23 października 2020

Tucholscy policjanci ulice patrolować będą przy pomocy elektrycznych skuterów? (felieton autorski)

4 min read

XXIV sesja Rady Miejskiej w Tucholi już za nami, szczerze mówiąc nie była nawet nudna, choć kompletnie nie zapewniła odpowiedzi na pytania, które postawiono drzewiej.

TOKiS jak zawsze był zainteresowany kwestiami pieszych, których pod koniec każdego miesiąca „ścigają” policjanci przy ulicy Aleja LOP w Tucholi, kwestiami lekceważenia przez policję sygnałów od obywatela w sprawie nielegalnych wysypisk śmieci i braku zainteresowania (pomimo dowodów w sprawie) kwestiami ustalenia sprawcy, itd., itd. Byliśmy też zainteresowani informacją od pana komendanta tutejszej milicji, ups, przepraszam, policji (choć różnice są niewielkie, tendencyjne i wyłącznie w pisowani) w kwestii zobowiązania, które podjął podczas jednej z poprzednich sesji, gdzie miał współuczestniczyć w zmianie oznakowania na osiedlu największej spółdzielni mieszkaniowej w Tucholi na przyjazne przechodniom.

A co zdominowało cześć ostatniej sesji? Kolejny „genialny” pomysł radnego Jeżewskiego słynącego z pomysłów racjonalizatorskich takich jak: ustawienie pomnika sokolnika na środku ronda i adekwatnej do posągu nazwy tegoż skrzyżowania, odizolowanie części osiedla, którym zawiaduje, poprzez zamontowanie ruchomych barier, otwieranych przy pomocy specjalnych kart. Gdyby mocniej poszperać, pomysłów radnego godnych filmowej postaci MacGyvera byłoby znacznie więcej. Różnica pomiędzy fikcją, a rzeczywistością jest taka, że filmowa „robiła coś z niczego” przy pomocy scyzoryka armii szwajcarskiej. Nasz radny jest znacznie praktyczniejszy, woli do realizacji swoich pomysłów wykorzystywaać pieniądze, najlepiej cudze.

Najnowszym pomysłem racjonalizatorskim jest „uzbrojenie” tucholskich policjantów w… skutery elektryczne za bagatelną kwotę – 8 000 złotych. Zapewne ma rację, najlepiej zna potrzeby swojego dawnego resortu. Co to za pieniądze? Rzeczywiście, praktycznie żadne, po co zawracać sobie głowę takimi drobiazgami, skoro Moje miasto nie ma innych potrzeb. W puli oszczędności pod koniec roku znajdzie się kwota 20 000 złotych, które warto wydać, najlepiej na miejscową Policję, ja mam inny pomysł, nawet dwa, znacznie bardziej praktyczne.

Pomysł pierwszy: zabierzmy policji radiowozy i wyposażmy ją w zwyczajne konie. Że co? Że to durny pomysł? Dlaczego? Napędza je owies, względnie siano, a nie benzyna, nie trzeba wymieniać w nich żarówek, za pieniądze prywatne funkcjonariuszy, a oświetlić je można latarniami na naftę, trochę ich powinno leżeć w rowie koło Czarnej Drogi na wysokości nastawni kolejowej. Na naftę chyba miasto stać, gdyby nie , pomoże powiat?

Pomysł drugi: można zakupić miast skuterów np. hulajnogi lub deskorolki, są tańsze, lepiej się je parkuje, nie muszą zajmować sporej przestrzeni parkingowej przed miejscowym sądem, który podobno służy nam. Rozwiązanie tańsze, dobre dla zdrowia policjantów, mających nieco więcej ciała, niż inni. Efekt? Może być tylko znakomity, mniej funkcjonariuszy na tzw. „chorobowym”, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach, a i problem pomocy kadrowej z województwa odpadnie…

Oczywiście mam wiele innych pomysłów, ale łyżwy chyba nie są dobrym rozwiązaniem, a tym bardziej narty, to takie… stronnicze.

Bardzo się cieszę z tego, że pomysł pana radnego został dyplomatycznie wyhamowany przez pana Burmistrza, który argumentował sytuację bardzo celnie. Prześledzimy całość na filmie, który specjalnie na tę okazję przygotowaliśmy ( miejska sala sesyjna ma marne nagłośnienie, dlatego zachęcamy do wysłuchania nagrania w słuchawkach). Jest coś jeszcze, obecny pan komendant tucholskiej mili…, ups policji sprawia wrażenie zainteresowanego zakupem „mopedów z owiewkami”, skoro zaproponował, że na jednej z kolejnych sesji zorganizuje „rundkę honorową” na nowym być może w niedalekiej przyszłości sprzęcie  policjantów w pobliskim parku. Ciekawym jest, czy jeżeli chętni radni skorzystają z tej propozycji, będą musieli założyć kaski?

Ku przypomnieniu przeszłości.

Na jednej z poprzednich sesji RM pan komendant wspominał o policjantach na rowerach, ściślej, dotyczyła ta sprawa patrolowania rejonu naszego miejscowego polodowcowego oczka wodnego – Głęboczka. Wtedy problemem było umundurowanie funkcjonariusza, zapadły wstępne ustalenia, że policjant zamiast kupować adekwatne do służby umundurowanie na rower za własne pieniądze, problem rozwiąże miejscowy UMiG. I co ?

I kiszka…

Wyczuwam w tej sprawie wyraźny konflikt interesów pomiędzy przeciętnym, zapracowanym po uszy funkcjonariuszem, który zdecydowanie woli do pracy zwyczajny rower, niż kosztowny skuter (w razie kradzieży lub awarii), którym niezdrowe zainteresowanie wykazuje pan komendant.

Zagadka dla czytelników – policjantów, jeżeli miasto wyrazi w przyszłości zgodę na ten zakup, kto wygra ten „targ”? Pracownik, czy szef i dlaczego?

Odpowiedzi prosimy przesyłać na adrs redakcji: tokistuchola@gmail.com, pisane językiem „parlamentarnym” opublikujemy.

Mariusz R.Fryckowski

Fot. kadr z filmu MacGyver.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook