22 października 2020

Tuchola. Akty wandalizmu w Małpim Gaju!

2 min read

SONY DSC

Podczas piątkowej sesji Rady Miasta, jedna z interpelacji dotyczyła aktów wandalizmu w tucholskim „Małpim Gaju”. Pojechaliśmy zrobić wizje lokalną.

Radny Ireneusz Wesołowski złożył dzisiaj interpelacją, dotyczącą aktów wandalizmu w tucholskim „Małpim Gaju”. Mowa w niej była o tym, że teren jest zaśmiecony, a budynek służący, jako scena, został zdemolowany. Radny dzieli się z innymi swoimi spostrzeżeniami i głośno zastanawiał się, kto dokonuje podobnych czynów i dlaczego lokalna społeczność nie reaguje.

TOKiS – PRESS udał się na miejsce i stwierdził, że słowa radnego mają potwierdzenie w faktach. Rzeczywiście, to, co zastaliśmy to obraz nędzy i rozpaczy, z ćwiczącą młodzieżą w tle. Sprawcy zaśmiecenia, to lokalny półświatek, który pod osłoną drzew i krzewów, regularnie urządza sobie w tym miejscu libacje alkoholowe. Jednak sprawcami uszkodzenia budynku scenicznego musieli być chyba linoskoczkowie, albo po ostatniej wizycie cyrku, ze smyczy urwała się jakaś złośliwa małpa, bo nikt inny na tej wysokości mógłby powyrywać elementy konstrukcji? To oczywiście tylko sarkazm, w rzeczywistości, z pewnością sprawcami są ludzie bardzo młodzi i sprawni fizycznie.

Akty wandalizmu na terenie Tucholi, to nic nowego, ale prawdą jest również to, że w świadomości tej społeczności miejsce, nawet prywatne, które przez dłuższy czas pozostaje bez dozoru właściciela, uznawane jest za niczyje, czyli według nich, istnieje nieme przyzwolenie na niszczenie cudzej własności.

„Małpi Gaj”, to miejsce urokliwe, niestety bardzo rzadko wykorzystywane do organizowania imprez masowych. Przypomnijmy sobie, ostatnią wielką imprezą, która ściągnęła do tego miejsca rzesze osób, była wystawa pojazdów zabytkowych, którą zorganizowało nasze stowarzyszenie „Dragon”. Od tamtej pory, no, może z drobnym wyjątkiem, nic więcej się tam od lat nie wydarzyło. O to miejsce nikt nie dba, droga dojazdowa zarosła, teren jest zaniedbany. W myśl wspomnianej, niepisanej zasady, teren idealnie nadaje się do tego, aby go zdemolować.

Nie trzeba być Einsteinem, aby zorientować się, że lokalni żule pojawiają się tam w ciepłe wieczory, najczęściej w weekendy, czy tak ciężko ich wyłapać i  ukarać? Niestety, tak, prawo w stosunku do takich osób jest bezsilne. Pozostaje tylko jedno, stały dozór. Kto ma się nim zająć? Policja? Funkcjonariusze i bez tego mają pełne ręce roboty, pozostają dwa wyjścia, jedno niepopularne i drugie oczywiste: straż miejsca, której nie ma i prawdopodobnie nie będzie i wrażliwi mieszkańcy, którzy zareagują. Nikt oczywiście nie wymaga, abyśmy bawili się w służby porządkowe, ale numer alarmowy 112, choć kulawo ( długa droga od chwili zgłoszenia, do reakcji służb) ale działa.


(red.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook