pon. Sie 26th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Zaniepokojony obywatel przychodzi do urzędu. Odwiedziłem Starostwo Powiatowe w Tucholi

2 min read

Sytuacja w Starostwie przypomina stąpanie po polu „minowym”. Tego zdania nie trzeba traktować dosłownie, ponieważ tak smutnych twarzy dawno nie widziałem. Niby pracują, niby wszystko jest w najlepszym porządku, a wiemy, że nie jest i nie chodzi tutaj o świństwa, które nastąpiły i zapewne wkrótce nastąpią, a o zwyczajne samopoczucie pracowników, którzy przecież dobrze wypełniają swoje obowiązki, dzisiaj żyją w poczuciu beznadziejności. I choć mają czyste sumienia, potwornie przeżywają każdą chwilę, godzinę, dzień i tydzień, marząc zapewne o tym, aby obecna sytuacja wreszcie się wyjaśniła i zakończyła. Oni chcą pracować, najlepiej w spokoju! Strach paraliżuje, to fakt, jednak bardziej, poczucie niesprawiedliwości.

Znam w tym miejscu wiele osób, a one znają mnie, wielokrotnie widziałem, jak szybko, sprawnie i z uśmiechem na twarzy, te przemiłe „dziewczyny” rozwiązują problemy osób, które przychodzą tutaj w poszukiwaniu wsparcia, w załatwianiu trudnych spraw. W każdym z pomieszczeń pracownice i pracownicy przez wiele godzin izolują się od zewnętrznego świata, w tych czterech ścianach ich światem są – interesanci.

 

Ten niezwykły obrazek znajduje się tuż obok wejścia głównego do budynku Starostwa  Powiatowego w Tucholi. Mamy naprawdę wspaniałych artystów. Brawo, świetny pomysł!

Nie wiem, ale od samego początku istnienia tego budynku, czuję się w nim zupełnie inaczej, niż w tym bezdusznym, koszmarnym i zimnym molochu, tkwiącym od wieków przy Placu Zamkowym. Są w tamtym budynku pomieszczenia i ludzie, których już za samą fizjonomię wywaliłbym na zbitą twarz, a potem za brak jakichkolwiek kompetencji, za to działających zawsze „zgodnie z prawem” – ich prawem, popartym postkomunistycznymi formułkami z serii – petent Twój wróg, a ciocia to dozgonny przyjaciel! Zmieńcie to, jak najszybciej, podobnie jak tempo melioracji terenów, które zaniedbaliście do obłędu wykręcając się „firmami w firmie”.

 

Pracownicy Starostwa mają niezwykłą umiejętność, wielokrotnie się o tym przekonałem – myślą i to w dodatku perspektywicznie. A chociażby w kwestiach zdrowotnych, kiedy złośliwy los doprowadza człowieka do niepełnosprawności i nagle potrzeba każdego wsparcia państwa, które ucieka jak może od odpowiedzialności.

 

Przyglądając się pracy pań, nigdy nie usłyszałem kategorycznego –  „nie”, jest inaczej, to przecież widać – ci urzędnicy starają się troszczyć o Obywatela! Czasem ten ostatni bywa „wczorajszy”, mniej lub bardziej złośliwy, opryskliwy, a urzędnicy? Przeszli jakieś szkolenie, czy co? Nie irytują się!

 

Na poszczególnych kondygnacjach wycelowane we mnie są kamery, mijam kolejne korytarze, odczytując nazwiska i funkcje pracowników.

 

Im wyżej, tym poważniej, ale zgodnie z prawdą i zawsze z uniesioną przyłbicą wobec obywatela…, a on poszuka odpowiedzi na kluczowe pytania nie tylko u urzędników, ale również w dokumentach…

 

CDN.

 

Mariusz R.Fryckowski

Czytaj

2 min read