22 października 2020

Szybcy, wściekli jak… znikający punkt, już tylko na ekranach kin?

3 min read

Pracownik firmy przewozowej o polsko brzmiącym nazwisku Kowalski (Kołolsky) zakłada się, że dostarczy samochód z Kolorado do Kalifornii w mniej niż piętnaście godzin. Łamiąc wszelkie zasady, lekceważąc policyjne pościgi wreszcie się zatrzymuje… na potężnych łyżkach buldożerów – ginie.

Przeniesiona na ekran, prawie epicka opowieść o swobodnym jeźdźcu zamkniętym w pudle samochodu kończy się źle. To już klasyka filmu, premiera odbyła się 15 stycznia 1971 roku. Tak, tak młodzi ludzie w tamtych latach też już były samochody i to jakie!

Kowalskiego zastąpili inni aktorzy, którzy do dzisiaj biją rekordy popularności, a choćby w innym obrazie pod wspólnym tytułem „Szybcy i wściekli”. Prócz sensacyjnego wątku wpleciono  w film niezwykle efektowne sceny pościgów. Niestety, życie pisze swoje scenariusze i wraz ze śmiercią jednego z aktorów, który zginał w potwornym wypadku samochodowym, kontynuacji kasowego obrazu już nie będzie. Niestety z maniakalnym uporem dawni, filmowi bohaterowie ciągle odnajdują swoich naśladowców, również na polskich, zniszczonych drogach.

Nie jeżdżą Chargerami, tym bardziej Lincolnami, czy Bugatti Veyronami, a zwyczajnymi „wieśwagenami”, których średnia wieku to… 25 lat! Co wyprawiają na drogach? W Tucholi ich wyczyny możemy obejrzeć na bocznych ulicach Rudzkiego Mostu, względnie Przy Szosie Sępoleńskiej. Bandytów z zasobniejszym portfelem widzimy w nowocześniejszych „bolidach” spod znaku BMW, zwłaszcza ostatnio. Praktycznie w każdych wiadomościach, rekordy bije Frog,  media pokazują wyczyny warszawskiego, pospolitego idioty drogowego, który pędzi przez miasto ze średnią prędkością 175 km/h, łamiąc wszystkie przepisy. W ciągu 12 minut pokonał 30 kilometrów, ścigając się z motocyklistami,  dokonując ponad 100 wykroczeń. Pomimo tego, że stanowił niewyobrażalne wręcz zagrożenia dla wszystkich użytkowników drogi, okazał się być na tyle głupim, że nagranie umieścił w Internecie.

Kajetan Kajetanowicz – znakomity polski kierowca mówi: „ten człowiek to szaleniec, idiota, którego powstrzymać może wyłącznie jedno – więzienie”. W USA zostałby w najlepszym przypadku… postrzelony przez policjantów, a w Polsce?

Wbrew pozorom coś ostatnio drgnęło, również w Tucholi! Komendant Główny Policji sięgnął do przepisów i „odkurzył” ten, z którego policjanci dotychczas stosunkowo rzadko korzystali – za tak rażące zachowania na drodze jak to zaprezentowane wyżej,  kierowca prócz odpowiedzialności karnej, utraci dokument uprawniający go do kierowania pojazdem. Tak narodziła się akcja: „Zero tolerancji”.

Wojnę drogowym bandytom wypowiedzieli policjanci z Tucholi i Bytowa, którzy zdecydowanie korzystać będą z artykułu 135 ustawy „Prawo o ruchu drogowym”, który pozwala odbierać prawo jazdy potencjalnym, drogowym mordercom.

A przecież można inaczej. Chcesz poszaleć za kieronicą swojego pojazdu? Skorzystaj z umiejętności i wiedzy ludzi, którzy się na tym znają. W Tucholi mamy świetną grupę „rajdowców”, znamy ich wszyscy, są jedną z najlepszych wizytówek miasta, podczas zawodów w różnych miastach Polski. Oto oni w akcji…

Jestem przekonany o tym, że ci wspaniali, młodzi ludzie nikomu nie odmówią pomocy, a kto wie, może zaproponują komuś z talentem miejsce w swojej drużynie?

_________________

(mrf.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook