19 października 2020

To zadanie realizowane jest… nocą!

2 min read

Coś się zmieniło w systemie pracy osób odpowiedzialnych za oznakowanie tucholskich ulic. Nie, tym razem nie będzie utyskiwań na temat znaków drogowych, których mamy w mieście iście astronomiczną liczbę. Nie będzie o gałęziach, które częściowo je zakrywają. Dlaczego? Jak się okazuje to temat, który ma wyjątkowo zwariowane podstawy, a te dyktuje nie miasto ( w domyśle aparat urzędniczy), a zaiste „durne” przepisy, które obwarowano tonami druków i ewentualnych kar za wykonanie w ich mniemaniu…samowolki. Więc, o czym będzie ten tekst? Przede wszystkim zdania nie powinno się zaczynać, od „więc”. Uczyńmy jednak wyjątek, zwłaszcza w tej sprawie.

Dzisiaj rano w drogę wyruszyło kilka tysięcy pojazdów z naszego miasta i okolic. Część z nich skierowała się do śródmieścia. Gotowy jestem założyć się z kimkolwiek o filiżankę mojej ukochanej Lavazzy, którą serwuje tylko jedna kawiarenka w mieście – moja ukochana „Basztowa”, że lwia część kierowców nawet nie zauważyła, co znajduje się pod kołami ich pojazdów.

Nie, nie o gwoździe, czy roztopiony i posypany grysem asfalt tutaj chodzi, a…o znaki poziome. W części miasta, pod osłoną nocy, aby nie zakłócać ruchu drogowego dokonano tego, o co walczymy od wielu miesięcy.  Panie, panowie, w naszym mieście trwa akcja odnawiania tych wyjątkowych znaków! Nowe pasy dla przechodzących przez ulicę, odnowione są miejsca parkingowe i wiele innych.  Kto wie, jeżeli wystarczy farby, to może nawet pomalują feralny odcinek krawężnika koło cmentarza, gdzie idiotyczne wybrzuszenie jest koszmarem mechaników, naprawiających ogumienie w tucholskich autach.

 

Czy możemy mówić o nocnych cudach? Tak, nawet o wiankach, zwłaszcza teraz, w tę niezwykłą Świętojańską noc.

 

Brawo!

 

(mrf)

Fot. gp24.pl i TOKiS – PRESS

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook