1 grudnia 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

„Wołają z grobów, których nie ma”. Dobra wystawa w złym czasie, otoczeniu i sytuacji

3 min read

Na tucholskim rynku prezentowana jest wystawa Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie zatytułowana „Wołają z grobów, których nie ma”. To dobra wystawa, którą przygotowano w złym czasie, otoczeniu i sytuacji.

Wystawa „Wołyń 1943. Wołają z grobów, których nie ma” składa się z 22 plansz umieszczonych na samodzielnym systemie wystawienniczym. Część wstępna (plansze 2–5), prezentuje Kresy Wschodnie w aspekcie terytorialnym, wielonarodowym i wielokulturowym. Plansze 6–9 wprowadzają odbiorcę w odpowiedni kontekst historyczny, opowiadają o sytuacji ludności kresowej podczas okupacji, przedstawiają także założenia narodowościowej polityki ukraińskiej i planowane działania OUN i UPA wobec ludności polskiej.

Punkt kulminacyjny wydarzeń, tj. dokonanie masowych mordów na Polakach mieszkujących na Wołyniu przedstawiają plansze 10–13. Plansze 13–18 prezentują z  kolei dalszy przebieg wydarzeń na Wołyniu latem 1943 r., a także na terenach Małopolski Wschodniej. Zakończenie ekspozycji, przedstawione na planszach 19–22, podsumowuje wydarzenia na Kresach Południowo-Wschodnich z roku 1943. Na uwagę zasługuje plansza 20, która opisuje działania ukraińskich Sprawiedliwych.

Informuje portal miejski. Obejrzyjmy fotografie wykonane przez naszą redakcję.

Wołyń

To przepięknie przygotowana wystawa, która porusza kolejny, tragiczny fakt z naszej przeszłości. O ile w ubiegłym roku akcja „Murale” przyniosła zamierzony efekt, tak w tym, zdecydowanie przedobrzono. Pytanie jest proste, co ma piernik do wiatraka, gdy w czasie, kiedy otwierano wystawę na tucholskim rynku, trwały uroczystości poświęcone POWSTANIU WARSZAWSKIEMU? Przypomnienie ludobójstwa na Wołyniu, dokładnie w tym samym czasie, można zrozumieć na wiele sposobów, również politycznie. W tej chwili trwają dwa ważne wydarzenia:  wojna pomiędzy Ukraińcami, a Rosjanami, ściślej Sowietami. Rządy obu państw prześcigają się we wzajemnym oskarżeniach. W tę awanturę wciągany jest cały świat. Powiązanie tego faktu z tucholską wystawą, przypomina „kopanie leżącego”, nawet wtedy, gdy ten ostatni bez pardonu mordował naszych. Można też tę sytuację odnieść do strony rosyjskiej, której działania są w ten sposób „wybielane”, choć zapewne nieświadomie.

Trwa również kampania wyborcza, gdzie ponownie ważą się losy Polaków, po wielu latach rządów kanciarzy, głupców i złodziei. Patrząc przez pryzmat ostatniej wizyty polskiego „prezydenta” na Ukrainie, gdzie strona goszcząca, tuż po jego przemowie w swoim parlamencie, zrobiła coś nieprawdopodobnego. Znamy te fakty, wszyscy byliśmy tym oburzeni. Oglądając wystawę na tucholskim rynku musimy spojrzeć na nią również przez pryzmat tej najnowszej historii, która może się powtórzyć w chwili, gdy „zielone ludziki” Wowy Putina, zajmą cały kraj (Ukrainę) i siłą przyłączą go do tworzącego się nowego Sojuza. Nie ma wątpliwości, rewizjonistyczne i faszystowskie nastroje z pewnością odżyją.

Pomysłodawcy wystawy doskonale wiedzą o tym, że tylko taki sposób upublicznienia plansz być może przyciągnie uwagę tucholan. Gdyby zgromadzono je np. w TOK ( gdzie i tak trafią) i tam wystawiono, pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się tym faktem. A może lepszym pomysłem byłoby wystawienie na tucholskim rynku fotosów, które upamiętniałyby lokalną tragedię, która dotyczy zamordowanych w Rudzkim Moście? O tym fakcie młodzi nie mają najmniejszej wiedzy, a jak wiadomo, to prosta droga do zapomnienia.

Jeżeli i ten pomysł nikomu nie odpowiada, trzeba było wystawić plansze poświęcone powstańcom z Warszawy, wtedy ten wyjątkowy czas byłby należycie uczczony, a tak… powstała medialna bryndza, bez ładu i składu w najgorszym z możliwych terminie.

_____________________

(mrf.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook