19 października 2020

W „Piernikowie” oddycha się lżej… (felieton autorski)

2 min read

„Piernikowo”? Tak żartobliwie zwykli o swoim mieście mówić rodowici torunianie. Powód? Oczywisty. Toruń to jedno z tych miast, w którym oddycha się lżej atmosferą, której daremnie szukać w miastach świata.

Dominuje tutaj nauka, technika, atmosfera pewnego rozluźnienia równego temu, które spotkać można np. we Wrocławiu. To zasługa młodych ludzi – studentów, którzy to miasto bez wątpienia objęli w posiadanie. Nigdzie nie smakuje kawa tak, jak na Szerokiej tuż obok Kopernika. To nic, że kosztuje tyle, co paczka Lavazzy, liczy się otoczenie i klimat. Odwiedzając swoją  Alma Mater (Matkę Karmicielkę) z wielką przyjemnością zwiedziłem po latach swoje miasto, z którym związałem się na długo.

Nic się nie zmieniło prócz reklam, uczelnia ciągle stoi w pobliżu aresztu śledczego, który być może już wkrótce, zwiedzi spora ilość osób z Tucholi, po wybuchu kolejnej afery, która powoli przedostaje się do mediów. Czeka nas erupcja godna największego wulkanu na… prowincji. Krzywa wieża nie wyprostowała się, a na biednego Kopernika i skrzypka ciągle kupczą toruńskie gołębie.  Miasto rozwija się w cieniu historii, nie tej odbudowanej, jak w Gdańsku, a tej pradawnej, która jest absolutnie wszędzie.

Spora ilość azjatów dowodzi tego, że miasto ciągle jest odkrywane, a wszechobecne uśmiechy nie zmieniły się od stanu wojennego. Z satysfakcją fotografowałem tablicę pamiątkową i nic to, że tamte czasy kojarzyły się głównie z… bolącymi plecami.

Miło jest po latach ot tak, na ulicy, spotykać starych znajomych, którzy budzą wiele pozytywnych wspomnień. Jedyna różnica, to ilość siwych włosów, których ciągle przybywa i im i mnie.

Cudowne miasto.

 

=>Mariusz R.Fryckowski

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook