26 października 2020

Supermarkety szkodzą naszej gospodarce

4 min read

Już za chwilę swoje podwoje otworzy w Tucholi kolejny market. Miejscowi cieszą się z tego, że będą nowe miejsca pracy. Doprawdy, to naiwne myślenie, które pokutuje również nie tylko w naszym miasteczku, a w całej Polsce.

Markety nie tworzą wielu miejsc pracy, do Polski nie trafia zaawansowana technologia. Co więcej, na przykład każde otwarcie w Polsce sklepu wielkopowierzchniowego powoduje, że zamykane są okoliczne małe sklepiki, wobec czego miejsc pracy nawet ubywa.

Ponadto można się spodziewać, że wzrośnie import towarów danej firmy do naszego kraju, bo chce ona po prostu sprzedawać u nas swoje produkty. To odbieranie rynku rodzimym producentom. Podobnie są oceniane przez specjalistów inwestycje zagraniczne w polskim budownictwie: mają niewielki wpływ na rynek pracy w Polsce i na import nowoczesnych technologii.. Najkorzystniejsze dla gospodarki są takie zagraniczne inwestycje, które tworzą miejsca pracy, sprowadzają do naszego kraju nowoczesne technologie i ożywiają eksport. Takie warunki spełniają firmy produkcyjne. Jednak jedynie, co dziesiąte otwierane w Polsce zagraniczne przedsiębiorstwo zajmuje się produkcją.

Ponad dwadzieścia lat temu Polacy odkryli handel, a ten świętował swoje wzloty. To całkowicie oczywisty proces po latach niedostatków. Sprzedawało się wszystko i wszędzie. Dodatkowo gospodarki na granicy absurdu, czyli wprost z dawnego ZSRR serwowały nam swoje wyroby na pchlich targach. Do dzisiaj w wielu polskich domach gracą szafki „ruskie maszynki do mięsa, czy inne wynalazki”. Dzisiaj nas to śmieszy, a kiedyś? Wydawało nam się, że robimy nie tylko naszym braciom „ze Wschodu” łaskę, ale i świetnie na nich zarabiamy, ściślej na ich biedzie. Jakże historia lubi się powtarzać, a jeszcze nie tak dawno w podobnej sytuacji byliśmy my. Pojawiły się nawet prześmiewcze piosenki w stylu „…za każdym rogiem czai się Turek, sprzedaż mu wszystko, tylko nie skórę”.

Dzisiaj staliśmy się niczym „dzikie plemię” na dalekim, bezludnym lądzie, gdzie aby nas przekupić, przybysze wciskają nam kolorowe paciorki – „badziewny” towar pod marką dowolnego supermarketu. Bez różnicy jest to, czy damy się wrobić w telewizor, pralkę, lokówkę, czy parę butów w okazyjnej cenie, zawsze stajemy się właścicielami przedmiotów, których jakość nie pozostawia wiele do życzenia, a jest zwyczajną kupą szmelcu w dodatku podlegającą planowemu postarzaniu produktu. Ki diabeł?

Otóż służę przykładami wprost z reporterskiego życia. Ile kosztuje dobra kamera Obskóra?  O czym mowa? No dobrze, jaśniej, ile kosztuje aparat fotograficzny średniej klasy? Powiedzmy pięć tysięcy złotych z podstawowym obiektywem, czyli z szybką w pierścieniu. Współczesny aparat cyfrowy posiada akumulator. Jak długo powinien sobie poradzić z codzienną pracą aparatu? Rok, pięć? Otóż nie, przeciętny akumulator „wysiądzie najpóźniej po półtora roku. Czy oznacza to, że się zużył? Nic podobnego, zakodowano w jego chipie informację, że ma wytrzymać konkretną ilość ładowań. Jeżeli ta liczba zostanie przekroczona, chip zareaguje w taki sposób, że aparat sukcesywnie robić będzie coraz mniej zdjęć. Wreszcie decydujemy się na zakup nowego akumulatora. Czy oznacza to, że stary akumulator nadaje się tylko do utylizacji? Nie, został celowo postarzony przez producenta.

Klient nie może zbyt długo korzystać z tego samego urządzenia. Klient ma kupować, coraz więcej i więcej. Nie jest w interesie firmy tworzyć produkty trwałe. Podobnie jest z pralkami, samochodami, drukarkami, wszystkim.

Podobnie działają markety, które powstają w Polsce jak grzyby po deszczu. Oferują nam dosłownie śmieci, często przeterminowane, o obniżonej, jakości, często niebezpieczne. Ich zaleta? Niska cena i to wystarczy, aby się na te przedmioty rzucił przeciętny klient z Polski. W naszych skrzynkach pocztowych zalegają cale sterty reklam marketów z terenu Tucholi. Często dochodzi do tego, że wyrzucając te śmieci, często pozbywamy się ważnej korespondencji. Jak ukrócić praktyki nachalnej reklamy, którą atakują nas markety? Perswazja niczego nie zdusiła, potrzeb pozwu zbiorowego, tylko takowy może odnieść skutek.

Markety w tym także tucholskie do rzeźnia naszych interesów. Ostatnie pieniądze, które w dobrej wierze przeznaczamy na zaspokojenie najważniejszych potrzeb zabirają nam bossowie wielkich firm, oferując w zamian dosłownie śmieci. Co gorsza podobnie jest z artykułami spożywczymi, które absolutnie nie powinny trafić na polski rynek.

Czujemy się bezsilni? Nie do końca, coraz częściej spotykamy tucholan, którzy mając dość handlarskich praktyk wielkich marketów, wyjeżdżają na zakupy zupełnie gdzie indziej. A reszta konsumentów? Cóż, wypełnia swoimi pieniędzmi obce kieszenie..

Na szczęście ten stan nie będzie trwał zbyt długo z prostej przyczyny, nie mamy już powoli środków, nawet na chleb z supermarketu.

Eldorado obcych powoli się kończy…

(mrf.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook