26 października 2020

Tucholskie Podziemie Intelektualne (felieton autorski)

6 min read

Minął właśnie jeden z tych dni, podczas których w naszym mieście niewiele się działo. O tej porze roku, to zwyczajność i świetnie, mamy chwilę wytchnienia od potrąconych przechodniów, rowerzystów, samoobrony z pomocą siekiery, czy schwytanych na gorącym uczynku dilerów narkotykowych, wrzucających w krzaki „gorący towar” na widok policyjnego patrolu. I tak właściwie, gdyby nie paskudna pogoda, można by powiedzieć, że mieliśmy jeden z  rajskich dni.

Oczywiście ów „raj”, to pojęcie przewrotne, nie mające niczego wspólnego z tym mitycznym, ot dywagacje na temat małomiasteczkowego środowiska, które prócz nostalgii opanował nowotwór złośliwy o nazwie… marazm.

Powoli jednak atmosfera ożywia się, a to za sprawą wyborów samorządowych, które zbliżają się wielkimi krokami. Przy takiej okazji zawsze obawiam się tego, kto samozwańczo ośmieli się reprezentować to niezwykle pasywne społeczeństwo, opierające swoją wiedzę o człowieku dzięki plotkom, wrażeniom wizualnym, koneksjom towarzyskim lub zasobności portfela. Obawiam się też tych „sprawiedliwych”, którzy występują pod sztandarami organizacji lub ugrupowań.  Historia uczy nas, że z takich kandydatur rodzi się więcej problemów, niż pożytku, oczywiście, w myśl zasad złodziejskich, gdzie chwila decyduje o wyborze pomiędzy dobrem i złem.

Co gorsza ci, którzy dokonują społecznie nagannych wyborów przeświadczeni są o tym, że czynią dobrze! Zabawne, ale tylko do pewnej chwili.

Właśnie teraz jesteśmy świadkami ciekawego ciągu zdarzeń, w które na własne życzenie wplątały się władze Starostwa Powiatowego, a te  z okresu buty i spychania win wszelakich na poprzednie ekipy, zmuszono do dialogu z „partyjnym” obywatelem.

Nie znoszę organizacji politycznych, które zbyt łatwo żonglując górnolotnymi hasłami mają jeden cel – przejęcie władzy i spapranie dalszych dziejów miasta. Dotyczy to każdego szczebla wyborów, z tymi do władz najwyższych włącznie – ujmując rzecz globalnie. Póki co, mamy samorządowe, czyli sięgamy nizin układów i marzeń nielicznych o tym, że przez kilka lat osiągną błogi stan nirwany, piastując dobrze płatne stanowiska. Oczywiście za wszystko zapłacimy my, dostając w zamian „tęgiego kopa w tyłek”, chociaż nie od razu. Wpierw minąć musi okres przypodobania się wyborcom, ale ten mija wyjątkowo szybko.

PiS, PO, SLD, PSL i ugrupowania na granicy progu wyborczego od zawsze. Jak je odbierać, czy im zaufać? To kluczowe pytania,  pozostające bez odpowiedzi. Jedni są zwolennikami, inni mają ich zwyczajnie dosyć.

Piękną życiową myślą jest ta, którą preferuje słynny „bosonogi Antek” – jedna z telewizyjnych tuz, w dodatku bez butów – Wojciech C., który kieruje się ciekawą mądrością życiową od czasów, gdy bezpieka połamała mu palce u dłoni – WSZYSCY WON!

Czyż to nie  brzmi pięknie? Gdyby zastosować tę złotą zasadę  w życiu, populacja (oczywiście rozważamy problem w skali kraju) zmniejszyłaby się o kolejne 5 –  6 milionów obywateli, tych krwiożerczych, których zadki ewolucja wytworzyła tylko w jednym celu – aby siedzieli w fotelach, najlepiej przez kilka pokoleń i psuli absolutnie wszystko. A co z resztą? To oczywiste, jak w każdym niewolniczym ustroju. Rab ma pracować na nielicznych i mnożyć się, aby nie zabrakło jego następców – roboli – analfabetów.

Zaraz, to my jesteśmy niewolnikami? – Zapyta pani Jadzia z mięsnego, która w przerwie pomiędzy mielonym wyjętym z maszynki do mięsa, a przewracaniem w rożnie starych kurczaków, ulegnie przemyśleniom i ciągotom stricte filozoficznym, zanim fizjologia weźmie nad nią górę.

Pani Jadzia będzie miała już za chwilę swoje pięć minut – dokona najlepszego, „przemyślanego” wyboru i postawi krzyżyk przy kolejnym kandydacie z listy wyborczej, który zmieni Tucholę w miasto przyszłości Jetsonów… bohaterów idiotycznej kreskówki.

Cejrowski będzie nam opowiadał jak powinno być, Max Kolonko będzie mówił nam „Jak jest”, a inni celebryci zajdą albo w ciążę, albo dostaną wyrok. Autorytetów chwilowo brak i nie widać światełka w ciemnym tunelu nadziei, tym bardziej w kwestii „normalności”.

No, dobrze, ale czy jeszcze ktoś wie, a może pamięta, co kryje się pod tym jakże przewrotnym zwrotem? No właśnie, ci co wyjechali, zabrali tę wiedzę ze sobą, ci którzy rzekomo są bohaterami i zostali, dostali amnezji z biedy, lenistwa i wspomnianego już wcześniej… marazmu.

Czy naprawdę jest aż tak źle?

Zaskoczenie nadeszło równie szybko, co przekorne pojęcie – tucholskiego podziemia intelektualnego, które urodziło się podczas picia doskonałej kawy. O co chodzi? Już tłumaczę…

Trudno wyplenić stare nawyki wśród tych, których skrzywił dawny ustrój, gdzie „ORMO czuwało…” nie tylko nad bezpieczeństwem pociągów pod specjalnym nadzorem, które mijały Tucholę, będąc wypełnionymi materiałami rozszczepialnymi, gdzie PZPR-owscy aparatczykowie gięli się w ukłonach na widok swoich przełożonych, których każde polecenia wykonywano wszędzie i o każdej porze, gdzie pojęcie przyzwoitości chowało się pomiędzy filarami świątyni pw. Bożego Ciała, podczas wieczornych mszy.

Właśnie, czyli jednak gdzieś w głębi tych skrzywionych, tliła się iskra tego, co wiele lat później zamieniło się w płomień, który, co prawda zobojętniał na wrażliwość dnia  codziennego z racji wieku ( gdyby nie on, z pewnością robiliby to, co dawniej), ale spowodował, że wobec niemożności wpływu na obecne życie, wykorzystuje sfery intelektualne, równie ważne, co chleb ugotowany z pierwiastków znanych z tablicy Mendelejewa, dostępny w  „Biedronce”, czy naszpikowana płynami wędzarniczymi śmierdząca makrela. 

Co ciekawe, prócz dawnych kanalii…, w tej wyjątkowej grupie ludzi można spotkać tych czystych jak łza i doprawdy nie ma w tym stwierdzeniu nawet cienia złośliwości. Mamy do czynienia ze wspaniałymi ludźmi, trochę z „wariatami” w dodatnim tego słowa znaczeniu, którzy protestując przeciwko prowincjonalnym układom, dokonują prawdziwych cudów intelektualnych dbając wreszcie o… POLSKOŚĆ, dbając o SWOJĄ MAŁĄ OJCZYZNĘ – zwrot, który rozpowszechniłem w tysiącach tekstów. W jaki sposób? Wyjątkowy, to właśnie Oni uznali, że bronią masowego rażenia, tą najstraszniejszą z możliwych, nie jest podkładanie bliźnim świni na wiele sposobów, a: słowo, obraz, dźwięk i myśl.

Ci z obecnego świecznika nawet nie mają pojęcia, że popierają tak naprawdę działania na własną zgubę, wierząc w to, że otaczając się ludźmi sztuki, przypominają małpy machające brzytwą na polu minowym. To właśnie oni stają się groteskowymi postaciami w swym zadufaniu, bawią się we wspieranie środowisk twórców, które w większości nie zdaje sobie sprawy z tego, że tworząc sztukę, już stali się intelektualnymi opozycjonistami. Słabo dostrzegalny paradoks? Tylko dla ślepych, niedouczonych i leniwych. Trudno zmusić do myślenia kogoś, dla którego całym światem jest puszka taniego piwa kupiona w Netto, czy flaszka bimbru, który wyprodukował na własny użytek ze starego buta pradziadka, być może wrażego pochodzenia. Ale i ten elektorat jest wspaniały, bo przekuwa naukę dla swoich celów – aby się bezceremonialnie upić! Chemia, królowa nauk i jej dział poświęcony… fermentacji!

Bywa również tak, że skrytykowana na co dzień władza, okazuje raptem inną twarz – mecenasa i zupełnie świadomie wspiera działania ludzi, którzy stają się wizytówką miasta. Tacy włodarze zdarzają się co kilkadziesiąt lat i pomimo sympatii lub „przynależności” okazują się być też… ludźmi. Czytelnik zastanawia się zapewne, kogo autora ma na myśli? 

Nic z tego, kampanie wyborcze dobre są dla zmanipulowanych mas, my zachęcamy do tego, aby wyjść z upodlenia i decydować na podstawie własnego rozumu, a nie dociekań pani Jadzi z mięsnego, która nie mając wiedzy skreśli kandydata, którego widziała w telewizji takiej, czy siakiej i stwierdziła, że „oblubieniec”… jest „ładny i ma żonę, która gustownie się ubiera”. I co? Wybrała osła. I nawet to zjawisko jest cennym, bo nie do końca wtłoczono do głów Polaków pojęcie, że ci, którzy kochają inaczej, są zwyczajnymi z-boczkami ( nie mylić z otyłym bohaterem „Świata według Kiepskich”).

To, co opozycjo intelektualna? Zakładamy stowarzyszenie, czy tworzymy nowe kuplety? Kuplety?

I… dobrze!

_____________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook