wt. Wrz 17th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Tuchola to nie Czersk i chwała Najwyższemu!

4 min read

1353100009_456941676_1-Zdjecia--Wynajme-lokal-w-Galerii-Lipowa-w-CzerskuKilka dni temu przyglądałem się pracy tucholskich policjantów, podczas ich rutynowych patroli pieszych i zmotoryzowanych. Najważniejszą obserwacją była ta, że tucholskie „misiaczki” są… wszędzie i to o każdej porze.

Są widoczni, bez różnicy, czy to dzień, czy noc, są czujni. Jest prawie pewne, że ktoś, kto przemyka w ciemnym zaułku, o jakiejś nieprzytomnie późnej porze i to w nocy, zostanie wylegitymowany i słusznie, choć warto dostrzegać również grupy młodych ludzi, często pod wpływem alkoholu, to właśnie wtedy mogą budzić się ich demony. Ktoś nad tym musi zapanować – tucholska policja radzi sobie, pomimo tego, że warunki w których pełnią służbę nie rozpieszczają ich. Wiele zmieni nowy budynek komendy, niestety, pojawiły się kolejne problemy natury formalnej, dokładnie przewidzieliśmy to w nieodległej przeszłości. Polscy urzędnicy są pod tym względem diablo przewidywalni – państwo „pieczątkowców”.  Oby te trudności okazały się przejściowe.

Miasto potrząsnęło swoją kiesą, w efekcie policjantom  być może wystarczy na wymianę żarówek, może nawet na paliwo. Nie jest im łatwo, ale nie wyobrażam sobie w Tucholi sytuacji, która wydarzyła się kilka dni temu w pobliskim Czersku, który słynie z tego, że jest miasteczkiem bezwzględnych w stosunku do obywatela służb mundurowych. O policji czerskiej nie warto wspominać, kiedy jest potrzebna np. w sobotę, niczego nie można wskórać – drzwi ich komendy są zamknięte na klucz, który ktoś chyba przez pomyłkę… połknął. To obserwacja z tamtych, śnieznych dni, kiedy próbowaliśmy rozwikłać słynną zagadkę z udziałem tucholan sprzed marketu „Polo” z udziałem tamtejszej „straży biznesowej”, która zwykła mówić o sobie … Miejska i słynie z bezczelności.

Przestrzegaliśmy wtedy i mówiliśmy otwarcie, że są w Czersku takie dni, gdzie miasta nikt nie patroluje, to zachęta dla przestępców. No i stało się to, co w Tucholi jest nie do pomyślenia!

 Do nietypowej kradzieży doszło w nocy ze środy na czwartek (5/6.03.) w Czersku. Złodzieje ukradli … bankomat, który znajdował się bezpośrednio przy Galerii Lipowa. Po urządzeniu pozostał tylko daszek.

Po tej informacji w naszej redakcji wybuchł… śmiech, wszyscy skojarzyli ten fakt z naszymi wcześniejszymi prognozami i stało się! Uczęszczane miejsce, świetnie oświetlone, wszystko widać jak na dłoni, a tu taka wpadka mundurowych – pod ich nosem ktoś bezczelnie podjechał samochodem, prawdopodobnie z pomocą łańcucha oderwał urządzenie, przeciągnął po bruku, pozostawiając „krwawe ślady” w postaci głębokich rys. Dodatkowo ktoś to „ustrojstwo” podniósł, załadował do auta i spokojnie odjechał. Smaczku sprawie dodaje fakt, że tuż obok miejsca zdarzenia mieszka jeden z funkcjonariuszy. Pełna kompromitacja, zastanówmy się jednak nad tym czyja bardziej?

W dni powszednie niezwykłą mobilność i aktywność wykazuje miejscowa Straż Miejska, znana z bezwzględności postępowania wobec kierowców, których łupi przy lada okazji, zapominając o innych formach dyscyplinowania tych ostatnich. Wykonywanie planów finansowych lokalnego burmistrza przytłumiło ich czujność na tyle, że doszli do wniosku, że nocne odwiedziny uczęszczanych w ciągu dnia miejsc, są bez sensu, bo tam nikogo ukarać się nie da – parking „pusty” – laboga!

Przestępcy, jak sądzimy, zanim dokonali zuchwałej kradzieży, dokładnie obejrzeli urządzenie. Sposób przytwierdzenia bankomatu do podłoża był dla nich najlepszą zachętą. Podejrzewamy, że nawet zawrotnie wielkie auto z poprzedniego wieku – Fiat 126 p bez większych problemów oderwałby tę maszynerię od podłoża.  Po kradzieży urządzenia pozostało kilka rozrzuconych kostek brukowych do których zapewne ktoś przymocował ‚wielkie pudło” i zerwany daszek bo… odpadł. Swoją drogą mogli i ten zabrać, zawszeć kilka złotych za złom, no chyba, że był z tworzywa, wtedy będą okoliczności łagodzące, bo działali… proekologicznie.

Kompletna kompromitacja służb, które nie współpracują ze społeczeństwem, przecież bez wątpienia ktoś to wydarzenie zaobserwował, nie mamy co do tego najmniejszych wątpliwości. Oczywiście obojętność świadków ma swoje głębokie, historyczne podłoże, gdzie ewentualnego donosiciela traktowano w borowiacko – kaszebścich stronach dość okrutnie, cóż, taka tradycja. Mentalność pozostała, a bankomatu jak nie było, tak nie ma, a lokalni funkcjonariusze? Pracują nadal w niezmienionym składzie i „prowadzą czynności”. Tak naprawdę, to przecież nic się nie stało, a mogło być przecież gorzej…

Co dalej? Może napad na bank lub kiosk z gazetami? Czersk nas jeszcze zaskoczy, to pewne, a my cieszmy się z tego, że Tuchola leży 27 kilometrów dalej i pilnuje jej prawdziwa POLICJA.

________________

(mrf.)