pon. Sie 26th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Zakończenie pleneru w Bysławiu

2 min read

Niestety, każda dobrze zorganizowana impreza kiedyś musi się zakończyć, chociaż zdrowy rozsądek podpowiada, że powinna trwać nadal, najlepiej przez cały rok. Kto wie, może kiedyś Bysław stanie się stałym miejscem pracy twórców? Trzymajmy za to kciuki.

Jednak zanim ktoś wcieli ten pomysł w życie, wróćmy do kończącej się właśnie niedzieli – ostatniego dnia trwania pleneru rzeźbiarsko – malarskiego, tuż obok pięknego jeziora w Bysławiu. Twórcy przez ostatnie dni, dosłownie w pocie czoła „wykuwali” swoje dzieła, aby właśnie dzisiaj zaprezentować je publiczności w pełnej krasie. Czy się udało?

Nie mamy najmniejszych wątpliwości.

Specjalnie przygotowany i ogrodzony teren, dawał poczucie spokoju i bezpieczeństwa w czasie, kiedy artyści pracowali i odpoczywali. Plenery artystyczne mają to do siebie, że niezwykle zbliżają ludzi. To jedyna okazja, aby poznać się i porozmawiać o sztuce z twórcami i między sobą.

 

Bysław zapewnia niezwykle przyjazną atmosferę, a przepięknej pogody i tematów nawet przez chwilę nie zabrakło. Powstały wspaniałe rzeźby, przepiękne obrazy. Za chwilę ulegniemy nastrojowi chwili i urokowi Pani Małgorzaty Woźny – ilustratorce, malarce, która nie tylko opowie o swoich pracach, odczuciach, ale wspólnie powspominamy tak nieodległe spotkania ze sztuką, pod wpływem, których, będziemy jeszcze jakiś czas.

 

Artyści, którzy przyjęli zaproszenie do wzięcia udziału w plenerze są znani nie tylko w Polsce, ale również znacznie dalej. Jak się okazuje malarstwo, rzeźba, wcale nie są aż tak bardzo odległe od poezji, prozy. Pewne elementy wspólne zawsze pozostają bez zmian, a jeżeli do tego systemu wartości dołączymy emocje, objawi nam się zupełnie inne, mniej znane oblicze sztuki. Pani Małgorzata wspaniale opowiada o tych niezwykłych niuansach, o których daremnie szukać informacji w podręcznikach.

 

Co gra w duszach artystów? Nie mam najmniejszych wątpliwości, to „wspaniali szaleńcy”, którzy bez trudu opierają się przeciętności i idiotycznemu określeniu – „prozie życia”, które od ponad dwudziestu lat robi niczym nieuzasadnioną karierę, zwłaszcza w polityce.

 

Ponieważ psychiatrzy już dawno stwierdzili, że politycy w większości kwalifikują się do leczenia zamkniętego, nie warto tego tematu rozwijać.

 

Jedna z moich koleżanek powiedziała kiedyś: „ artyści, to nieświadomi wysłannicy samego Boga”- szalone, ale rzeczywiście, to właśnie Oni są powodem tego, że sztuka potrafi zmieniać ludzi, co ważne, zawsze na lepszych. I to właśnie udało się w Bysławiu.

 

Do zobaczenia za rok!

 

 

Mariusz R.Fryckowski

Pełna galeria fotografii jak zawsze, znajduje się w dwóch miejscach: w naszym redakcyjnym fotoblogu oraz w naszym profilu Facebooka.