czw. Lis 14th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Z wizytą w toni dwóch mórz (film)

1 min read

Ozeaneum (oceanarium) w Stralsundzie? Tak, to atrakcja na miarę oceanarium, które znamy z Wrocławia. Niemcy poszli krok wstecz i w białym, charakterystycznym budynku, o monstrualnej kubaturze, „utrwalili” dla zwiedzających tylko dwa morza: Północne oraz Bałtyk.

To materiał z którego wykonano ściany akwariów, wytrzymuje nacisk wody 22 ton na każde 30 centymetrów powierzchni!

Stralsund? Miasteczko wielkości Chojnic razy dwa, szoku wielkości nie ma. Zwykle kojarzy nam się ze sceną ze słynnego obrazu pana Buczkowskiego „ORZEŁ”, kiedy to polski, bohaterski okręt, po brawurowej ucieczce z Tallina, fortelem, przepływa zajęty przez Niemców Sund. Urokliwe uliczki, niezliczone kafejki, bary, restauracje, sporo zabytków… takich, jak ja.

Tym razem zostawmy historię na inną chwilę i zajmijmy się tym, co udało się obejrzeć w niepowtarzalnym muzeum. Fauna, flora ożywiona i starannie wykonana z… tworzyw sztucznych. Piekielne kolejki, zatłoczone korytarze, półmrok  i wyzwanie dla podręcznego sprzętu do filmowania. To praca, której trudno podołać. Od zbiornika wodnego, który imituje zanieczyszczenia mórz, po baśniowy świat błękitu wody z rekinem w roli głównej, a po drodze są śledzie, flądry, skorupiaki i tysiące innych żyjątek. Dlaczego oceanarium w Stralsundzie? Bo blisko i atrakcyjnie dla każdego z przeciętnym portfelem, który regularnie okrada każdy rząd.

 

Polecam każdemu.


mrf.