26 października 2020

Wirtuozi parkowania. Kierowcy Nissanów z Chojnic są bardziej oryginalni od miejscowych?

2 min read

Właśnie rozpoczęła się przedświąteczna głupawka, w tucholskich marketach jest pełno ludzi, przyjeżdżają z całego powiatu i trudno się temu dziwić, że szukają okazji. Mamy wtorek, czyli spora część tej grupy trafia przy okazji do szpitala na zabiegi, badania itd. Część wspólna zbioru obu grup? Parkingi. Zarówno na przymarketowych, jak i szpitalnych, nie można wcisnąć nawet szpilki, tym bardziej dziwi fakt, że pewne zachowania kierowców dosłownie zwalają z nóg.

Wystarczy, ,że jedno auto, w naszym przypadku Nissan kombi z rejestracjami chojnickimi zaparkował  „inaczej”, a misterna układanka pozostałych aut runie jak domek z kart. Skutek, kierowca „kombiaka” z pewnością szybko się nie wydostanie. Cwaniak straci dwa razy.  Oczywiście, wielce problematyczne jest to, czy w tym miejscu w ogóle można parkować, ale to sprawa administracji szpitala.

Na terenie szpitalnego podworca krąży kilka pojazdów w poszukiwaniu wolnego miejsca parkingowego, ci którzy przyjeżdżają niecierpliwią się, prawie każdy  kierowca włącza klakson „zmuszając” poprzednika do zdecydowanych zachowań. Po chwili trąbiący stają się ofiarami i tak trwa ten diabelski kołowrót wzajemnych niemożności wymuszonych znakami drogowymi, które każdy i tak ignoruje. Wolnych miejsc parkingowych brak, za to kolejki do przychodni, nie mają końca.

Cóż…, podobno w naszym szpitalu wszystko działa jak w zegarku, a na zewnątrz? Tutaj działa inne prawo – dżungli, czyli… wszystko jest tak, jak należy. Nos dla tabakiery, czy tabakiera dla nosa?


(red.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook