21 października 2020

Tucholanie żądają basenu!

3 min read

„No, do czego to podobne, żeby Tuchola nie miała krytego basenu z prawdziwego zdarzenia! Mają w Świeciu, mają w Chojnicach, nawet w Fojutowie, a Tuchola co? G…no!”

Nasz młody rozmówca w mejlu, nie przebiera w słowach, czy ma jednak rację? Ocenimy to na końcu.

Sprawa basenu w Tucholi jest prawie równie legendarna, co wybudowanie obwodnicy. Jeszcze za czasów realnego socjalizmu o tym się mówiło, nawet zbierało składki. Później był słynny zajazd „Michałko”, który zjadły szczury i nadzieja, że po jego wyburzeniu upragniony basen wreszcie zajmie miejsce pechowego dla niektórych i „fajnego” dla innych – obiektu.

Tuchola została praktycznie bez porządnego hotelu, za to z wielką luką, którą czymś trzeba było czymś wypełnić. I zdarzyło się, do Tucholi wkroczył nowy market i nowa nadzieja, że w ramach tej budowy basen jednak się pojawi. Nic z tego. „Rossmann” lepiej się wkomponował, zwłaszcza z cenami.

Tuchola jak nie miała, tak nie ma basenu, nawet nadziei na to, że ten kiedykolwiek powstanie. Dorośli, młodzież i dzieci, korzystają z basenów w okolicznych miejscowościach, podobnie jak z rozrywek. Niektórzy radykałowie twierdzą nawet, że w Tucholi najlepszą inwestycją jest samochód, bo tylko on zapewnia łączność ze światem , a do rodzinnego miasteczka można ewentualnie wrócić tylko po to, aby się wyspać.

Co na to pan Burmistrz, co pan Starosta? Zamknijmy obu w celi nowej, wybudowanej komendy policji, o chlebie i wodzie, zabierzmy komórki, niech się dogadują, im szybciej to zrobią, tym szybciej zwróci się im wolność.

Póki co, o  basenie jest cicho, można się pokusić o stwierdzenie, że jest nienaturalnie cicho, może warto przerwać to milczenie i wykrzyczeć: chcecie wygrać wybory? Dajcie nam sprecyzowaną w czasie deklarację przedwyborczą, że kiedy zwyciężycie, wybudujecie nam… , a, co tam, zaszalejmy, to my tu rządzimy – PARK WODNY i to godny stolicy Borów Tucholskich!

Prawda, jakie to proste? „…zamiast haftować, strzelać do zwierzaków, malować bohomazy, grać w kręgle”(cyt.), czy też jeździć rowerem, połkniemy nowego bakcyla – pływanie. Czemu nie, widać same dobre strony tego „eksperymentu”, który sprawdził się wszędzie, tylko u nas jest w fazie „próbkowania” i to od ponad pół wieku! Nauczymy się pływać, dzieci chore na skoliozy, czy kyfozy, będą się rehabilitować, kiedy odwiedzi nas ponownie premier Szydło, zamknie się obiekt, obstawi BOR-owcami i kobita, jak zawsze w południe, popływa sobie bez stresu, a nocą minister Macierewicz, o ile nas odwiedzi.

Prócz tego zawsze zabawnie znaleźć się na ustach mediów, z powodu skażenia wody np salmonellą, czy pałeczką coli, a nie, że tylko w Chojnicach mają takie „przywileje”. Wreszcie i w Tucholi coś intrygującego się wydarzy i po kościele, zamiast o sąsiedzie, który ganiał z siekierą swoją żonę , będzie można poplotkować na ten temat w  dodatku na ławeczce, tuż obok wyremontowanej DW 240, tonącej w aromatach spalin.

Do cholery, wybudujcie wreszcie ten „brodzik”, bo ludzie wybiorą każdego innego kandydata, który w deklarację wyborczą wpisze powstanie takiego obiektu, a ludzie uznając to za prawdę powiedzą – ok, weźmiemy tego nowego, choć figę wie i przez rok będzie się uczył rządzić, to może coś wykombinuje, a jak nie, to za 4 lata wywali się go z hukiem i weźmie następnego!

Obiecanki, cacanki, a głupiemu… basen – szpitalny.


Mariusz R.Fryckowski

fot. dmuchane.pl

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook