„Nikt nie woła” i reakcja pana Tomka – TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA I SPOŁECZNA / TOKiS – PRESS

„Nikt nie woła” i reakcja pana Tomka

Na nic zdała się mała prowokacja, która miała zmylić ewentualnych miłośników „starego kina”. Otóż, kilka dni temu zrobiliśmy sobie mały żart, który dotyczył świetnego filmu Kazimierza Kutza – „Nikt nie woła”, opartego na książce Józefa Hena. Dotyczył on umiejscowienia go w nieodpowiednich latach. Niestety, nie udało się, ponieważ pan Tomek, nasz czytelnik, szybko się z nami rozprawił, a ściślej zrobił to w naszej bliźniaczej witrynie, ulokowanej na FB, popisując się niezwykłą wiedzą o polskim kinie. Gratulujemy!

Bezpośrednią przyczyną tego, że właśnie wybraliśmy ten film było to, że obraz nakręcono w Bystrzycy Kłodzkiej, którą odwiedziliśmy ostatniego weekendu. Planując jak zawsze wcześniej intrygę (śmiech), specjalnie wykonaliśmy kilka fotografii ważnych dla naszego żartu szczegółów artystycznych miasta, które zagrały epizody w filmie. Na szczególną uwagę zasłużył motyw uwieczniony nad drzwiami pewnej kamienicy, której adres za chwilę odkryjemy. Jest istotną składową filmu. Zanim tego dokonamy, poznajmy krótką historię dzieła Hena, które na półkach przeleżało ponad 33 lata.

Inspiracją do napisania utworu były własne przeżycia autora. Bohaterem jest siedemnastoletni Bożek, pochodzący z warszawskiego Nowolipia, który po dramatycznej tułaczce w czasie II wojny światowej znalazł się w azjatyckiej części Związku Radzieckiego. Pragnie dostać się do armii gen. Andersa. Bożek jest młodym i wrażliwym chłopcem. W batalionie pracy pod Taszkientem zetknie się z okrucieństwem i głodem. To tutaj, w nieludzkim, ale i pięknym krajobrazie marzy jednocześnie o miłości.

I „niespodziewanka”, jak mówi jeden z naszych przyjaciół – pan Wiesiu, jeden z najlepszych lektorów i interpretatorów twórczości poetyckich w mieście. Dla tych osób, których temat zainteresował, proponujemy wieczorny seans. Panie, panowie – NIKT NIE WOŁA – FILM Z 1957 roku. W obsadzie zobaczymy same sławy:

Odnaleźliśmy również pewną nieścisłość, zapomniano w napisach filmu umieścić pana Stanisława Tyma, tak świetnie znanego nam z twórczości Barei.

Zapraszamy do uczty.

 

(red.)

No i oczywiście zapomnieliśmy o najważniejszym! Pan Tomek otrzymuje od nas nagrodę, którą jest znakomita kasiążka Erica Meyera i Christine Kerdellant pt. „Cyfrowa katastrofa”. Książkę dostarczymy do rąk  własnych zwycięzcy!