26 października 2020

Tarik – telewidz wierny ideałom (felieton autorski)

2 min read

Tarik mieszka w Polsce w pięknym, przestronnym domu, ma pięć żon i pięć telewizorów, za chwilę będzie miał szóstą i kolejny telewizor. Tarik jest kochliwy, jednak ma dylemat, jakoś na to wszystko musi zarobić.

Często podróżuje, dokąd i czym się zajmuje? Dokładnie nie wiadomo, ale kiedy wraca, ma problemy ze słuchem, mocno zakurzone ubranie i wielodniowy zarost. W swoim kraju Tarik nie miał obłędnej fryzury, była nijaka i głęboko skryta pod turbanem. Aby przeżyć posługiwał się różnymi narzędziami, zwykle ostrymi. Od czasu do czasu miał nawet takie hobby,  pokrzykiwał i energicznie machał rękoma, jakby kroił tort lub kiełbasę, taki trening czy „cuś”.

Sąsiedzi mieli go za nieszkodliwego dziwaka, bo on przecież od dawna prócz wiary, zapewne w drugiego człowieka kochał wraz z żonami chipsy i telewizję, ściślej programy zebrane na znanej z prześmiesznych pomysłów wobec widza platformie. Tarik kocha dzieci, zakładając, że z każdą z żon będzie miał ich trójkę, jego rodzina składać się będzie z 25 osób. Tarik ma rówież dalszą, jeszcze bardziej liczną rodzinę, która mieszka już w prawie wszystkich krajach Europy. Twierdzi nawet, że zdominowali już pierwotnych mieszkańców. Są bogobojni, więc budują świątynie, a jeżeli miejscowa ludność ma z tym problem, korzystają z demokracji lub jej pomagają…, efektami dźwiękowymi i gwałtownymi porywami, zapewne serca.

Polska, to dla Tarika ziemia obiecana, jest jeszcze niezasiedlona, ale on jest dzielny, nie poddaje się. W przerwach reklamowych policzył, że najdalej za pięćdziesiąt lat, jak się postara, a ciało pozwoli, Polska będzie krajem dwujęzycznym, o ile wcześniej nie ściągnie swoich pozostałych krewnych, wtedy wystarczy 10, może 15-ście.

Tarik kocha być Polakiem, ale to przecież wymierający naród, dlatego coś z tym trzeba zrobić, już wymyślił, kiedy dzieci podrosną, zmieni nazwę obecnego kraju na bardziej  swojsko brzmiącą, nawet wybrał, ale jeszcze dzisiaj boi się o tym mówić głośno, to zrozumiałe. Polacy to strasznie nerwowy naród innowierców, no, coś z tym trzeba zrobić. Tarik już wie jak w Polsce zarobi pieniądze, powróci do starych przyzwyczajeń w tym celu kupił taki dziwny, zakrzywiony przedmiot wraz z osełką. W sklepie mówili, że to przedpotopowe narzędzie do ścinania zboża. Tarik jest nim zachwycony, szuka teraz stolarza, dalibóg nie wiem po co,  ale ciągle kocha telewizję i platformę w której mógł wystąpić wraz z… żonami.

Z tej radości wysypał sobie chrupki na łeb. Tarik, trzymaj się chłopie, jak to będzie brzmiało po ichniemu?

Tarik, ຖືຜູ້ຊາຍ?

_____________________

(mrf.)

Artykuł ukazał się w prasie ogólnopolskiej.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook