30 października 2020

Tucholskie „Rondo cudów”

4 min read

Odkąd powstało, jest miejscem wyjątkowo niebezpiecznym dla wszystkich użytkowników. Bez wątpienia, największe problemy z jego pokonaniem mają najmniej doświadczeni kierowcy, czyli ci, którzy stosunkowo niedawno uzyskali wymarzony dokument – prawo jazdy.  Bywa w tym miejscu różnie, miejscowi wielokrotnie otwierają szeroko oczy, widząc ile sposobów istnieje, na pokonanie ronda. Najczęstszym mankamentem jest brak zdecydowania, czy na takim skrzyżowaniu używać kierunkowskazów, czy też nie, a jeżeli tak, to, w którym momencie? To najczęstsze błędy, które powodują prawdziwe zamieszanie wśród współużytkowników tucholskiego „Ronda cudów”.

Jednak to najmniejsze z wykroczeń, zaledwie kila dni temu mieliśmy okazję obejrzeć jedną z użytkowniczek, która przejechała to miejsce jadąc „pod prąd”!

Miała dużo szczęścia, było po godzinach szczytu i ruch był przez chwilę niewielki. Tucholskie rondo znajduje się u zbiegu ulic: Cegielnianej i Świeckiej, dodatkowym utrudnieniem dla kierowców jest parking, z którego klienci pobliskiego sklepu przemysłowego, próbują, często z wielkim trudem włączyć się do ruchu praktycznie na rondzie. Bez wątpienia to wyjątkowe skrzyżowanie, jest przedsięwzięciem doraźnym drogowców, oddala zaledwie o chwilę nieuchronną inwestycję, którą bez wątpienia jest długo oczekiwana obwodnica. Jest ona oczywiście w planach, jednak jej realizacja jest prawdopodobnie bardzo odległa. 

Fot. TOKiS

Tucholskie rondo jest zdecydowanie zbyt małe, oczekujący kierowcy na włączenie się do ruchu, mają wielkie kłopoty z widocznością, ściślej, sprawa dotyczy problemów z obserwacją świateł kierunkowskazów pojazdów, które już na nim są. Do ostatniej chwili nie wiadomo, czy pojazd właśnie zjeżdża w tę ulicę, czy w następną, to powoduje czasami nieopisany chaos. W takich przypadkach, bardziej doświadczeni, stosują zasadę ograniczonego zaufania – powstają niczym nieuzasadnione korki. Brak dyscypliny? Raczej strach przed mniej doświadczonymi kierowcami.   Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje z podobnych powodów, kiedy na rondo wjeżdża potężny wielotonowy tir. Wtedy możliwym jest każdy scenariusz, sytuację komplikuje dodatkowo przejście dla pieszych, które wytyczono tuż obok. W godzinach szczytu jest tam wyjątkowo niebezpiecznie, każdy gwałtownie hamujący z powodu pieszych pojazd, powoduje zagrożenie tych, którzy jadą tuż za nim. Karambol w tym miejscu, zwłaszcza zimą, jest tylko kwestią czasu.

 

Na tucholskim rondzie pojawiają się piesze patrole policyjne, rzeczywiście, obecność umundurowanej pary funkcjonariuszy dyscyplinuje kierowców, jednak zdawać sobie sprawę musimy z tego, że nie mogą tam być wiecznie. Doraźnym rozwiązaniem byłaby obecność funkcjonariuszy w godzinach szczytu, gdzie natężenie pojazdów i pieszych jest największe.

Tucholskie rondo słynie także z wyjątkowo prymitywnych zachowań. Jeden z naszych reporterów stał się świadkiem sytuacji absolutnie kuriozalnej, wszystko wydarzyło się 19 stycznia w czwartek, około godziny 8:10 rano.

Dzień był wyjątkowo paskudny, barometr wskazywał tego dnia wyjątkowo niskie ciśnienie, a temperatura nad ranem spadła poniżej zera. Nawierzchnie tucholskich ulic pokryły się lodem, było ślisko, a drogowcy dopiero wyruszali na trasy.

Od ulicy Cegielnianej na rondo bardzo powoli wtaczał się potężny, osobowy ford. Kierowca uznał, że wjazd na rondo jest możliwy, bez problemów, bardzo powoli rozpoczął manewr, raptem od ulicy Bydgoskiej z dużą prędkością wjechał maleńki renault, minimalnie zwolnił, jednak nie zatrzymał się, aby przepuścić znajdującego się już na rondzie forda. Sytuacja stała się arcy niebezpieczna, kolizja wydawała się nieunikniona. Tylko dzięki refleksowi i umiejętności przewidywania, młody kierowca forda uniknął wypadku. Niczym niezrażony kierowca renaulta… odjechał. Tuż za rondem wjechał na pobliskie osiedle, za nim podążył również ford. Kierowca forda uchylił drzwi i spokojnie zwrócił uwagę sprawcy niebezpiecznej sytuacji. Reakcja pirata, była czymś absolutnie niewyobrażalnym. Sprawa trafiła do tucholskiej Policji, a swój finał najprawdopodobniej znajdzie w sądzie.

Poziom agresji u kierowców jest czymś kompletnie niezrozumiałym, w opisanym przypadku śmiało można mówić o drogowym bandytyzmie i absolutnie nie wolno pobłażać piratom. Auto sprawcy, sądząc po tablicach rejestracyjnych pochodziło z okolic Torunia, znacznie większego miasta, jednak czy to w jakikolwiek usprawiedliwia podobne zachowania? Bez wątpienia nie, mamy raczej do czynienia z pospolitym drogowym neandertalczykiem, który stanowi zagrożenie dla osób trzecich.

Bądźmy czujni na drodze, zachowujmy ostrożność w każdej sytuacji, prowadzenie pojazdów mechanicznych dla wielu jest przyjemnością, dla innych pracą, dla jeszcze innych narzędziem przy pomocy, którego odreagowują stresy. Ci ostatni najczęściej są sprawcami wypadków, w których giną niewinni.

Infrastruktura tucholskich dróg zmienia się, władze starają się w możliwe najszybszym terminie zakończyć bieżące remonty najbardziej newralgicznych miejsc, to ważne, jednak aby wszystkie inwestycje zakończyły się sukcesem,  potrzeba wiele cierpliwości i zrozumienia. Stworzenie ronda w Tucholi, to bez wątpienia efekt wielu kompromisów, musimy to docenić, ale może jednak warto  do sytemu włączyć dodatkowo sygnalizację świetlną?

 

Być może to wbrew sztuce budownictwa drogowego, ale czyż bezpieczeństwo kierowców i przechodniów nie jest w tym wszystkim najważniejsze?

 

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook