pt. Gru 13th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Tuchola jest miastem (nie)monitorowanym?!

7 min read

Tuchola jest jednym z wielu miast, które posiada system monitoringu wizyjnego. Choć samo pojęcie monitoringu odnosi się do większej ilości sposobów dyskretnej inwigilacji, tucholski funkcjonuje z użyciem kamer. Jest ich w naszym miasteczku całkiem sporo, a wybór miejsc, gdzie je umocowano, wydaje się być przemyślanym.

System jest drogi i poddawany ciągłym zmianom. Jednak, pewne szczegóły jego funkcjonowania, tucholski magistrat, chce zachować dla siebie, z wydawałoby się względów oczywistych. Wbrew pozorom, nie do końca jest to wystarczający powód, zwłaszcza, że powstał dzięki naszym środkom i powinien służyć właśnie nam i to przez całą dobę i 360 dni w roku.

Corocznie w Polsce dokonywanych jest około 350 000 włamań, 40000 rozbojów, z czego około 20 000 w miejscach publicznych. Ogólna tendencja wskazuje na stały wzrost przestępczości.

W strefach objętych zasięgiem kamer następuje radykalne zmniejszenie (w niektórych przypadkach nawet do zera) napadów, wybryków chuligańskich, kradzieży, niszczenia mienia, wzrasta przestrzeganie zasad ruchu drogowego. Warunkiem koniecznym dla zaistnienia tych zmian jest sprzężenie monitoringu z działaniem służb interwencyjnych w naszym przypadku z policją.

Monitoring miejski nie jest tylko narzędziem służącym w rozstrzyganiu spraw związanych z wykroczeniami, przestępstwami karnymi, ale również może być pomocny w zabezpieczaniu imprez sportowych i kulturalnych, czy też jest pomocny do szybkiej oceny sytuacji na ulicach, skrzyżowaniach, co znacznie ułatwia np. kierowanie ruchem. Tuchola jest miastem małym, dlatego nadzór na ruchem pojazdów jest niepotrzebny.

Skoro monitoring ma strzec naszego bezpieczeństwa w tym również mienia, to sprawdźmy na konkretnym przykładzie, jak ten system działa w Tucholi.

Część naszej redakcyjnej korespondencji dotyczy zdarzeń, które można sklasyfikować, jako „drobne”, najczęściej Znalezione obrazy dla zapytania porysowane drzwimają one związek z niewielkimi uszkodzeniami pojazdów. Najwięcej tego typu zdarzeń mamy na osiedlowych parkingach. Uszkodzenia lusterek, zarysowania fragmentów karoserii, uszkodzone oświetlenie itp., zdarzają się także wybryki chuligańskie, gdzie dochodzi do uszkodzeń np. witryn sklepowych, to swoista norma, cena, którą płacimy za urbanizację, a która nie do końca dotrzymuje kroku postępującemu wzrostowi ilości pojazdów i zmian w zachowaniu ludzi. Kiedy do tego dołączymy problem z alkoholizmem, jawi nam się wyjątkowo nieciekawy obrazek.

Jeżeli obrazek, to warto w te miejsca skierować obiektywy kamer monitoringu miejskiego, co uczyniono.

Parking, przy ulicy Al. LOP w Tucholi, osiedle znane jest z tego, że bywa niebezpieczne, a to za sprawą lokalnych pijaczków, którzy okupują kilka sklepów handlujących alkoholem, w dodatku tanim. Miejsc dla samochodów, jak na lekarstwo, tutaj zawsze trwa wyścig szczurów, kto szybciej zaparkuje auto, ten zajmie bezpieczniejsze miejsce. Tego miejsca „pilnuje” kamera zamontowana na ścianie bocznej pobliskiego bloku, który sąsiaduje z pocztą. Kierowca jednego z aut zauważa, że ktoś poobijał mu drzwi. Zagięcie blach, zarysowany lakier, uszkodzenie paskudne, kwalifikuje się do naprawy u blacharza i lakiernika. Oczywiście to efekt uderzenia drzwiami samochodu, który parkował tuż obok. Sprawca oczywiście zbiegł.

Znalezione obrazy dla zapytania rozbita lampaStało się, sprawca narobił zamieszania i zwyczajnie uciekł, ale jest nadzieja, że zdarzenie zarejestrowała kamera. Poszkodowany zbagatelizował sprawę i przekazał ją nam.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak cały system działa w… Tucholi. Jedynym wyznacznikiem naszych działań stała się logika, pomimo znajomości procedur, jeden z nas wcielił się w rolę zwyczajnego obywatela…

 

Po pierwsze, spacer do nowej siedziby tucholskich policjantów.

Dyżur pełni policjant, który na szczęście nie rozpoznaje przedstawiciela TOKiS-a. Pada proste pytanie, czy możemy w jakiś sposób odtworzyć zdarzenie, które miało miejsce konkretnego dnia, o przybliżonej godzinie. Policjant już na samym wstępie studzi zapał pytającego mówiąc, że sprawami monitoringu zajmuje się prywatna firma pana… i tutaj pada nazwisko właściciela firmy. Pytamy o adres i numer telefonu zarządzającego tucholskim monitoringiem. Policjant nie udziela nam takiej informacji, zwyczajnie niczego nie wie ten temat, ale dodaje, że nawet, gdyby je znał, nie udostępni ich.

Co ustaliliśmy do tej chwili? Monitoringiem zarządza prywatna firma, która nie jest anonimową, sylwetkę właściciela prezentowaliśmy przy okazji działań, związanych z zamontowaniem szlabanów w niektórych zakładach i osiedlach mieszkalnych – słynna sprawa z pilotami dla służb.

Kolejna informacja jest taka, że policjant nie mają pojęcia o tym, jak postępować w przytoczonym przypadku, kiedy w sprawie nagrania, przychodzi do komendy szary Kowalski.

Co najgorsze, przeciętny obywatel nie otrzyma nawet informacji o tym, że sprawa monitoringu, to zadanie realizowane przez Urząd Miasta i Gminy w tym przypadku w Tucholi.

Po drugie, spacer do UMiG w Tucholi.

Mamy szczęście, na jednym z korytarzy Urzędu, spotykamy zastępcę pana Burmistrza. Kontynuujemy temat, uściślając kolejne szczegóły. Dzięki osobistej reakcji pana Burmistrza, dochodzi do rozmowy z zarządzającym monitoringiem. Jest to rozmowa telefoniczna, z której wynika, że firma musi respektować ustawę o ochronie danych osobowych i na prywatne życzenie poszkodowanego, nie może udostępnić interesujących go materiałów.

Wniosek? Urząd Miasta i Gminy zlecił zadanie monitorowania miasta firmie, którą wybrano i dalsze funkcjonowanie systemu jest wyłącznie w jego gestii.

Przeciętny mieszkaniec odruchowo zada pytanie…: dlaczego tak się dzieje i po co nam monitoring, skoro nie można z niego skorzystać w sposób natychmiastowy, tuż po zdarzeniu, gdzie ucierpiał on sam?

Właśnie, zapewne ten fragment postępowania miał na myśli jeden tucholskich radnych, który od samego początku krytykuje i udowadnia, że monitoring w Tucholi jest zwyczajnie niepotrzebny, co najwyżej może posłużyć do ustalenia właściciela psa, który nabrudził. Nawet w tej kwestii mamy poważne wątpliwości.

Nie do końca ta postawa może wydawać się pozbawioną sensu.

Idźmy dalej, musi jednak istnieć jakaś procedura, która umożliwi wgląd w nagrania, z miejsca zdarzenia, jak je zdobyć?

Wgląd w zapis kamer.

Jeżeli dojdzie do zdarzenia, gdzie istnieje prawdopodobieństwo, że zostało ono zarejestrowane przez kamerę działającą w systemie monitoringu miejskiego, należy w każdym przypadku wezwać, uwaga, POLICJĘ!

Od tego momentu musimy zapomnieć o logice…

Technicznie i formalnie rzecz ujmując, zakładamy, że poszkodowany ma telefon komórkowy, wybiera więc numer alarmowy 112. Uzyskuje połączenie z Centrum Ratownictwa w Bydgoszczy – przedstawia sprawę i prosi o przybycie patrolu policyjnego z Tucholi. Czas oczekiwania uzależniony jest od zdarzeń, które akurat w tym momencie dzieją się na terenie powiatu. Optymistycznie rzecz ujmując, minie godzina. Przybywa patrol, dokonuje oględzin, wykonuje fotografie, sporządza protokół. Te czynności zajmą kolejne 30 – 40 minut. Na tym kończy się część formalna związana z poszkodowanym.

Zostaje uruchomiona machina urzędnicza, policjanci kierują prośbę do zarządzającego monitoringiem miejskim, o przejrzenie materiałów. Ta czynność może zakończyć się sukcesem lub nie. Najczęściej po upływie kilku tygodni poszkodowany otrzymuje informację, że sprawców wykroczenia nie ustalono. Poszkodowanemu przysługuje prawoZnalezione obrazy dla zapytania uszkodzone lusterko do odwołania się od tej decyzji –  siedem dni. W wariancie optymistycznym, gdzie operator dostrzeże potencjalnego sprawcę uszkodzenia mienia, poszukiwać będzie kadru, gdzie odczyta numery rejestracyjne pojazdu konkretnej marki  (jeżeli posiada takie umiejętności), być może prawidłowo określi nawet kolor pojazdu. Machina urzędnicza miele dalej, informacja wraca do policjantów, którzy ustalają sprawcę. Jest wystarczająco dużo czasu na to, aby sprawca usunął ze swojego pojazdu wszelkie oznaki świadczące o tym, że uszkodził cudzy pojazd. Wszystkiemu z pewnością zaprzeczy. Od tej chwili  inwencja pozostaje w rękach policjantów.

Wnioski.

Szkoda jest nie niewielka, siły i środki zaangażowane do akcji poszukiwań sprawcy przeogromne. Dodatkowo, patrol policyjny, który dokonał pierwszych czynności po zdarzeniu, może być pilnie potrzebny gdzieś indziej. Same straty, łącznie z czasem, bezpowrotnie utraconym.

Nasuwa się wyłącznie jedno stwierdzenie, system jest chory i niewydolny, procedury muszą ulec uproszczeniu, jeżeli system monitoringu ma sprawnie działać, chyba, że… dojdzie do ciężkiego przestępstwa, co w dzieje się w takich przypadkach? Czy procedura zmienia się?

Według informacji uzyskanych od pana Burmistrza Tucholi, tylko nieliczne grono wtajemniczonych wie, która z kamer działa w danej chwili. Uwaga! Może się okazać, że kamera, która powinna zarejestrować zdarzenie w konkretnym czasie i miejscu, może zwyczajnie nie działać!? Jeżeli tak dzieje się w rzeczywistości, możemy uznać, że monitoring wizyjny w Tucholi nie działa!!!

Skoro wniosek jest tak druzgocący, to, kto ponosi za ten stan odpowiedzialność?

Jest w tej sprawie coś jeszcze, powracamy na chwilę do naszego policjanta – dyżurnego, który niczego nie wie, czy tak ciężko poinstruować go, jak ma się zachować w podobnej sprawie? Czy dyżurny nie mógł przedstawić obywatelowi krótkiej informacji o tym, że w takich sprawach należy zawsze wezwać policyjny patrol?

Mamy do czynienia z anachronizmem, tucholski monitoring w chwili obecnej, nadaje się wyłącznie do tego, aby wrzucić go do kosza, łącznie z kamerami i procedurami.


Mariusz R.Fryckowski

W sposób szczególny, dziękuję za pomoc w powstaniu tego materiału Czytelnikom i Korespondentom oraz  panu w-ce Burmistrzowi Tucholi.