31 października 2020

TELEMARKETERZY – telefonicznymi terrorystami?

2 min read

W Tucholi kluczowym dniem żniw dla telefonicznych telemarketerów jest czwartek. To właśnie tego dnia notujemy najwyższe nasilenie „męczących telefonów” ze strony ludzi, którzy zarabiają na życie reklamując „szemrane firemki” z całej Polski.

Liczba niechcianych, czwartkowych rozmów z natrętami sięga nawet kilkunastu! To może zdenerwować każdego. Zdrowy rozsądek dyktuje, że być może mamy do czynienia ze swoistym rodzajem przestępstwa, które można podciągnąć pod np. stalking. Czy można się w jakiś sposób chronić przed tym procederem?

Byłoby łatwiej, gdyby rozmówcy nie dzwonili z numerów zastrzeżonych. To dobra i zła wiadomość dla nas. Dobrą jest ta, że zwyczajnie nie odbieramy takich rozmów. Zastanawiamy się zwykle nad tym skąd ci ludzie mają nasze numery telefonów? Oczywistym staje się zwyczajna książka telefoniczna, co jest prawdą, ale jak wytłumaczyć fakt, że natręci znają nasze zastrzeżone numery telefonów? Zagadka, prawda?

Zdrowy rozsądek nakazuje, że takie sprawy należy zgłaszać do GIODO – Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Spróbujmy…

– Gdy w celu kontaktu z klientem losowo wybierane są kolejne numery telefonów, a przedstawiciel firmy nawet nie wie, z kim się łączy, to można uznać, że wówczas nie dochodzi do przetwarzania danych osobowych w rozumieniu ustawy o ochronie danych osobowych – odpowiada nam dr Wojciech Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych. Za dane osobowe uważa się bowiem takie informacje, które bezpośrednio identyfikują osobę fizyczną, lub takie, które bez nadmiernych kosztów, czasu i działań do takiej identyfikacji mogą prowadzić.

Za http://forsal.pl/

Wynika z tego, że wszystko jest w najlepszym porządku, a prawo wobec natrętów jest bezsilne. Chore! Nie mamy w tym momencie najmniejszych szans na ukrócenie tego procederu z wyjątkiem jednego – pójścia na pokaz firmy, którą reklamują telemarketerzy i zrobienie im publicznej ( przy klientach ściągniętych w ten sposób) awantury. I drugie wyjście…, wyciszyć telefon i zaczekać tak długo, aż Polska doczłapie do światowych standardów, gdzie telefonicznych terrorystów zwyczajnie podaje się do sądu.

A jak my sobie radzimy z tym problemem? Na hasło „redakcja…” rozmówca natychmiast się wyłącza. Śmieszne, ale prawdziwe.

____________________

(red.)

Fot. dangerouslee.biz

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook