czw. Gru 12th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

TAJEMNICE ZOFII LEŚNIOWSKIEJ

8 min read

Pomimo upływu lat, tajemnicza śmierć Władysława Sikorskiego nabiera zupełnie innego wymiaru. Bez wątpienia, odżywają pewne nastroje podsycane największą współczesną tragedią, która wydarzyła się rok temu pod Smoleńskiem.

Zwolennicy spiskowej teorii dziejów widzą pewne analogie między tymi zdarzeniami, czy są one bezpodstawne? Tego nie wiemy, jednak istnieje wspólny mianownik, którym są próby ukrycia faktów. Być może kluczową rolę w sprawie odegra wątek współudziału osób trzecich, o ile udowodnione zostanie przypuszczenie dokonania zamachu na polskich przedstawicieli. Skoro jednak wszystko przed nami, może warto odwołać się na chwilę do przeszłości?

Zapraszam do lektury tekstu mojego przyjaciela – pisarza Roberta K. Leśniakiewicza. Materiał po części, zostanie zilustrowany galerią fotografii, które zostały wykonane w Gibraltarze. Jedna z sekwencji ukazuje pas startowy, z którego do ostatniego lotu poderwał się transportowiec generała.

m.

Zamach na Gibraltarze znów odżył w świadomości Polaków wszystkich opcji politycznych za sprawą czterech programów dokumentalnych pod wspólnym tytułem „Generał” traktujących o kulisach tej zbrodni. Jest to także komentarz do filmu „Generał – zamach na Gibraltarze”. Filmu, w którym stawia on śmiałą i obrazoburczą tezę: zamach gibraltarski jest dziełem polskich i brytyjskich służb specjalnych: Wydziału II i VI Sztabu Naczelnego Wodza oraz MI-5 i MI-6, które razem opracowały, zorganizowały i wykonały operację o kryptonimie „Mur” – usunięcie premiera Rządu Polskiego na Wychodźstwie i Naczelnego Wodza, gen. Władysława Sikorskiego.

Dariusz Baliszewski przedstawia bardzo śmiałą hipotezę, a mianowicie taką, że polskie i brytyjskie służby specjalne zamordowały generała Sikorskiego i jego najbliższych współpracowników, a jego powiernicą i sekretarkę, a przede wszystkim córkę podporucznik Zofię Leśniowską – porwali i przekazali przebywającemu wtedy w Gibraltarze komisarzowi  Majskiemu. Bezpośrednim powodem dokonania tej zbrodni była chęć ujawnienia przez gen. Sikorskiego niemieckich dokumentów dotyczących znalezienia, ekshumacji i zbadania przez Niemców masowych grobów polskich oficerów w Katyniu. To właśnie te dokumenty chciał odzyskać Stalin przy pomocy Anglików i związanych z nimi polskich zdrajców.

Używam celowo słów „polscy zdrajcy”, bowiem byli to ludzie związani przede wszystkim ze służbami specjalnymi Wielkiej Brytanii i USA. I nie ma tutaj znaczenia, że pracowali czy współpracowali z sojusznikami – ważyli się oni na rzecz straszną i niedopuszczalną w sytuacji, w jakiej znalazła się Polska. Zamordowali premiera polskiego rządu, dokonali zbrodni zabójstwa na zlecenie głów obcych państw i tego czynu nic nie usprawiedliwia. Zamordowanie generała Sikorskiego zapoczątkowało proces sprzedawania Polski Stalinowi przez Aliantów Zachodnich.

Jakie to mogły być dokumenty? Możliwe, że chodziło o dokumenty niemieckie, które łącznik z Abwehry przekazał Polakom na Bliskim czy Środkowym Wschodzie. Ale te dokumenty były Aliantom znane, choćby dzięki pracy alianckich wywiadów na terenie III Rzeszy. Bardzo wątpię, by one cokolwiek zmieniły w kwestii wzajemnych stosunków w koalicji antyhitlerowskiej. O mordzie w Katyniu wiedział i Churchill i Roosvelt. I obaj mieli powody, by informacje o tym nie zostały opublikowane: Churchill obawiał się reakcji Polaków na Wyspach, a Roosvelt w USA, gdzie starał się o reelekcję. A obaj obawiali się tego, że ZSRR może odstąpić od przymierza i związać się z III Rzeszą – a zatem powrócić do złowrogiego paktu Ribbentrop – Mołotow (a de facto Hitler – Stalin). Stalin obawiał się tego, że USA odstąpi od dawania ZSRR pomocy materialnej. Jednym słowem, gdyby generał Sikorski opublikował szeroko niemieckie materiały w USA, to zmieniłoby to cały układ sił w tej wojnie. Mogło to odwrócić jej bieg. Dwa totalitaryzmy sprzymierzone ze sobą mogłyby runąć najpierw na Wyspy Brytyjskie, a potem na resztę świata i na Amerykę. Tego nie przewidywał nawet najczarniejszy scenariusz opisany przez Philipa K. Dicka w powieści „Człowiek z Wysokiego Zamku”, w którym Niemcy, Włochy i Japonia wygrały II Wojnę Światową i podzieliły pomiędzy siebie Stany Zjednoczone Ameryki.

Ale czy na pewno? Owszem – mord katyński może by i wstrząsnął światową opinią publiczną, ale obawiam się, że niczego by to nie zmieniło – to Rosjanie byli bohaterami tej wojny i machina propagandowa NKWD i innych instytucji pracowała całą parą nad stworzeniem image sowieckiego żołnierza – bohatera, walczącego z przeważającymi siłami niemieckiej barbarii. Zachód kupował wszystkie tego rodzaju bajeczki, bowiem czuł się bardziej zagrożony przez hitlerowski faszyzm i japoński militaryzm, niż sowiecki wojenny komunizm. Na tym polegała jego naiwność w postępowaniu z Rosjanami.

Kolejnym powodem mógł być raport na temat sytuacji Żydów pod niemieckim panowaniem sporządzony przezrotmistrza Pileckiego. Opublikowanie tego raportu i reakcja nań była nie na rękę żydowskiej finansjerze w Ameryce Północnej, która rękami Hitlera i jego Parteigenossen pozbyła się europejskiej konkurencji i dawała Stanom Zjednoczonym pozycję ekonomicznego i zarazem, co za tym idzie politycznego Supermocarstwa. Stąd m.in. brało się to ociąganie się Amerykanów w sprawie utworzenia drugiego frontu w Europie. Znając perfidię Amerykanów jestem w stanie w to uwierzyć, że tak właśnie było i że tylko o to chodziło. Po prostu dla nich była to kwestia przygotowania swego kraju do roli światowego żandarma po wojnie, – co też się stało.

Powróćmy jednak do pytania o to, czym można było szantażować Stalina tak, by można było stawiać mu warunki? Co posiadał generał Sikorski, czego obawiał się Kreml i Ojciec Wszystkich Narodów ZSRR? Pierwszą możliwością były dokumenty katyńskie. Drugą możliwością są dokumenty dotyczące IV Rozbioru Polski – tajne klauzule złowrogiego paktu Ribbentrop – Mołotow. Byłby to dowód na to, że to ZSRR wraz z III Rzeszą jest winny rozpętania II Wojny Światowej. Czy to mogłoby doprowadzić do inwersji przymierzy? Trudno powiedzieć, ale raczej chyba nie. Chyba, że…

Istnieje jeszcze jedna możliwość, której nikt nie wziął pod uwagę. Otóż generał Sikorski mógł wejść w posiadanie dokumentów wskazujących na to, że w lipcu 1941 roku ZSRR miał rozpocząć coś, czego nie udało się Sowietom dokonać w 1920 roku – uderzenia wszystkimi swymi siłami – a były niebagatelne – na Europę i doprowadzić do jej sowietyzacji. Te dokumenty mogły stanowić beczkę dynamitu, która w połączeniu z innymi tutaj wymienionymi, mogłaby stanowić beczkę dynamitu zdolną do rozsadzenia koalicji antyhitlerowskiej. Dokładnie to właśnie pokazano w filmie „Enigma”, w której młody polski kryptolog chce przekazać Niemcom cenne dokumenty brytyjskie w ramach swej odpłaty za Katyń…

Ale to jeszcze nie wszystko, bo powstaje pytanie, które należałoby od razu tu postawić, a mianowicie – jak generał Sikorski mógł wejść w posiadanie tych wszystkich dokumentów? Czy wszystkie te dokumenty przekazali mu wysłannicy z Abwehry, czy też… ktoś inny? Ale kto?

I tutaj dochodzimy do sprawy porwania ppor. Zofii Leśniowskiej. Jej ciała nie znaleziono, a zatem została ona najprawdopodobniej porwana i wywieziona do ZSRR w samolocie Majskiego. Ale jaki był cel tego uprowadzenia? Dlaczego nie porwano generała, a tylko jego córkę i zarazem powiernicę? Odpowiedź jest stosunkowo prosta – wiedziała ona coś, co stanowiło zagrożenie dla ZSRR lub samego Stalina i miało związek z wiezionymi przez generała Sikorskiego dokumentami. Bowiem w tej sprawie ważne są nie tyle dokumenty, ile źródło ich pochodzenia. Mogły one pochodzić z sejfów Abwehramtu, ale mogły pochodzić one z sejfów Łubianki, Chodynki czy samego Kremla! – a wtedy byłby to problem nie tylko wycieku najtajniejszych, najściślej chronionych informacji z Czerwonego Imperium Zła, ale przede wszystkim obcej (polskiej) siatki wywiadowczej i „kreta” pracującego na jej usługach w samym sercu Związku Radzieckiego! I to właśnie dlatego potrzebny był ktoś żywy, który był wtajemniczony w największe sekrety premiera Rządu RP na Wychodźstwie! A tym kimś była ppor. Zofia Leśniowska. I to ona, a nie jej ojciec był głównym celem operacji o kryptonimie „Mur”…

W takim przypadku staje się całkowicie zrozumiałe zainteresowanie brytyjskich i amerykańskich służb wywiadowczych dokumentami generała Sikorskiego, bowiem liczyły one na to, że uda się im je przechwycić i na ich podstawie przejąć polską siatkę wywiadowczą w ZSRR, by działała ona na rzecz MI-6 i amerykańskich „kuzynów” z JIC, a potem CIA. Wszyscy szefowie tych instytucji narzekali na brak informacji z terytorium ZSRR i każdy agent na tym potencjalnie wrogim terenie był na wagę złota, tak, więc Rosjanie rozgrywali swoją partię, Amerykanie swoją, a Brytyjczycy wykonali brudną robotę rękami polskich zdrajców… Ot i całe rozwiązanie zagadki. Jeden zamach i rozwiązanie wielu problemów. Rosjanie dorwali bezcenne źródło informacji w postaci ppor. Zofii Leśniowskiej i odzyskali dokumenty kompromitujące Stalina i ZSRR. Amerykanie i Brytyjczycy weszli w posiadanie dokumentów dotyczących polskiej defensywy na Wschodzie i odpowiednio je wykorzystali w czasie Zimnej Wojny. I wszyscy byli zadowoleni, bo dzięki głupocie, politycznej ciemnocie i podłej zdradzie Polaków z londyńskiego rządu zyskali wiele i pozbyli się problemu, jakim była Polska i generał Sikorski. Polskę sprzedano Sowietom za cenę zgniłego pokoju i iluzorycznego bezpieczeństwa, co zrozumiał Harry Truman, ale było już za późno, by cokolwiek dało się odkręcić. Klamka zapadła i Polska znalazła się w sowieckiej strefie wpływów. To było oczywiste, że tak się to skończy. Polska znów stała się potrzebna Ameryce, kiedy przyszło jej walczyć z komunizmem i po jego obaleniu z tzw. „terroryzmem” arabskim.

Zofia Leśniowska była potrzebna Stalinowi żywa. Zbyt wiele wiedziała i zbyt wiele tajnych dokumentów przechodziło przez jej ręce. Była najcenniejszym łupem wywiadu zagranicznego NKWD lub GRU – w tym przypadku nie ma to większego znaczenia. Swoją drogą w Gibraltarze po raz trzeci wbito Polakom nóż w plecy. Po raz pierwszy wbili nam go nasi ukochani sojusznicy we Wrześniu, kiedy okazało się, że żaden Francuz i Anglik nie chce umierać za Gdańsk. Drugi raz wbili go nam Rosjanie 17 września łamiąc pakt o nieagresji. Po raz trzeci wbito nam nóż w plecy w Gibraltarze i wreszcie Polska z podmiotu polityki Aliantów stała się przedmiotem. I o to w końcu chodziło. Polacy-partnerzy byli niepotrzebni, było potrzebne tylko polskie mięso armatnie i nic ponadto, co pokazano nam w Londynie w czasie defilady zwycięstwa.

 Za tę zbrodnię nikt nie odpowiedział…

_______________________

Robert K.Leśniakiewicz – Jordanów

Fot. Mariusz R.Fryckowski