Worek paciorków i dobre słowo, podczas sesji nadzwyczajnej Rady Powiatu

W czasie, kiedy część mieszkańców naszego powiatu jadła drugie śniadanie (o ile jadła) siedząc na stercie cegieł – pozostałości po swoich domach przy Pocztowej w Tucholi działy się wielkie rzeczy, władzom powiatowym wręczano najdroższe paciorki w dziejach.

Można odnieść wrażenie, że Boże Narodzenie fetowano o cztery miesiące za wcześnie, choć Wojewoda Kujawsko – Pomorski, imiennik słynnego Świętego, pewnie miał powód do zadowolenia. Jednak po kolei, TOKiS – PRESS, tym razem otrzymał informację o nadzwyczajnej sesji, można było przypuszczać, że nadzwyczajność spotkania radnych i słynnego zarządu nie są przypadkowe i nie myliliśmy się. Do Tucholi ściągnęła jedynie słuszna politycznie trójosobowa ekipa przedstawicieli Woli Narodu niższego szczebla, aby spotkać się z lwią częścią ludzi II, a nawet III sortu.

Jakież dobrodziejstwa przywieźli? Na to pytanie otrzymamy odpowiedź śledząc bardzo optymistyczną notatkę, którą tuż po wizycie dostojnych gości, opublikował macierzysty portal Pana Wojewody odhaczając kolejny sukces.

Od uroczystego otwarcia nowej siedziby Powiatowego Inspektoratu Weterynarii przy ul. Kopernika 2 w Tucholi rozpoczął swoją dzisiejszą wizytę wojewoda Mikołaj Bogdanowicz.

Remont budynku przeznaczonego na siedzibę inspekcji weterynaryjnej w Tucholi trwał od 2016 roku i obejmował ocieplenie budynku, izolację fundamentów oraz wymianę okien i instalacji elektrycznej oraz posadzek. Inwestycja została sfinansowana ze środków pochodzących z budżetu państwa. Całkowity koszt zakupu budynku wraz z gruntem oraz jego remontu wyniósł 567 tys. zł.

W wydarzeniu wzięli udział m.in. poseł na Sejm RP Piotr Król, starosta tucholski Michał Mróz, członek zarządu powiatu Jerzy Kowalik, wojewódzki lekarz weterynarii Jerzy Dymek oraz powiatowy inspektor weterynarii Michał Mikołajczak.

Kolejnym punktem programu wizyty był udział w XXXVI sesji Rady Powiatu Tucholskiego. Spotkanie to wojewoda wykorzystał do podsumowania dotychczasowych działań służb po przejściu przez region nawałnicy oraz przekazania informacji dotyczących szacowania strat i dalszej pomocy poszkodowanym. „Kluczowe w działaniu kryzysowym były pierwsze dwie doby. Mimo, że skala zniszczeń ze wszystkich województw jest u nas największa, działania kryzysowe zostały przeprowadzone wzorowo” – mówił Mikołaj Bogdanowicz.

Wojewoda przekazał również promesy MSWiA na usuwanie skutków klęsk żywiołowych. Wójtowi gminy Gostycyn Ireneuszowi Kucharskiemu wręczył promesę na przebudowę 2,7 kilometrowego odcinka drogi gminnej nr 010501C relacji Wielki Mędromierz – Gostycyn w wysokości 1 000 000 zł. Trasa została uszkodzona przez gradobicie połączone z nawalnym opadem deszczu w lipcu 2016 r.

Z kolei starosta powiatu tucholskiego Michał Mróz otrzymał promesę w wysokości 900 000 zł na remont drogi powiatowej nr 1010C relacji Stobno – Nowe Żalno, którą zniszczył huragan i intensywne opady deszczu i śniegu 28 grudnia 2016 roku. Przebudowa prawie 2,5 km trasy jest konieczna, gdyż stanowi ona połączenie z drogą wojewódzką nr 240 i jest wykorzystywana przez mieszkańców jako najkrótsza droga dojazdowa do Tucholi.

Pobyt w powiecie tucholskim wojewoda Mikołaj Bogdanowicz połączył z kolejnym już, w ostatnich dniach spotkaniem z poszkodowanymi w wyniku ostatniej nawałnicy. Tym razem wojewoda odwiedził wieś Raciąż i gminę Kęsowo. Podczas spotkań podkreślał, że priorytetem jest przeprowadzenie do końca miesiąca procedur oszacowania strat, tak aby wszystkie potrzebujące osoby mogły otrzymać jak najszybciej wsparcie finansowe. „W tej chwili wzmocniliśmy pana wójta dodatkowymi służbami, po to, aby szybciej można było wypłacić pierwsze wsparcie do 6 tys. zł. W województwie jest też blisko 120 osób, które wspomagają samorządowców w zakresie uzyskania wsparcia do 100 tys. zł na budynki gospodarcze i do 200 tys. zł na odbudowę domów mieszkalnych” – mówił w Kęsowie wojewoda. W Raciążu wojewoda podziękował druhom z Ochotniczej Straży Pożarnej za zaangażowanie i pomoc w usuwaniu skutków nawałnicy w regionie.

Pięknie dziękujemy, zwłaszcza, że o słynnej tzw. „drodze” z Wielkiego Mędromierza do Gostycyna, TOKiS dudnił jak szwedzka kolubryna pod Częstochową, czyli na tyle głośno, że przy Pocztowej pospadały kubki.

Niestety, w dalszym ciągu nie ma mowy o ogłoszeniu stanu klęski żywiołowej, co umożliwiłoby uruchomienie dodatkowych środków, cóż, 500 plus kosztuje na tyle dużo, że aby je wypłacać wraz z bieżącymi emeryturami,  trzeba było wzorem ekipy Tuska zrobić skok na resztę naszej kasy z OFE (Otwarte Fundusze Emerytalne).

Dwa miliony na rzeczy ważne, ale nie najważniejsze, ktoś powiedział: „najważniejsi są ludzie”, dodajmy, ci poszkodowani i wymagający natychmiastowej pomocy finansowej i w naturze, a zima zbliża się. Czy chociaż ktoś pomyślał, aby do akcji odbudowy zrujnowanych domów włączyć np. więźniów? Nie, poszkodowani mogą liczyć na siebie, gminy i wolontariuszy, na szczęście przybywa ich każdego dnia i to bez pisowskich zrywów miłości do bliźniego… ups, łupionego podatnika.

I jeszcze raz, gdyby nie władze gminne, ci ludzie nie mieliby żadnego wsparcia, prócz tych zakichanych 6 000 złotych zapomogi od „cudownego rządu”, czyli dokładnie tyle, ile wypłacała poprzednia ekipa w sytuacjach nadzwyczajnych (słynna powódź). Co najbardziej skandaliczne, nawet niektórzy prawicowi dziennikarze przekroczyli wszelkie normy mówiąc wprost: „mogli się ubezpieczyć”. Nawet gdyby było ich stać na składkę, doskonale wiemy jakie są mechanizmy likwidowania szkód. Firmy ubezpieczeniowe nie są: „od wypłacania odszkodowań, a od zbierania składek”, jeszcze nie tak dawno adeptom aspirującym do miana agenta ubezpieczeniowego, wpajali niektórzy doświadczeni „agenci”.

I jest świetnie! Zarówno obdarowani, podczas nadzwyczajnej (teraz wiemy dlaczego) sesji, jak i darczyńcy, mają świetny humor, spełnili dobry uczynek i wreszcie wrócą do swoich nieuszkodzonych domów o starej, znanej sprzed nawałnicy porze, a tam czeka na nich ciepły posiłek i uśmiechnięte żony.

Ci którzy nie mają nawet stołów, kolejny dzień odgrzewają gorący kubek z piuree wprost z Radomska, siedząc na stercie gruzu.

Życie toczy się dalej i… drożej.


Mariusz R.Fryckowski.

bydgoszcz.uw.gov.pl

admin

Next Post

WOZIWODA, KRAJOBRAZ JAK PO WOJNIE

czw Sie 24 , 2017
To cud, że nikt w tym miejscu nie zginął, poważnie uszkodzona przyczepa campingowa, była jedynym schronieniem zarządzającego polem namiotowym w Woziwodzie podczas nawałnicy, upadający konar z impetem uderzył w jej bok. Poprzewracane drzewa, uszkodzone urządzenia, zniszczone namioty, trudno dziwić się najemcy, że zamknął to miejsce dla turystów. Zaczyna się wielkie […]

SPOŁECZNOŚCI

Lokalnie

Globalnie

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook