22 października 2020

Straż Miejska z Czerska pobiła rekord lenistwa i głupoty? To może być zaraźliwe!

5 min read

Parafrazując scenę z pamiętnego, czeskiego serialu, tę o głupocie i gołębicy odnosząc ją do tego, co wyprawiają urzędnicy magistratu w Czersku, nie można tego skwitować uśmiechem, ale mocnym słowem  – GRANDA! Dlatego Drogi Czytelniku usiądź wygodnie i wysłuchaj historii z piekła rodem, a to nosi nazwę Czersk, leży raptem 25 kilometrów od Tucholi i może stać się również Twoim piekłem!

Od kilku dni w Polsce, nie ustaje wrzawa wokół pana Piotra, który jak wielu innych kierowców został skrzywdzony przez Straż Miejską właśnie tam w Czersku. Wspomniany nie jest pierwszym, a tym bardziej ostatnim, którego postanowiono dla dobra miasta złupić za wszelką cenę. Tym jednak razem sprawa przeistoczyła się w farsę w której udział bierze odrobinę większe grono ludzi w tym pazernych na cudzą kasę.

Audi pana Piotra zepsuło się daleko od granic Polski. Nie miał innego wyjścia, jak poprosić o pomoc właściwą instytucję w Danii. W efekcie zepsute auto wróciło do kraju na… wynajętej właśnie tam lawecie. Wykonujący usługę znalazł się w zasięgu fotoradaru strażników w  Łęgu, nieopodal Czerska i tutaj zaczyna się właśnie ta nieprawdopodobna historia.

Wywiad z panem Piotrem

Niebywała sytuacja, kiedy uszkodzone auto, znajdujące się na lawecie przekracza prędkość? Takie cuda, to tylko w Czersku! Jakim trzeba być idiotą i jednocześnie leniem, aby w taki sposób odczytać całą sytuację? Bo auto krajowe odnaleźć jest strażnikom łatwiej, a powołując się na chore, konfidenckie prawo, gdzie podobnie jak onegdaj – państwo, lokalna władza żąda w specjalnym piśmie, wskazania sprawcy! Co ciekawe, zauważyliśmy zależność, która trwa od lat, strażnicy miejscy z Czerska w każdej spornej dla nich sprawie kierują podobne „kwiatki” wprost do miejscowego sądu, który jakimś cudem rozwiązuje problemy wyłącznie na ich korzyść.

Przypomnijmy nagranie…

Jeżeli w tym momencie czytelnikowi i widzowi opadły ręce, rozumiemy ten stan. To jakby w polskie realia i to bez większego retuszu przenieść przygody Latającego Cyrku Monty Pythona. Zimny, bezwzględny sędzia (niekoniecznie mężczyzna), wykonuje swoją pracę, a „skasowany” kierowca wpłaci należność wprost do kasy miasta, którym kieruje pan burmistrz wydający polecenia swojemu komendantowi, a może komuś jeszcze?. Swoisty trójkąt bermudzki, którego bokami są: urząd, sąd i strażnik.

Warto w tym momencie przypomnieć zdarzenie z udziałem tucholan w którym strażnik – sam komendant Straży Miejskiej w Czersku zachowuje się nie jak urzędnik,a… „bezczelny” Janosik.

Materiał nr1

Materiał nr 2

To konkretne wydarzenie nagłośniliśmy w całej Polsce.

Przenośny fotoradar straży miejskiej z Czerska wskazał, że laweta przekroczyła dozwoloną prędkość o 23 km/h. Ale to kierowca wiezionego samochodu otrzymał zdjęcie z fotoradaru wraz z żądaniem wskazania kierowcy, który jechał lawetą. Właściciel audi zapowiada, że sprawę przekaże do prokuratury. 
– Strażnicy miejscy próbuje mnie zastraszyć i zmusić do przyznania się do czegoś, co nie miało miejsca – mówi Piotr Daniluk. 
Burmistrz Czerska jest zaskoczony zachowaniem strażników miejskich. – To kierowca lawety powinien być ukarany. Winna jest nadgorliwość komendanta – mówi Marek Jankowski.

Informacja za portalem WP.

***

Przerażające jest w tym wszystkim to, że niekompetencja, a czasami wręcz głupota w każdej takiej absurdalnej sytuacji… zwycięża, zwłaszcza w Czersku. Strażnicy stoją ponad prawem, będąc uzależnionymi od burmistrza ? Jak głupio brzmi informacja płynąca wprost z ust włodarza ( zapis TVN-24) o tym, że w związku z panem Piotrem „porozmawia z komendantem”? Dla każdego oczywistością jest, że obaj panowie w trybie natychmiastowym powinni zostać zwolnieni z obowiązków i pociągnięci do odpowiedzialności, a krzywdy wyrządzone wykorzystanym kierowcom ( w tym również moralne),  powinni solidarnie pokryć z własnej kieszeni. Tak wygląda sprawiedliwość obywatelska, a jak państwowa?

Właśnie tak…

 

Zamiast przekraczającego przepisy kierowcę lawety, skasowano właściciela auta na niej. Prawda, jakie to proste?

To właśnie w tym budynku feruje się wygodne wyłącznie dla jednej strony wyroki, na podstawie zdjęć. Kto dokonuje podobnych operacji? Strażnicy – lenie, na polecenia dwóch panów…

Burmistrz Czerska – pan Marek Jankowski, zapewne niezwykle sympatyczny jegomość, zdaje się o naturze „drapieżnika”, innymi słowy, dbającego o finanse, które zapewnią rozwój (cudzym kosztem) swojego miasta.

Wykonawcą zaleceń burmistrza jest ten jegomość – komendant straży, którego natura, kompetencje i aparycja, pozostawiają wiele do życzenia. Z tym panem nie ma dyskusji, istnieje dla Niego tylko jedna prawda – Jego i trudno się temu dziwić, sądząc po posturze. (To ostatnie stwierdzenie jest wyłącznie komentarzem sytuacji, dokonanym przez autora artykułu).

Na kolejnym obrazku powinien znaleźć się budynek sądu w którym wyroki są ferowane jednoznacznie. Czy to już triumwirat? *

Efektem działania urzędników wobec pana Piotra jest korespondencja, która budzi wyłącznie jedno skojarzenie – konfidencka:

Jak zakończy się sprawa pana Piotra Daniluka? Łatwo to przewidzieć, jak zawsze rozeszłaby się po kościach i nikt z zamieszanych w tę sprawę nie ucierpiałby z wyjątkiem…? Oczywiście, pana Piotra – niesłusznie ukaranego kierowcy ze Sztutowa, gdyby nie drobiazg – media i to te głównego nurtu, które Czersk leżący w opłotkach kuj – pomorskiego od dawna mają na celowniku oraz  upór głównego zainteresowanego, który zwrócił się o pomoc do prokuratury.

Ufamy polskiemu wymiarowi sprawiedliwości (bo musimy), choć to proces niezwykle karkołomny, ta instytucja wymaga głębokich reform. Jeżeli się nie uda, pozostaje jeszcze jedna droga postępowania, to ostateczność w dodatku unijna.  To, co dzieje się w Czersku nie przypomina już akcji  z filmów Barei, a sceny z życia pazernych „dziwolągów”, walczących o reelekcję w najbliższych wyborach. Czy im się uda? Wszystko w rękach lokalnej społeczności, której „niezwykłość”, dawno temu, dostrzegła jedna z renomowanych, polskich uczelni.

Naukowcy doszli wtedy do szokujących wniosków, ale to już temat na inną opowieść.

_______________________________

Mariusz R.Fryckowski

Źródła:

TVN24

YT

TOKiS – PRESS

*Triumwirat można uznawać za formę ustroju politycznego, jednak naprawdę nie jest to odmienny ustrój, a jedynie szczególny przypadek dyktatury bądź oligarchii. W dyktaturze triumwirat zajmuje miejsce jednego władcy (przejmuje jego uprawnienia, przywileje i obowiązki). Gdy mówimy o triumwiracie w oligarchii to rozumiemy przez to fakt, że grupa rządząca (oligarchowie) składa się z trzech osób, ten scenariusz dobrze wpisywałby się w realia Czerska, biorąc pod uwagę wypowiedzi kierowców przejeżdżających przez to ładne, choć nieco „dziwne” miasteczko.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook