21 października 2020

UPRZEJMIE DONOSZĘ, czyli… „MINISTRA”, która nie lubi swoich podwładnych

4 min read

Joanna Grażyna Kluzik-Rostkowska (ur. 14 grudnia 1963 w Katowicach) – dziennikarka, polityk, od 2013 minister edukacji narodowej, znana również z tego, że od czasu do czasu lubi zmieniać polityczne barwy klubowe. Niestety, ciągle  nie potrafi (lub nie chce) odnaleźć się w pedagogicznej rzeczywistości, opowiada banialuki namawiając jednocześnie do składania donosów na… nauczycieli!

– To, że mój list wywołał taką burzę, wielką radość rodziców i wielki niepokój nauczycieli pokazuje, że świat jest nieco mniej kolorowy.

Taką wypowiedź usłyszał dziennikarz komercyjnej stacji wprost z ust pani minister, co to nie lubi swoich pracowników! To niestety jest już pewne, skoro szefowa MEN-u „wysmarowała” coś takiego…

skandal rost

Przedziwne słowa, mogą stać się dowodem na to, że pani minister nie ma zielonego pojęcia o tym, że nauczyciele są świadomi swoich obowiązków i wykonują je z poświęceniem od lat,  również w czasie ferii i innych ustawowych dni, gdzie każdy uczeń ma zagwarantowaną opiekę. Listem podobnej treści pani polityk odstrzeliła sobie część autorytetu, którego po czymś takim wśród swoich pracowników z pewnością już nie odbuduje. Nikogo z rządu to nie wzrusza, choć krople drążą skały…

To nie czas, a tym bardziej pora na połajanki kobiety, która miast edukacją naszych dzieci, powinna zająć się raczej darciem pierza, ale warto wczytać się w słowa świetnego pedagoga, która wystosowała do Kluzik-Rostkowskiej wyjątkowy list.

Poznajmy jego treść…

***

Szanowna pani minister!

Piszę tę wiadomość, by pogratulować pani minister wywołania kolejnej fali nienawiści do pani, jak by nie było, podwładnych. Proszę poczytać komentarze internautów na temat nauczycieli. Proszę poczytać te liczne epitety. Brawo… 

 

Czy pani minister zna szkoły, w której nauczyciele pracują parę godzin, od niechcenia, a potem z radością z pracy uciekają? Ja nie znam. Znam za to szkoły, w których pracuje się codziennie znacznie ponad ilość godzin ujętych w planie, a potem przenosi się pracę dalej – do domu. Gdzie nauczyciele stale – i za własne pieniądze – kształcą się, doskonalą swoje kompetencje. Gdzie nauczyciele z własnych pieniędzy regularnie dofinansowują szkołę i swoich uczniów – kupując nagrody do konkursów, materiały papiernicze do niezliczonych dekoracji, gazetek, wystaw, pokrywając różnego rodzaju koszty za tych z uczniów, których rodzice nie mogą sobie na różne wydatki pozwolić (od ubezpieczenia czy wyjazdu na wycieczkę po pączka i bilet na autobus). Gdzie nauczyciele pracują na własnych komputerach, drukują i kopiują na własnych drukarkach i kopiarkach, sami kupują papier na sprawdziany i karty pracy. Gdzie nauczyciele przywlekają z domu do szkoły co tylko się da, by pokryć choć część potrzeb. Proszę wejść na jakąkolwiek stronę internetową jakiejkolwiek szkoły i poczytać, jak – mimo wszechobecnej w polskiej szkole biedy – jak polskie szkoły pracują, czym żyją, jak wiele się w nich dzieje. Nauczyciele pracują, bo to kochają, a nie pod groźbą donosu na ministerialny telefon.

To wstyd, że tak polaryzuje pani społeczeństwo. To wstyd, że zamiast uczyć szacunku do tego pięknego zawodu, podżega pani do kolejnych nienawistnych wystąpień. To wstyd, że zamiast rozmawiać z nami, występuje pani przeciwko nam. To wstyd, że nie zauważyła pani zmian, które od wielu lat dokonują się w polskiej szkole i dokonywać będą – nie dlatego, że wymyśla je kolejny urzędnik, który nie ma pojęcia o realiach pracy w edukacji, a dlatego, że to właśnie nauczyciele chcą pracować w dobrych szkołach, chcą, by ich praca była efektywna, że to właśnie nauczyciele reagują na zmieniające się potrzeby swojego otoczenia. To wstyd, że nie dba pani o wizerunek szkoły i nauczycieli w mediach, że pozwala pani na takie niemerytoryczne nagonki, a nawet sama je prowokuje. Z żalem wspominam informacje ze szczytu w Nowym Jorku w 2012 r. (International Summit on the Teaching Profession), w którym miałam możliwość uczestniczyć wraz z polską delegacją – gdzie Finowie z dumą opowiadali, że w ich kraju zawód nauczyciela jest prestiżowy, a fińskie media swoje szkoły wspierają, o edukacji pisze się rzetelnie i dba o to, by nie niszczyć wizerunku szkoły i nauczycieli nieprzemyślanymi wypowiedziami i publikacjami. A w Polsce minister edukacji publicznie etykietuje swoich nauczycieli… przypisuje im lenistwo, celowe „miganie się” od pracy, arogancję, którą trzeba naprawiać donosami…

To ogromna przykrość pracować dla przełożonego, który tak traktuje swoich pracowników. Uwielbiam pracę z młodzieżą, stale się uczę, by pracować lepiej, staram się być blisko rodzin moich uczniów. Nie oczekiwałam nigdy za to pochwał, bo robię po prostu, co do mnie należy. Ale oczekuję, by mój przełożony nie pomawiał swoich pracowników publicznie w taki sposób, by poniżyć ich w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania tego zawodu. Nie wiem, czy w takiej edukacji nadal odnajduję własne miejsce. Myślę, że stosowne w tej sytuacji byłyby przeprosiny i podjęcie przez ministerstwo stosownych działań, by zawód nauczyciela w Polsce znów zaczął cieszyć się należnym mu szacunkiem.

Z poważaniem,

Anna Sosna

Nauczyciel Roku 2011, wyróżniona Nagrodą Ministra Edukacji Narodowej za wybitne osiągnięcia w pracy dydaktycznej i wychowawczej (2011), laureatka European Language Label 2005 dla nowatorskich inicjatyw w nauczaniu języków obcych.

__________________

(mrf.)

Materiały źródłowe:

Wikipedia

Internet.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook