedy do niej dojdzie.

Człowiek, to takie ‘zwierzę”, które potrafi myśleć abstrakcyjnie i perspektywicznie, potrafi przewidzieć tragedię, a nawet jej zapobiegać. Niestety, na skutek urzędniczych kruczków, w tym również prawnych, blokuje się obywatelską inicjatywę, traktując inicjatorów jak ubezwłasnowolnione… małpy.

Komu aż tak bardzo zależy na tym, aby powstanie obwodnicy zablokować na kolejne osiem lat? Pogadajmy o pieniądzach…

Na to pytanie odpowiemy sobie w kolejnej części „Strategii rozwoju Tucholi do 2020 roku”.

 

Mariusz R. Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook