pt. Cze 5th, 2020

Z Polski i ze świata: Miejsce zamknięte na 100 000 lat

2 min read

Głód energetyczny, to bez wątpienia zmora współczesności i  nowoczesnych państw. Bez energii nie ma rozwoju techniki i gospodarki, jest potrzebna w każdej dziedzinie życia. Przez lata nauczyliśmy się ją wytwarzać, jednak perpetuum mobile póki co, pozostaje w fazie dociekań i marzeń naukowców. Realizm życia podpowiada nam, że alternatywą pozostanie energia nuklearna i to przez wiele lat.  Reakcja termojądrowa to zjawisko z pogranicza cudu, niektórzy dopatrują się w niej palca Boga, jednak nie łudźmy się, w naturze niczego nie ma za darmo, a za błędy płacić będą całe pokolenia, o ile…przetrwają.

 

Polska nie jest wyjątkiem, od wielu lat sfery rządzące poszukują wyjścia z energetycznego impasu. Przełamanie barier w kierunku pozyskania energii nuklearnej wiązało się z pokonywaniem różnych barier. O ile kwestie techniczne były do pokonania, zmiany polityczne i ustrojowe hamowały wszystko. Dzisiaj rząd znowu spogląda tęsknym okiem w kierunku terenów, na których spocząć będą mogły, ultranowoczesne bryły reaktorów termojądrowych.

 

Ten rodzaj energii ma tylu zwolenników, co przeciwników, kwestie ekonomiczne wydają się być najważniejsze, możliwość ewentualnych awarii wykluczono z obiegu informacji.

Zaledwie kilka miesięcy temu na własne oczy przekonaliśmy się o tym, jakie skutki niesie za sobą awaria elektrowni atomowych w połączeniu z katastroficznymi zjawiskami natury. Fukushima była na ustach wszystkich. Polscy zwolennicy pozyskania energii z atomu, nabrali wody w usta. Dzisiaj znowu wychodzą z ukrycia i rozpoczynają znany już koncert o tym, jak bezpiecznym jest eksploatowanie podobnych urządzeń.

Nie łudźmy się, prąd elektryczny nigdy nie potanieje, nawet wtedy, gdy elektrownie atomowe w Polsce, staną się faktem. Na straży interesów zarządzających siłowniami stoją gigantyczne lobby, dbające o interesy producentów, odbiorcy są ubezwłasnowolnieni. W podobne stwierdzenia nikt dzisiaj nie wierzy. Może jednak, po osobistej refleksji czytelnik zastanowi się nad tym, czy warto inwestować w coś, od czego świat powoli odchodzi. Postawmy sobie jedno proste pytanie – czy warto? Obowiązywać będzie ono podczas lektury dzisiejszego tekstu, do którego zapraszam.

Powędrujemy sobie do redakcyjnego bloga, będzie okazja poznać miejsce, gdzie trafiają tylko nieliczni.

KLIK