28 października 2020

Straż Międzygminna to już przeszłość, mandaty utrzymane w mocy

2 min read

Tak wielkiego zamieszania wokół Straży Gminnej jeszcze nigdzie nie było, wszystko za sprawą nazwy, która okazała się być kompletnym niewypałem. Jak do tego doszło? Przenosimy się do Kęsowa i Gostycyna.

 ***

Posterunek Straży Gminnej w Kęsowie. (Fot. Mariusz R.Fryckowski)

Straż Międzygminna przeszła do lamusa, bynajmniej nie oznacza to, że teren pozostawiono na pastwę losu, zwłaszcza teraz, kiedy zamykane będą lokalne posterunki POLICJI, co wydaje się być kompletną niedorzecznością. Strażnicy z Gostycyna i Kęsowa działać będą pod szyldem Straży Gminnej Kęsowo. W tej sprawie Rada Gminy podjęła ostateczna decyzje już w październiku. Na wyraźne polecenie wojewody województwa kujawsko – pomorskiego Ewy Mes, przywrócono normalność.

Palącym problemem, zwłaszcza dla ukaranych mandatami kierowców była informacja, czy kary będą utrzymane w mocy. Podchodząc do sprawy zdroworozsądkowo mandaty powinny zostać anulowane. Za sprawą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych będzie inaczej – mandaty zostaną utrzymane w mocy i kierowcy poniosą konsekwencje finansowe wynikające z ich wykroczenia. Z taką opinia można się oczywiście spierać, jednak wobec powszechnego polowania na polskich kierowców, które zarządził minister finansów norma 1.5 mld złotych, które zaplanował Rostowski musi zostać wykonana. Póki co, sprawa nie dotyczy jeszcze Straży Gminnej, gdzie wójtowie przychody z mandatów przeznaczają ogólnie mówiąc na drogi.

Znając pazerność obecnego układu politycznego, który utonął w długach, kwestią czasu jest rozszerzenie powszechnego polowania na kierowców nawet kosztem jednostek straży. Oczywiście uzyskane w ten sposób pieniądze, trafiać będą do budżetu centralnego, w efekcie gminom przestanie się opłacać zabawa w „wystawianie radarów”.

Czy to coś zmieni? Nie, za wszystko i tak zapłacą kierowcy, są ostatnią deską ratunku dla katastrofalnego stanu budżetu państwa.

Straż Międzygminna, to gra słów, która wywołała burzę u kierowców, którzy poczuli się zwyczajnie oszukani. Czy mają rację? Bez wątpienia, jednak, jak dalece trzeba być nadgorliwym w urzędniczym żargonie, aby grę słów oddalić tak dalece od przepisów? Pomimo wywołania burzy, sprawa pozostanie wyłącznie językowym lapsusem z konsekwencjami, których urzędnik nie przewidział. To nauczka dla systemu, który musi wreszcie zrozumieć fakt, że OBYWATEL ma swoje prawa i będzie je egzekwował.

 

Skoro nie może, system nadaje się do wymiany, jednak wyłącznie na szczeblu centralnym, dobre samorządy poradzą sobie same, a takimi są zarówno ten z Gostycyna, jak i z Kęsowa, a szkalujące je artykuły prasowe, należy rozważać wyłącznie z pozycji kosza na śmieci, czyli tam, gdzie jest ich miejsce.

 

(mrf.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook