24 października 2020

W Motylu zapadła się droga, a winnymi uznano… bobry!

6 min read

Dzisiaj tuż po 09:00 zapadł się prawy pas jezdni na drodze wojewódzkiej 237 w Motylu. Powstała gigantyczna wyrwa. Zdarzenie miało miejsce nad przepustem, którym powinna spływać woda z pobliskich mokradeł zamieszkiwanych przez bobry.

Mundurowi przekierowali pojazdy na objazdy przez drogę krajową 25 i drogę wojewódzką 241, jak donosi jedna ze stacji radiowych. Tyle sucha notatka, która obiegła większość lokalnych mediów. Nie do końca jest to prawdą, a sprawa zakrawa na kolejny skandal. Przyjrzyjmy się wszystkiemu od samego początku…

Dwieście trzydziestka ósemka jest trasą, którą pokonujemy najczęściej, zwłaszcza w drodze do Bydgoszczy ( a nie Bydgoszcza, jak „wciska” nam jeden ze skompromitowanych kandydatów do Europarlamentu). Rejon Motyla od lat był tym wysokiego ryzyka dla kierowców, którzy właśnie w tym miejscu próbują naśladować kierowców F-1. Ukształtowanie terenu  zachęca do przemiany w pirata drogowego, stąd tragedie, które zdarzają się tutaj od lat. Dodatkowym problemem są zwierzęta leśne, które nagle potrafią wtargnąć  na jezdnię z pobliskich zarośli. Skutek może być tylko jeden. Wyjątkowo niebezpieczny fragment od lat ma wadę konstrukcyjną, którą próbowano ukryć remontując ten odcinek ze środków unijnych. Owszem, pojawiła się nowa nawierzchnia, która złagodziła tuż za mostem przedziwny próg, który każdego roku zmieniał się, ściślej, stawał się coraz bardziej dokuczliwy. Efekt? Gwałtowny uskok, każde auto pędzące z nadmierną prędkością zachowywało się podobnie, gwałtownie „dobijało” podwoziem do nawierzchni, na sekundę stając się niestabilnym. Drogowcy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, skoro umieścili tutaj znak wymuszający zmniejszenie prędkości. Działanie kompletnie bez sensu, nikt go nie przestrzega. Przepisy na tym odcinku w sposób specjalny łamią zwłaszcza ciężarówki, które na najwyższym biegu, chcą wjechać na wzniesienie, nie redukując go. Efekt? Gaz do „dechy”!

Dlaczego, miast dokonać kontroli podłoża pechowego odcinka drogi, obniża się prędkość? To działania typowe, stosowane od lat w całej Polsce. Drogowcy tłumaczą je zawsze tak samo – brak środków. Skoro tak, to ile według nich jest warte życie człowieka? I na to pytanie znamy odpowiedź – NIC!

To, co stało się dzisiaj, to nie przypadek, a wręcz absurdalne tłumaczenie drogowców, że winnymi katastrofy są bobry, to brzmi… idiotycznie. Kto jest gościem na tym terenie? Człowiek, czy przyroda? Z nią nie można wygrać, trzeba się dostosować, to człowiek popełnił błąd!

Jak ustaliliśmy na miejscu, podejmowano próby przesiedlania okolicznych bobrów, próbowano również przeróżnych środków, aby zmienić ich naturę, odnaleźliśmy przeszkody – siatki. Jak widać na niewiele się zdały. Woda, to żywioł, którego okiełznać całkowicie nie można, podobnie jak instynktu przeżycia tych sympatycznych zwierzaków. Wystarczy zaczekać i runie każda konstrukcja, która została źle wykonana. To właśnie wydarzyło się w Motylu.

O zdarzeniu dowiedzieliśmy kilka minut po tąpnięciu, kierowcy wymieniali informacje przez radio obywatelskie, przysłuchiwaliśmy się tym rozmowom i ustalaliśmy szczegóły, jednak, aby mieć pewność, wykonaliśmy telefon do powiatu. Poszlaki stały się faktami.

TOKiS – PRESS rejestruje zdarzenia drogowe, jednak bardzo rzadko je publikuje, nie mamy ambicji żerowania na cudzym nieszczęściu. Nie potrzebujemy takich sposobów, aby podwyższyć sobie liczbę wejść do witryny. Jednak to, co wydarzyło się w Motylu było konsekwencją naszych prognoz. Odwiedziliśmy to miejsce dopiero po południu.

Mieliśmy już pewność, że do miejsca zdarzenia dotarł sprzęt ciężki, postanowiliśmy przyjrzeć się wszystkim aspektom działań ludzi, którzy włączeni zostali w proces zabezpieczania i usuwania skutków katastrofy.

Niestety, nie wygląda to różowo.

W czasie, gdy tworzony jest ten tekst, akcja usuwania skutków zdarzenia ciągle trwa, jednak nie łudźmy się, około 20-stej zostanie przerwana , jak w filmie mówi przedstawiciel Rejonu Dróg Wojewódzkich. Zgroza, dlaczego?

Pechowe miejsce znajduje się tuż obok granicy z naszym powiatem, jednak znajduje się w jurysdykcji powiatu bydgoskiego. W zasadzie wszystko powinno być nam obojętne, pozornie, tylko pozornie.

Ruszamy w drogę, całość rejestrują kamery pokładowe umieszczone z przodu i z tyłu naszego wozu redakcyjnego. Zapis tworzony jest celowo i stanowi dowód na to, jak przygotowano drogę kilka godzin po zdarzeniu. Aż do Gostycyna nie odnotowujemy żadnych znaków, ani tablic informacyjnych o tym, że droga 237 jest wyłączona z ruchu. Sytuacja zmienia się w Gostycynie, gdzie przed rondem umieszczono tablicę z napisem „OBJAZD”. Dodatkowo, na gostycyńskim rondzie przy zjeździe do pobliskiej Kamienicy pojawia się bariera, a przed nią kierujący ruchem. Zdezorientowani kierowcy blokują rondo i pytają kierującego ruchem o rzeczy oczywiste. Nasz wóz jest oznakowany, umożliwia nam to kontynuowanie podróży do celu. Bariera chwilowo zostaje usunięta, korzystają z tego inni kierowcy, którzy nie wiedzą, że jadą „ślepą drogą”.

Mijamy Pruszcz, w dalszym ciągu brakuje jakichkolwiek znaków informujących o niebezpiecznym zdarzeniu. Tuż przed celem w poprzek drogi umieszczono praktycznie niewidoczną taśmę z napisem POLICJA. I tylko dzięki temu, że któryś z okolicznych mieszkańców z własnej woli przeistoczył się w kierującego ruchem, nie dochodzi do sytuacji niebezpiecznych. Pamiętajmy, to właśnie tutaj pojazdy zwykle rozpędzają się! Jedziemy bardzo wolno i przewidujemy, że każdy z pojazdów, który nas wyprzedził będzie gwałtownie hamował w efekcie zablokuje prawy pas. Przewidywania spełniają się. Kolejni zdezorientowani kierowcy próbują dowiedzieć się czegoś więcej o objazdach. Panuje chaos.

Nikt nie kieruje ruchem, nie ma żadnych ostrzegających przed przeszkodą świateł, nie ma niczego z wyjątkiem… cienkiej, niewidocznej taśmy w poprzek drogi!

Pozostawiamy samochód na poboczu w taki sposób, aby nikomu nie przeszkadzał, do miejsca zdarzenia docieramy pieszo. Tam już pracuje  ekipa TVP Bydgoszcz, przyłączamy się.

Widok zatyka dech w piersiach, bzdurą jest to, co podały lokalne media, skala wyrwy w jezdni przytłacza, po usunięciu rozproszonej gleby, pojawił się otwór w którym bez problemu zmieści się mały… AUTOBUS!

Pracuje koparka, która delikatnie usuwa nadmiar ziemi, jednocześnie pogłębiając wykop. Chwilami koparka zmienia się w dźwig, który wyjmuje resztki asfaltowej nawierzchni z dziury „bez dna”. To gigantyczne kawały, które ważą dziesiątki kilogramów. Raptem…, drętwiejemy w wykopie jest człowiek! Bez kasku, bez jakichkolwiek zabezpieczeń udrożnia łopatą przepust do którego dokopała się koparka. To on mocuje kawały asfaltu, które chybocząc się na boki wędrują do góry, zawisając przez chwilę nad jego głową! Wykop jest bardzo głęboki, a ściany boczne wyjątkowo niestabilne. Grunt wysycha, niewielkie drżenie od ciężaru i pracy maszyn, a wszystko runie zasypując robotnika w środku. Jak można dopuścić do tego, aby potencjalne osuwisko nie miało żadnej konstrukcji wzmacniającej?

Według naszej oceny, złamano w tym miejscu wszelkie zasady BHP, a sprawa powinna zostać skrupulatnie zbadana przez kompetentną komisję. Ci, którzy dopuścili do sytuacji, że pracownicy działają tam bez zabezpieczeń, kwalifikuje się do postępowania prokuratorskiego. Kto ponosi za to odpowiedzialność? Oczywiście przełożeni. Czy to kolejna odsłona sztuki pod nazwą „robimy oszczędności” za cenę wypadku? Sytuacja jak z placu budowy w Soczi, a podobno jesteśmy wreszcie częścią Europy.

Mamy inne wrażenia. Ci chłopcy, którzy narażając życie ryją w głębokiej na dziesięciu chłopa dziurze, są albo świetnie opłacanymi desperatami, albo są tak zastraszeni, że zrobią wszystko, aby utrzymać pracę i to za wszelką cenę.

Sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji już dzisiaj, kiedy zapewne prace nie zostały ukończone ( bo to fizycznie nie jest możliwe,  przy skali takiego kataklizmu), a wykop w dalszym ciągu będzie tak źle oznakowany, a zbliża się noc!

Galeria fotografii z Motyla (opublikowaliśmy 79 ujęć) dostępna jest jak zawsze w naszym profilu Facebooka (kliknij zdanie).

_____________________

(red.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook