23 października 2020

Uroczyste otwarcie tucholskiego Zakładu Aktywności Zawodowej – „niemożliwe” stało się faktem! (relacja z uroczystości)

4 min read

10 marca 2014 r. uroczyście zainaugurowano działalność Zakładu Aktywności Zawodowej w Tucholi, utworzonego przez Powiat Tucholski dzięki dofinansowaniu w wysokości 2,7 mln zł ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

To był piękny, słoneczny dzień, którym cieszyli się ci wszyscy, którzy doprowadzili do szczęśliwego końca jedną z największych inwestycji ostatnich lat – powstanie Zakładu Aktywności Zawodowej. Pomimo wielu problemów i przeciwieństw, które trwały praktycznie do ostatniej chwili, wszystko się udało. Oczywiście, wokół tucholskiego ZAZ-u narosło tak wiele kontrowersji, że rozgrzane do czerwoności praktycznie wszystkie regionalne media, próbowały udowodnić najdrobniejsze uchybienia, wśród nich byliśmy również i my. Sterty kwestionowanych dokumentów rosły z zawrotnym tempie, a awantura medialna wokół procesu zatrudnienia osób z tzw. „obsługi” niepełnosprawnych przypominała chwilami mechanizm afery Watergate. Oczywiście, błędów nie da się całkowicie uniknąć, jednak nie popełnia ich tylko ten, kto niczego nie robi, zwłaszcza w tak delikatnej materii, jaką jest opieka nad osobami z dysfunkcjami.

Bardzo słusznie zauważył podczas swojego wystąpienia senator Kobiak, przywołując wypowiedź jednego ze swoich pracowników, że przez zatrudnienie niepełnosprawnego, ten ostatni staje się mniej niepełnosprawnym. Proste zdanie, a jakże znamienne. Tucholski ZAZ istnieje, działa i ma perspektywy, o ile utrzyma się sam, tego nowej firmie życzymy wszyscy. I choć Starostwo Tucholskie zawdzięcza wiele środkom pozyskanym z zewnątrz, śmiało może na swoim koncie jako sukces, zapisać kwestię powstania…,właśnie ZAZ-u.

Podczas uroczystości czymś zupełnie naturalnym były wielkie podziękowania kierowane w stronę ważnego gościa, bez którego trudno byłoby mówić o sukcesie – MARSZAŁKA WOJEWÓDZTWA KUJAWSKO POMORSKIEGO – pana Piotra Całbeckiego. Dostojny gość, podczas swojego wystąpienia w dość luźniej formie dał do zrozumienia to, że w przyszłości adaptowana do celów ZAZ-u część budynku internatu, powinna sięgnąć pozostałych wolnych pięter. Marszałek będzie miał ten pomysł na uwadze, czyżby zapowiedź tego, co nieuchronne? Życzylibyśmy sobie tego wszyscy.

Poseł Jarosław Katulski w bardzo dobrym wystąpieniu, nawiązał do procesu, który i TOKiS-owi leży głęboko na sercu, mianowicie sukcesem i to niepodważalnym, jest stworzenie aż pięćdziesięciu nowych miejsc pracy. Dla większości osób pozostających od lat bez zatrudnienia, ten wynik nic nie znaczy, ale uświadomić sobie należy to, że w tucholskich warunkach, gdzie stagnacja zatrudnienia już dawno ustąpiła masowemu eksodusowi mieszkańców, to wynik doskonały i prawdopodobnie nie do pobicia przez wiele miesięcy.

Kto odważy się jeszcze zainwestować w ludzi? Obecnie nikt, taka jest gorzka prawda, efektem będzie zmniejszenie liczby radnych miejskich z 21 do 15-stu, tym samym dopełni się to, przed czym TOKiS ostrzegał od lat. Wskazywaliśmy kierunki rozwoju miasta, są tak oczywiste, że już dawno powinny zrewolucjonizować powiatowy rynek pracy. Niestety, do tego procesu potrzeba ludzi zaangażowanych, a nie „wypalonych”. Być może wszystko zmieni się po ogłoszeniu wyników najbliższych wyborów samorządowych. Wierzycie w to Państwo? Hmm, my również…, nie.

Podczas uroczystości otwarcia tucholskiego ZAZ-u padło wiele ciepłych i pięknych słów, czy były szczere? Tego nie wiemy, ale doskonale wyczuwamy to, że ojców sukcesu, a takim bez wątpienia jest stworzenie ZAZ-u , było wielu. Powodzenie inwestycji może bardzo się przydać w ich drodze do kolejnych sukcesów. Zapewne już wkrótce w ulotkach przedwyborczych z dossier kandydatów do zaszczytów przeczytamy o tym szczegółowo. Czy będzie to zgodne z prawdą? To kwestia ich sumienia.

10 dzień marca, to z pewnością wielka radość dla Starosty Tucholi – pani Doroty Gromowskiej, która zderzając się każdego dnia z przeciwieństwami i głupotą otoczenia, wytrzymała presję i doprowadziła do zakończenia inwestycji, która służyć będzie wielu ludziom. Ktoś złośliwy zapyta…, jakim kosztem? My odpowiemy… z pewnością kosztem zdrowia, ale warto było, choć pośród występujących podczas gali oficjeli nie było tych, którym zakład najbardziej pomoże – niepełnosprawnych. Chętnie właśnie w takiej chwili wysłuchalibyśmy ze specjalną uwagą ich głosu, choć przeglądając zarejestrowane kadry, widzimy uśmiechy i wielkie zaangażowanie w to, co z pewnością było świętem wielu ludzi dobrej woli. „Mission impossible” stała się faktem, ze szczęśliwym (mamy nadzieję) końcem.

Obejrzyjmy i wysłuchajmy…

____________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook