20 stycznia 2021

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

„Wiersze nieuczesane” i… czerwony dereń

4 min read

Czerwony dereń

 

Mój cudny dereń przebarwiony.

Tłem jego jeszcze zielone zasłony.

Stoi i puszy się dumnie.

A ja się cieszę, że u mnie!

 

Ten krótki wiersz z tomiku „Wiersze nieuczesane” Kingi Czapiewskiej, to chyba najlepsza ilustracja nastroju, wrażliwości oraz sprawnego pióra poetki, który (nastrój) przelany został na papier, przy całej zgrozie ze strony wydawcy książki, który źle wywiązał się ze swojego zadania. Można mu jednak wiele wybaczyć, bo zawartość książki rekompensuje absolutnie wszystkie jego przewiny.

 

Autorka i jej poezja?

Jest powszechnie znanym faktem, że mam słabość do poezji i autorów. Przywykłem dzielić ten gatunek na dwie grupy: złą i bardzo dobrą, stanu pośredniego nie ma i nigdy nie będzie.

A jaka jest poezja Pani Kingi? Straszna z jednego powodu, bo nie mogę się nadziwić temu, że umknął mi taki talent, a sama książka przeczytana jednym tchem, nie stanowi problemu, aby zakwalifikować ją do poetyckiego, lokalnego, objawienia tego paskudnego 2020 roku, pełnego zarazy, złych emocji i strachu o jutro.

Autorka jest silną kobietą, jej praca to nieustanna walka o dobro innych, bezbronnych, potrzebujących serca w każdej sekundzie – dzieci. Bardziej, niż wymownym dowodem był film, który wspólnie tworzyliśmy i trudno się dziwić temu, że wiersze, które przeczytałem z przyjemnością, są jakby zaprzeczeniem codzienności. Próba odreagowania? Oczywiście! Każdy poeta właśnie tak odbiera świat, wreszcie wprowadzając do niego elementy, które są ostoją spokoju, barwy, życia, oczywiście mam na myśli przyrodę, piękno krajobrazu, a w tym wchody i zachody słońca, tego wyjątkowego, bo naszego.

Poetka kompletnie nie pasuje mi do stereotypu innych pań stojących w kolejkach, niańczących dzieci, użerających się ze światem „zewnętrznym”, skoro potrafi piórem wyczarować takie obrazy. Nic bardziej mylnego, to twarda kobieta, która twardo stąpa po gruncie, który jak wiadomo, bywa grząski. Jestem przekonany, że z równą sprawnością napisze poemat, jak i wbije w ścianę gwóźdź, bez pomocy męża.

 

Tajemniczy mechanizm

Trudno powiedzieć, co jest paliwem do powstania podobnych utworów, które spotykamy na kolejnych stronach, ponownie wrażliwość? A może wpływy innych poetów? Gdybym mógł spekulować, a mam sposobność porównania wierszy Pani Kingi z poezją słynnej „Bachy” – Basi Jendrzejewskiej, poetki z Tucholi, która swoją poezją po mistrzowsku potrafi wyprowadzić mnie z równowagi, ale zawsze w dodatnim tego słowa znaczeniu.

Czyżby wydarzyło się to, co byłoby swoistym fenomenem? Być może tak, ale „Wiersze nieuczesane” w sposób oczywisty kojarzą się z „myślami nieuczesanymi” ale w tym momencie włazimy z brudnymi buciorami w świat aforyzmów Jerzego Leca. Czyżby to jakaś inspiracja? Przy okazji zapytam.

 

Przedmowa

Z uwagą przeczytałem przedmowę do książki, a wyszła ona spod pióra znanej pisarki, specjalistki od folkloru. Jak mam to w zwyczaju, nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że treści utworów poetki są uniwersalne, bo poezja w większości środowisk traktowana jest jak swoiste „dziwadło”, podobnie jak sztuka, która wielu kojarzy się ze sztuką mięsa. Poezja Pani Kingi to deser intelektualny, najeżony nie ciepłem, a skwarem szczerości, który odebrać mogą wyłącznie wrażliwcy, którzy już dawno w dodatku przez okno, wyrzucili swoje telewizory. Nie zgadzam się także ze stwierdzeniem, że ta poezja jest swojską, moim zdaniem wybiega tak daleko, że bez najmniejszych wątpliwości mogę powiedzieć, że chętnie postawię ją w rzędzie znanych i uznanych żyjących, przy ich zgrzytaniu zębów.

 

Kawał świetnej poezji

To nieczęsto się zdarza, ale ten tom przyciągnął moją uwagę tak dalece, że pochłonąłem go w rekordowym czasie. Jestem w o tyle dobrej sytuacji, że mogłem dokonać pewnego połączenia, poznałem autorkę i tę znajomość bardzo chciałem teraz skonfrontować z treściami i co? I chyba nie myliłem się, pogoda ducha autorki widoczna jest w prawie każdym jej utworze. Oczywiście, odnalazłem wiersze, które w swoim przekazie są poważniejsze, ale mam dowód na to, że utwory te, jak i u innych poetów, powstawały pod wpływem chwili. Czyli…? Mamy tutaj kawał życia autorki, który zmaterializował się na kartach książki. Wniosek? Rodzi nam się pełnokrwista poetka, której wieszczę świetlaną przyszłość.

 

Posumowanie

Wystarczy do tego jedno zdanie. Do roboty! Czekam na więcej!

„Wiersze nieuczesane”, to cenna książka, którą polecam każdemu, choć wiem, że jej zdobycie nie będzie łatwe i od razu podpowiadam, kolejny tomik zasłuży, a tego jestem pewny, by zatytułować go w sposób oczywisty, bo treść stanowić już muszą „Wiersze uczesane” i wierzę, że takie będą, a kto wie, może już są, choć dopiero w brudnopisie?

 


Mariusz R.Fryckowski

Kolaż z udziałem fotografii zaczerpniętej z profilu FB autorki.

Fot. Anna Szwinkowska

Fot. tokis.pl

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook