28 listopada 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

W tej sytuacji zamknięcie Muzeum Borów Tucholskich powinno być kwestią godzin

4 min read

Pan Marszałek Województwa, postrach i nadzieja Starostwa Powiatowego w Tucholi wreszcie zrozumiał, że w pewne złe interesy nie warto brnąć. Efektem przemyśleń „koronowanej głowy”, jest to, że stracił zainteresowanie tym biznesem – kupnem ruiny zwanej „Muzeum”.

Niestety, wykorzystał sytuację w odniesieniu do ośrodka harcerskiego w Białej i kupił go. Oficjalnie, wszystkie strony są szczęśliwe, my nie. Pomimo argumentów pana Starosty Tucholskiego i wyceny rzeczoznawcy, dalej uważamy, że ten majątek został odsprzedany za śmieszne pieniądze. Cóż, stało się.

W odniesieniu do Muzeum, sytuacja była bardziej skomplikowana i pogłębiona tym, że nieruchomość chciał kupić Burmistrz Tucholi. Mało tego, był nawet zdecydowany wypłacić pełną, należną i ustaloną kwotę, a nie jak pan Marszałek w postaci aż trzech transz. Nic z tego nie wyszło ( i dobrze), nie mamy informacji, aby pomiędzy UMiG w Tucholi, a starostwem doszło do negocjacji na ten temat. Szybko został zamieciony pod dywan.  Obie propozycje trafił szlag i powiat obudził się częściowo z ręką w nocniku.

Zapewne dlatego właśnie doszło do spotkania, o którym już informowaliśmy, ale warto je przypomnieć ze względu na powagę sytuacji, chociaż oficjalnie do mediów nic się nie przedostało, z tym drobnym wyjątkiem.

26 stycznia 2017 r. Zarząd Powiatu Tucholskiego spotkał się z twórcami ludowymi, regionalistami i innymi osobami zainteresowanymi współpracą na rzecz Muzeum Borów Tucholskich.
 

Spotkanie przebiegło w niezwykle konstruktywnej atmosferze. Przybyło na nie kilkadziesiąt osób, którym losy naszego regionalnego centrum kultury borowiackiej nie są obojętne. Wśród wniosków znalazły się propozycje dalszego zacieśniania współpracy z samorządami gminnymi oraz z Tucholskim Parkiem Krajobrazowym, padła propozycja utworzenia stowarzyszenia przyjaciół MBT, a Starosta Tucholski Michał Mróz zaproponował utworzenie Społecznej Rady, która będzie doradzać mu zarówno w bieżących kwestiach związanych z działalnością Muzeum, jak i przy podejmowaniu strategicznych decyzji w tym zakresie. Propozycja ta spotkała się z pełnym poparciem zgromadzonych, zaproponowano już pierwszego członka Rady, którym ma zostać zasłużony artysta i pedagog Zenon Korytowski.

Spotkanie potwierdziło, że najważniejszym atutem Muzeum Borów Tucholskich jest zgromadzona wokół niego społeczność, której pomysły i energia mogą zostać wykorzystane dla jak najlepszego zaplanowania przyszłości tego ważnego dla naszej kultury obiektu.

Dobrze, muzeum zyskało społeczną Radę, mętną wizję współpracy z Parkiem Krajobrazowym i gminami (wiedzą chociaż o tym?), którzy w rzeczywistości staną się zapewne głównymi, albo jedynymi finansowymi kooperantami. Jasne, że nie za darmo, budynek ma sporo pomieszczeń, które może wykorzystać np. wspomniany Park. To, co, może warto sprzedać udziały, albo wydrukować obligacje?

Jednak, jakimś dziwnym trafem, zapomniano o najważniejszym, dzisiaj, nawet w tej chwili, budynek poprzez jedną kontrole i decyzję, zostanie natychmiast zamknięty!

Dziwnym jest, że nowy komendant PSP, podobno straszliwy pedant i służbista, jeszcze nie odwiedził podwojów muzeum i nie przeprowadził kontroli obiektu. Czy przy takim zaniechaniu weźmie na swoje barki ewentualną katastrofę budowlaną, albo pożar?  Zaryzykuje? Jeżeli tak, to kręci na siebie wyjątkowo długi i „kraciasty” bat. Kolejny „awans” może stać się przyczynkiem do przejścia na  emeryturę. Mamy na tym polu pewne obserwacje, doświadczenie i wprawę w dokonywaniu wyjątkowo precyzyjnych i sprawdzających się analiz.

Ciekawa sytuacja, budynek znajduje się w złym stanie, wymaga gruntownej przebudowy, którą miał zagwarantować niedoszły właściciel – Urząd Marszałkowski z siedzibą w Toruniu. Teraz „nici” z tego, pozostają wspomniani partnerzy strategiczni i… flirt z przedstawicielami rządzącej partii.

Zakładając, że Nasze „Muzeum” nie zamieni się w izbę tradycji, czy innego słownego „dziwoląga”, ile pomieszczeń w nim pozostanie do dyspozycji ewentualnych zwiedzających, co w nich zostanie wyeksponowane, gdzie będą odbywały się warsztaty i czy rzeczywiście rację bytu  będzie miała wybrana Rada?

W kwestii przyszłości Muzeum Borów Tucholskich jesteśmy wyjątkowo sceptyczni. Patrząc na lokalne, powiatowe  „centra” kultury, dochodzimy do prostego wniosku, kiedy strażacy pospołu z nadzorem budowlanym zamkną muzeum, przyjdzie szukającym kultury, kupić za własne pieniądze wozy konne, albo namiot i przenieść tam ekspozycje, pamiętając jednak o tym, aby do eksponatów dorobić kółka.

Policzmy: padło kino, utraciliśmy jedną bibliotekę, ludzie nie interesują się wystawami, prelekcjami, spotkaniami, nie mamy dyskotek, basenu. Co pozostało? TOK, do tej chwili działa jeszcze Miejska Biblioteka Publiczna, kompleks sportowy OSiR-u i na tym koniec. Jednak wymienione instytucje są własnością Tucholi.

Co ma powiat? „Miękki kręgosłup”, program naprawczy, długi i nadzieję na lepszą przyszłość. To już zupełnie sporo. W związku z tym zadajmy sobie fundamentalne pytanie, dlaczego winni zadłużenia powiatu nigdy nie  zostali wskazani z imienia i nazwiska, dlaczego ciągle cieszą się szacunkiem, poważaniem, a co najciekawsze… wolnością? To właśnie po nich brudy sprząta  obecny Zarząd, dwojąc się i trojąc. Niestety, pomimo tworzonego przez siebie dobrego PR-u, starania o lepsze jutro samorządowców powiatu, przypominają ostatni utwór orkiestry, która grała rozbitkom, tuż przed zatonięciem Titanica.

A mieszkaniec powiatu patrzy i nie może uwierzyć, że to prawda, bo właśnie się o tym dowiedział.

Właśnie…

_______________________

Mariusz R.Fryckowski

Fot. Moje klimaty

 

 

 

 

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook