24 listopada 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

X Muza: Opowieść o miłości i mroku – Natalie Portman

2 min read

Olśniewająco młoda, urodzinowa NATALIE PORTMAN (9 czerwca ) kończy właśnie 35 lat. I chciałoby się z tej okazji powiedzieć, że obok Meryl Streep i Gwyneth Paltrow (dla mnie przynajmniej!) należy do tych aktorek , dla których w ogóle nie chciałoby się wychodzić z kina.

Urodzona w Jerozolimie już jako 3.letnie dziecko emigruje z rodzicami do Waszyngtonu, potem Conecticut, by osiąść wreszcie na nowojorskim Long Island. A i zadebiutować z czasem w głośnym „Leonie zawodowcu” Luca Bessona obok Jeana Reno. Tu i teraz zaś pozazdrościła swej koleżance po fachu Angelinie Jolie i sama spróbowała stawić czoła kamerze jako pełnoprawna, acz odważnie debiutująca w kinie reżyserka.

O OPOWIEŚCI o MIŁOŚCI I MROKU nie tyle należy pisać czy mówić, trzeba raczej ów film zobaczyć, intensywnie przeżyć, nasycić się bez reszty jego eteryczno-oniryczną urodą i wizualnym pięknem. Nie byłoby tego artystycznego przydarzenia gdyby nie pisarstwo Amosa Oza, sama Natalie i najwyższej jak próby sztuka operatorska naszego Sławomira Idziaka (także w końcu reżysera). W tej mgławicowo mrocznej opowieści przywodzącej na myśl „Nakarmić kruki” wielkiego Carlosa Saury, Portman powierzyła sobie rolę Fani, matki przyszłego pisarza i zagrała ją do bólu przejmująco, wyraziście, uderzająco sugestywnie.

Kamera Idziaka w dyskretnych zbliżeniach wydobywa z filmowej FANI cały jej wewnętrzny blask, niepewność, tajemnicę dramatu, wysublimowaną neurasteniczność postaci. A ponieważ film w całym swoim żywiole epickim jest relacją biografii i burzliwej i wyjątkowo traumatycznej wychodzimy z kina przedziwnie poruszeni, napełnieni nostalgią i zadumą nad życiem własnym. „Opowieść…” działa na nas bowiem aurą, nastrojem, symboliką, meandrami symultanicznie dozowanej poezji.

Trudno doprawdy rozstrzygać czy miłość może okazać się silniejsza od dopadającego nas mroku, a mrok wyzwalać tęsknotę za sama istotą miłości? Bo naprowadzenie na końcowe przesłanie okazuje się w filmie Portman nader niejednoznaczne, pozostawiające nas wobec pytań, na które nigdy już bodaj nie będzie gotowych odpowiedzi. Póki co jestem zdecydowanie kultowymi aktorami z ich odwagą stawania nie przed, a za kamerą. Kto następny? Tak sobie myślę, że uzbrojony w maksimum cierpliwości poczekam na pierwszy, debiutancki film…Sophie Marceau…

_________________________

13516661_1049672731736190_3342123646462413947_n Kazimierz Rink

Fot. richestcelebrities.org

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook