23 października 2020

XXXIII SESJA RADY POWIATU. Awantura wokół Białej w kontekście prognozy budżetowej na najbliższe lata

5 min read

Biała – kość niezgody wszystkich ze wszystkimi z harcerzami w tle. Czym jest Biała? To miejsce byłoby zapomniane, gdyby nie skarb – piękne jezioro, niezwykłej urody tereny i iście biblijny- święty spokój. Te walory poznali już wszyscy, jednak nieliczni mieli szczęście się tam osiedlić.

Niestety, koniunktura wokół kupna – sprzedaży nieruchomości własnie tam, jeszcze przed nami. Sytuacja zmienia się na korzyść sprzedających, ale ten proces jeszcze potrwa aż do chwili, kiedy Polska nie zostanie przejęta przez obcy kapitał również w strefie nieruchomości, ziemi i… natury. Kiedy transformacja zakończy się, ceny powędrują pod niebiosa, niestety, przeciętnego Polaka nie będzie już stać na zakup takiego skarbu, a tym bardziej organizacji tak zasłużonej, jak ta skupiająca wokół siebie harcerzy.

Biała słynie również z tego, że w jej centrum znajduje się bezcenny jak sądzi Starostwo Powiatowe z Tucholi teren, który wyceniono na astronomiczną kwotę około 3 milionów złotych, a być może, że ta cena ulegnie znacznej zmianie w górę! wszystko dzięki kolejnej wycenie, którą wykonają rzeczoznawcy za nasze pieniądze. Dzięki twardemu stanowisku powiatu, utracono potencjalnego chętnego w postaci właśnie ZHP, które negocjowało umowy przez ponad rok, niestety, bez powodzenia. Powód? Prozaiczny – nierealna cena? 

Pojechaliśmy zwiedzić to miejsce – skromne, inaczej, spartańskie miejsce, idealne dla zorganizowanej młodzieży w mundurach.

Starostwo Powiatowe w Tucholi przezywa głęboki kryzys finansowy, robiąc dobrą minę do złej gry. Czy jest to może efekt jakichś aktorskich umiejętności Zarządu? Trudno powiedzieć. Jeżeli odnieść to pytanie do poszczególnych radnych, sytuacja wygląda jeszcze gorzej. 

Najmniejszych umiejętności w trudnej sztuce negocjacji, no, może w dwóch, trzech przypadkach jest odrobinę inaczej, ale to i tak kropla w morzu charakterów.

Negocjacje z harcerzami trafił przysłowiowy „szlag”, a potencjalnych chętnych do straty worka pieniędzy na drewniane baraki, ceglany budynek i bramę z napisem UWAGA ZŁY PIES z ubiegłego stulecia – brak. Powiat twierdzi, że nie ma pośpiechu, a plany budżetowe na najbliższy czas są bezpieczne i nie potrzeba wyzbywać się na „wariackich papierach” [Przyp. autora] silnie zanieczyszczonej złymi emocjami i przecenionej przez formalistów perły w postaci Białej.

Właśnie, poważnym kłopotem w wycenie majątku jest rzeczoznawca, który bardziej pasowałby do zasilenia szeregów fiskusa, niż do pracy w nieruchomościach z uwzględnieniem realiów tego, co tam zastaliśmy. Niestety, ów majątek, to obraz nędzy i rozpaczy, aby to miejsce stało się przyjazne dla turystów, należy „wpompować” tam kolejne trzy miliony i to niekoniecznie złotych.

Pytanie, po co? Skoro ceny nieruchomości w Hiszpanii są o połowę niższe, atrakcyjniejsze, no i ten klimat, plus doskonałe wino, (zakładając, że to miejsce wykupiłby jakiś pasjonat natury). Bogu dzięki, że ten problem nie dotyczy bezpośrednio nas, chociaż pośrednio i owszem, ponieważ plan naprawczy finansów powiatu bez pieniędzy również z Białej, jest bezużytecznym świstkiem papieru  którym można sobie podetrzeć… nos.

Niektórzy radni zdają sobie sprawę z tego, że potencjalnego chętnego należny uszanować i zachęcić do dalszych negocjacji, niestety, do tego tanga potrzeba dwojga, a nawet trojga,  solo, to można chyba tylko zatańczyć krakowiaka i to w zwolnionym okrutną ekonomią tempie. Właśnie w takim tonie wsłuchiwaliśmy się w wypowiedź kontrowersyjnego w tej sprawie radnego Mówińskiego. Tym razem warto było, przynajmniej do chwili, kiedy kompletnie się pogubił, zbity z tropu przez kontratakującą starostę. Wiele roztropności zachowała koleżanka radnego, po prawicy – radna Oller, która jak zawsze, operowała argumentami godnymi menadżera z dużym stażem. Trzeba docenić umiejętności radnej w tej materii – głos rozsądku i rozładowanie napiętej atmosfery zapewnił kojący nerwy głos i trafna treść. Brawo!

Wszelkie wysiłki i próby argumentacji ucięto, wobec bierności pozostałych radnych i zerowej tego dnia aktywności członków Zarządu. W pewnym momencie wymiana zdań wymyka się spod kontroli i pozostają już wyłącznie przepychanki słowne, pomiędzy radnym Mówińskim, a starostą, które podkreślają przepaść pomiędzy Zarządem Powiatu, a radnymi opozycyjnymi. Jakikolwiek brak wspólnego mianownika doprowadził wpierw do eskalacji urzędniczego konfliktu, by ostatecznie spełznąć na niczym, jak zawsze.

Doprawdy zazdroszczę Burmistrzowi i Radzie Miasta tego, że mając nawet odmienne zdania, potrafią rozmawiać jak równy z równym korzystając z prawa do zdrowego kompromisu. Jak by to było pięknie, gdyby można zamienić obie rady miejscami. Zły pomysł? Może i tak, szkoda dobrej sytuacji finansowej gminy, tucholanie mają z lokalnymi władzami i to od kilku lat, wyłącznie złe skojarzenia i doświadczenia. Tak, wiemy, podatkowe też.

Dość sarkazmu, obejrzyjmy samo życie, wsłuchajmy się w język, którym posługują się w stosunku do siebie ludzie, których  wybraliśmy. Zanim jednak włączymy nagranie, bardziej wrażliwych ostrzegamy – przyda się coś na wzmocnienie i tak zszarganych codziennością nerwów. Proponujemy świetną i świeżo sparzoną kawę.

Dla tych, którzy nie uczestniczyli w wiekopomnej sesji…

Atmosfera na sali jest gęsta do tego stopnia, że można ją kroić nożem, tasakiem, piłą. Klimatyzacja nie działa, jest duszno, a stukot filiżanek z kawą i niecierpliwe bębnienie palcami i długopisami o blat stołu w tle, dopełniają całości zniecierpliwienia wszystkich . Będzie trudna przeprawa, jak zawsze, gdy w grę wchodzą pieniądze i upór.

Optymistycznie brzmią tylko spusty migawek reporterów, niestety, większość powstałych materiałów trafi do redakcyjnych szuflad, wszyscy mają już dosyć tego miejsca, my też.

Widowisko rozpoczyna się…

____________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook