2 grudnia 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

„Zaprotestują w obronie koryta?”, czyli… pikieta samorządowców w Warszawie tuż, tuż…

8 min read

„Słuchaj, oni protestują w obronie koryta” – tak mówią tucholanie, z którymi rozmawiam o „dwukadencyjności” starych / nowych samorządowców – nowym pomyśle Prawa i Sprawiedliwości, które żąda na terenie Polski, władzy absolutnej.

Inne komentarze są bardziej dobitne, a ich istota skupia się wokół stwierdzenia, o wręcz bolszewickiej wymianie kadr w lokalnych samorządach.

Niedawno prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział propozycje zmian w ordynacji samorządowej. Chodzi m.in. o ograniczenie do dwóch, kadencji czasu sprawowania władzy przez wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Zmiana miałaby obowiązywać już od najbliższych wyborów samorządowych w 2018 r.

Od tej chwili rozpętało się prawdziwe piekło, które rozpalono do białości stwierdzeniem, że obecnie piastujący władzę na szczeblu samorządowym są ludźmi uwikłanymi w układy, politycznie uzależnionymi od władzy. Brakuje w tych stwierdzeniach wyłącznie jednego słowa, pojęcia – „lokalna mafia”, które usprawiedliwiłoby nowy pomysł Prezesa PiS-u i Jego świty.

Jeżeli takie mafie istnieją w rzeczywistości, to elektorat od lat znajduje się w permanentnym stanie ogłupienia. Jednak, jeżeli akceptuje ten stan, to staje się on prawem, zgodnie z zasadami demokracji – najgłupszego i jednocześnie najlepszego systemu, gdzie decyduje większość, a którą zaakceptował np. „tucholski świat”.

Pomysł Kaczyńskiego trąci zbrojnym dyktatem, identycznym z tym, który pamiętamy z przeszłości, kiedy to jeden „ruski towarzysz” decydował o życiu i śmierci całych narodów.

Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba?

Samorządowcy są oburzeni, do końca ich kadencji został0 mniej, niż dwa lata i nie będą się biernie przyglądali temu, co wyprawia garstka polityków szczebla centralnego, kompromitujących się na każdym kroku. Oburzenie wcielono w życie. Odbyło się spotkanie w Gdańsku( pisaliśmy o nim), pierwsze z całej serii. Udział w nim wzięli włodarze wszystkich gmin skupionych w naszym powiecie. Ustalono wspólny front, a nawet wystosowane specjalne, intencyjne pismo do posłów i senatorów. Samorządowcy, oczywiście nie ufają parlamentarzystom, co jest zupełnie zrozumiałe i planują coś odrębnego, co da jasny sygnał „kaczystom”, że akceptacji planów Prezesa nie będzie. Solidarne „NIE” nabiera właśnie realnego znaczenia.

W miniony piątek 10 lutego br., włodarze ponownie się spotkali, tym razem w Bydgoszczy. Niestety, nie było to spotkanie „medialne”, raczej z gatunku tych, utrzymanych w głębokiej tajemnicy, stąd pełne embargo informacyjne dla mediów. Obecnie, ich działalność i ewentualne wsparcie na tym etapie, nie jest potrzebne grupie „spiskowców”, co też jest zrozumiałe. Jednak, ile byłyby  warte media, gdyby nie dotarły do informacji i o tym wydarzeniu? Nam się udało.

Co wiedzą media?

Niewiele, ale pewnym jest, że lokalni włodarze zorganizowali się i planują manifestację, choć…, chyba bardziej trafionym będzie pojęcie – pikieta. Miejscem w którym się odbędzie jest tradycyjnie już… Warszawa. Według naszych ustaleń, manifestacja odbędzie się 16 marca. Z każdej gminy wyjedzie autobus, na pokładzie którego znajdować się będą włodarze, samorządowcy i sympatycy starej ordynacji wyborczej.

Organizatorzy pikiety przewidują, że w ten sposób zostanie zebrana armia, składająca się ze 100 000 tysięcy „wkurzonych” ludzi!

Czy masowy protest przyniesie zamierzony efekt?

To możliwe, Prawo i Sprawiedliwość boi się masowych wystąpień, tym bardziej społecznego gniewu, który łatwo przemienić się może w uliczne rozruchy, zwłaszcza teraz, kiedy na scenę wkroczyła tzw. opozycja totalna, czyli nieobliczalna, finansowana z każdego legalnego i nielegalnego źródła. Co do tego, chyba nikt nie ma najmniejszych wątpliwości.

PiS zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest gotowy do tłumienia masowych protestów, stąd w tempie ekspresowym zatrudnia nowych policjantów. PiS wie również o tym, że policjanci nie rozwiążą ewentualnych problemów, stąd równie szybko tworzona zostaje armia ochotników w ramach tzw. „Obrony Terytorialnej”.  Politycy PiS-u bardzo nerwowo reagują, kiedy o nowej armii mówi się, jak o obrońcach żywotnych interesów PiS-u. Niestety, takiego  scenariusza pominąć nie można, skoro mamy doniesienia i to ze sprawdzonych źródeł o tym, że padały bardzo konkretne propozycje do organizacji i stowarzyszeń działających na terenie RP, a które, na co dzień, zajmują się krzewieniem postaw patriotycznych i kultywowaniem polskiego oręża. Zachętą do współpracy,  miały być pieniądze dla ich członków.

Do tej chwili wszystko jest jeszcze w powijakach i zapewne to jeden z ostatnich momentów, gdzie masowe manifestacje są względnie bezpieczne, ale to się zmieni…

Marzec miesiącem protestów?

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że właśnie marzec będzie pierwszym miesiącem 2017 roku, gdzie dochodzić będzie do masowych protestów.

Protestować będą nie tylko lokalni samorządowcy z całej POLSKI. Kto wie, może dojdzie nawet  do konsolidacji z protestującymi w sprawie przemienienia Warszawy w metropolię.

Protestować będą również pracownicy oświaty, którzy wreszcie przejrzeli na oczy i zobaczyli oczywistość, którą zafundowała im prekursorka reformy w ramach „dobrej zmiany” – minister Anna Zalewska – ich obecny wróg numer jeden. Pomimo pokładanych nadziei w roztropność obecnego Prezydenta RP, ten jak zwykle zawiódł i bez wahania ( z wyjątkiem medialnego) podpisał wyrok śmierci na oświatę. „Głupia zmiana w oświacie” zacznie funkcjonować właśnie od marca. I w ten oto sposób w podstawie programowej np. klas czwartych pojawi punkt pt. „włączanie i wyłączanie komputera”, wyleci z hukiem część klasyków literatury polskiej. Powrócą  za to czasy Bismarcka i na tajnych kompletach, młodzież będzie poznawała prawdziwą historię swojego kraju, gdzie o:  wolność ” Naszą i Waszą”  walczyli nie tylko  „żołnierze wyklęci”, a   Lech Wałęsa stał na czele „Solidarności”, jednak…, według grafologów – chemików, został wpierw konfidentem – „kukuńkiem  Bolkiem”.

W obronie „koryta”, czy… zasad?

Jakie profity uzyskali lokalni włodarze od lat wybierani przez społeczeństwo? Stałą, przyzwoitą pensję, którą zatwierdziliśmy głosami naszych reprezentantów – radnych. Za taką odpowiedzialność jest ona żadna. To może powszechny podziw i szacunek? Według lokalnych, niektórych działaczy PiS-u, to darmozjady, którzy nie dbają o miasta i ich rozwój. To może warto docenić ich wkład w budowę obiektów użyteczności publicznej? Bagatela, nie ma o czym mówić? To może ich zasługą są remonty miejskich arterii, dróg gminnych? Jeżeli odniesiemy to do konkretów, to Burmistrzowi Tucholi za poprzedni rok należy się medal, bo ma ich na koncie aż siedemnaście! W ten sposób zamknął usta nawet mediom niezależnym (tzn.takim, które nie wegetują z reklam i tekstów sponsorowanych).

Lokalni włodarze przyzwyczaili się do złudnego poczucia władzy, dla niektórych, upolitycznionych, prawdziwego opium, ale mówią jasno… ustąpimy, jednak prawo musi być jednakowe dla wszystkich. Co mają na myśli? To oczywistość – posłów i senatorów, którzy swoje funkcje sprawują od… zawsze.

Jeżeli zaufać ( proces niemożliwy) Prezesowi Kaczyńskiemu, to z jego słów wynika, że i w parlamencie mamy do czynienia z układem, a nawet w szeregach jego własnej partii! Niestety, pomijany jest fakt, że wielu parlamentarzystów, to „farbowane lisy”, którzy zmieniają sztandary wtedy, gdy ich macierzystym partiom pali się grunt pod nogami. Przykład? Pobożny poseł Gowin ( niszczyciel sądów), na którego złudne wsparcie liczą obecni, „zbuntowani” samorządowcy.

Lokalni włodarze mówią zwyczajnie: jasne zasady, które dotyczą wszystkich bez wyjątku, bez działania prawa wstecz. Czy mają rację? Co do tego nie ma chyba najmniejszych wątpliwości. To się zmienia w chwili, kiedy docieramy do informacji, że włodarze w obronie swoich praw rozpoczęli współpracę ze słynną Fundacją Batorego. Oszczędźmy sobie powszechnie znanych szczegółów, dotyczących jej działalności, bo nie jest to powód do powszechnego, społecznego szczęścia.

Czy „obrońcy koryta” gotowi są odejść?

Jeżeli faktyczny Prezydent i Premier POLSKI w jednej osobie – pan Jarosław Kaczyński, uzna za stosowne zaryzykować niepokoje społeczne i uprze się w projekcie „dwukadencyjności” i przepchnie stosowną ustawę w Sejmie, nie będzie innej możliwości i obecni włodarze pożegnają się ze swoimi funkcjami. Czy oznacza to, że będzie to ich definitywny koniec przygody z władzą?

Nic bardziej mylnego! To będzie dopiero początek już nie bitwy, a prawdziwej wojny, z państwem PiS-u! O co chodzi? Wyjaśnienie tej kwestii jest bardzo proste. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pojawi się nowa partia w której kandydatami już nie do władz samorządowych, a do parlamentu staną się obecni włodarze. Naiwnym będzie każdy, kto wątpić będzie, że to właśnie oni nie otrzymają głosów od społeczności lokalnych, z których wywodzą się kandydaci!

Ich wybór spowoduje zmianę sił w Sejmie i Senacie RP. Każdego dnia kompromitująca się władza PiS-u osłabnie i wreszcie straci swoją dominującą rolę. Aby odzyskać to, co straci, wejdzie w koalicję, być może z każdym, również z nową partią, której szeregi stanowią dawni samorządowcy  w dodatku z dobrą pamięcią. Jako specjaliści w swojej branży, dokonają dzieła destrukcji PiS-u. Tak, czy inaczej, ta formacja zostanie osłabiona, a być może nawet zgładzona politycznie. Niestety, wielkim niebezpieczeństwem może się okazać zmiana układu, gdzie do głosu dojdą dawni komuniści zebrani w SLD i Partii Razem Zandberga.

Pocałujcie nas w nosy!

Obecnie, „dwukadencyjność” ustąpiła bardziej lotnemu tematowi – wypadkowi Premier Szydło i rzekomej nieudolności agentów BOR-u. Tym samym pomysł Kaczyńskiego znalazł się na drugim planie. Czy oznacza to, że problem lokalnych włodarzy znika? Chwilowo tak, ale nie liczyłbym na to, że po wypuszczeniu tylu „balonów próbnych” w kwestii oderwania lokalnych samorządowców od foteli, powiedziano już wszystko. Ten temat z pewnością powróci, ale w tzw. międzyczasie dojdzie do pikiety w Warszawie i temat odżyje na nowo, przynajmniej medialnie.

Będzie to dokładnie ta chwila, gdy obóz rządzący mocno się zastanowi i zważy wszystkie ryzyka. Jeżeli samorządowcy doprowadzą do referendum ” w sprawie…”), pozorna większość zwolenników PiS-u, może okazać się zwykłą ułudą i pierwszym jasnym sygnałem tego, że kolejna kadencja PiS-u stanie się wyłącznie marzeniem działaczy. Słupki poparcia drastycznie „pójdą w dół”.

Po takiej chwili zawahania stwierdzenie obrońców swojego, „samorządowego koryta”: „pocałujcie nas w nosy”, będzie w pełni uzasadnione, bo jeżeli demokracja, to z pełnym bagażem głosów w urnie wyborczej, a te, jak wiadomo, należą do zwyczajnych ludzi, którzy chcą mieć: spokój, żyć godnie i rozwijać się bez przeszkód.

Obecnie, mają prawo czuć się już nie tylko zniewoleni podatkowo przez latorośl Kornela Morawieckiego, zastraszeni widmem wojny dawnego działacza opozycyjnego Macierewicza, czy źródłem nienawiści wszelakiej imć Kaczyńskiego, drugiego, dominującego bliźniaka, który po smoleńskiej awanturze, pozostał sam. Pamiętajmy jednak o tym, że ten ostatni jest świetnym strategiem, którego Polska dawno nie miała.

Bój o wpływy trwa,  a my mówimy jak jest.

_____________________________________

 

Mariusz R.Fryckowski  –  Tuchola 14.02 2017

 

 

 

Przydatne linki:

Dwukadencyjność nie przejdzie? Włodarze zakładają KOS-a, czyli… KOMITET OBRONY SAMORZĄDÓW!

 

 

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook