pt. Kwi 3rd, 2020

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjno – Informacyjna

Zarząd Dróg Wojewódzkich Rejon w Tucholi kpi z nas w żywe oczy?

2 min read

Tytułowa instytucja od lat budzi wiele emocji, a jej jakość pracy woła o pomstę do Stwórcy. Stan naszych dróg przypomina te rodem z Syberii, z tą jednak różnicą, że Sybiracy są pomysłowi i sprytnie dostosowują swoje pojazdy do warunków, my poruszamy się zwyczajnymi samochodami.

Od 2 września będzie jeszcze gorzej, aby dostać się z Tucholi do Bydgoszczy najwygodniej będzie kupić sobie wiatrakowiec lub amfibię, względnie skorzystać z usług promu w Sokolu – Kuźnicy, ponieważ zostaniemy odcięci od świata na granicy powiatów: tucholskiego i koronowskiego w Motylu.

Jeszcze nie tak dawno właśnie w tym miejscu dosłownie rozstąpiła się ziemia i w środku drogi powstała tak wielka dziura, że pochłonęłaby nawet autobus. Winą obarczono… bobry. Kto tam był pierwszy, sympatyczne zwierzaki, czy nieudolni drogowcy, którzy ledwie kilka lat temu za cudzą kasę podobno „wyremontowali” tę drogę? Widocznym śladem ich bytności była dostojna tablica informacyjna. Teraz chyba zniknęła.

Dzisiaj w portalu powiatowym pojawiła się rozbrajająca szczerością notatka, poznajmy jej treść:

Od 2 września do końca października przejazd do Bydgoszczy przez Gostycyn – Mąkowarsko będzie znacznie utrudniony.

Informujemy, że od 1 września rozpocznie się remont drogi 237 na moście w Motylu (gmina Gostycyn). Odcinek ten będzie zamknięty od 2 września do końca października. Objazdy zostaną wytyczone i oznakowane przez Zarząd Dróg Wojewódzkich.
Informacja: Zarząd Dróg Wojewódzkich Rejon w Tucholi

„I to by było na tyle…” – mówił w swoim serialu „ZEZEM” nieżyjący już Jan Tadeusz Stanisławski, my jednak odnosimy wrażenie, że to współczesna kpina z obywateli. Dlaczego? Jest bardzo proste wyjaśnienie. Szanująca się firma, która podejmuje się tak ważnego zadania prócz informacji, powinna podać alternatywne trasy, które umożliwią bezpieczny przejazd do celu, w tym przypadku do Bydgoszczy. Czego potrzeba? Map z zaznaczonymi trasami alternatywnymi. Tak działa cały świat, niestety, my znajdujemy się chyba w głębokiej prowincji, by nie rzec dosadnie w czarnej…

Lokalni mieszkańcy dadzą sobie radę, znają przecież swój teren jak własną kieszeń, a tę mocno przewietrzą koszty objazdów, choć na jednej z sesji powiatowych któraś z wygadanych radnych przebąkiwała coś o rozmowach z właścicielem mostu, który znajduje się tuż obok remontowanego odcinka. Nawet lokalna policja zobowiązała się do tego, że ze względu na niewielką nośność drugiego, prywatnego mostu, przejazd wielkich ciężarówek będzie uniemożliwiony. I co? I nic, bo najłatwiej jest coś zamknąć, czy zablokować na wiele tygodni, niż rzetelnie poinformować podróżnych o oczywistościach. Po, co, to ich sprawa?

______________________

(mrf.)

Fot. aledycha.pl