29 października 2020

„Zielony Pałac”, bulwersująca informacja i sprostowanie

4 min read

Zaledwie kilkanaście dni minęło od pamiętnej prezentacji filmu pt. „Zielony Pałac”, którego projekcja zawarta była w dwóch seansach. Publiczność dopisała i trudno się dziwić, to bardzo dobrze zrobiony film, chociaż w pełni amatorski. Film zaprezentowano z inicjatywy tucholskich historyków ze stowarzyszenia „Historia i Pamięć”, przy kluczowym wsparciu stowarzyszenia „Cis” z Męcikała. TOKiS – PRESS przyjął propozycję wsparcia medialnego i w pełni wywiązał się ze swoich zadań. Przygotowaliśmy okolicznościowy plakat, w którym zawarte były wszelkie istotne informacje o czasie, miejscu prezentacji filmu, umieszczone zostały również funkcje, imiona i nazwiska osób, które film stworzyły. Prócz tego TOKiS – PRESS przygotował cykl wyjątkowo ciepłych tekstów: artykułów i felietonów, których wyraz był jednoznaczny – zachęcał do obejrzenia fabularyzowanego dokumentu. Towarzyszyliśmy organizatorom z kamerą w dniu projekcji filmu. W antrakcie, pomiędzy kolejnymi seansami nakręciliśmy materiał i to na gorąco, gdzie przedstawiciele stowarzyszeń mieli okazję przekazania kilku słów na temat swoich planów związanych z działalnością stowarzyszeń, przywołali również historyczne sceny z chwil, gdy powstawał „Zielony Pałac”.

Plakat wyk. TOKiS - PRESS

Byliśmy odrobinę zdziwieni faktem, że na pokazie filmu nie pojawił się nikt z autorów filmu. Uznaliśmy, że wobec tego faktu, czymś zupełnie naturalnym jest przedstawienie zaproszonych gości, jako współtworzących przedsięwzięcie.

 

Kilkanaście godzin temu, do redakcji TOKiS – PRESS wpłynął list, który wywołał nasze zdziwienie…

 

W imieniu autorów ( pod tym pojęciem kryją się osoby, które film wyreżyserowały, napisały scenariusz, muzykę) pisze do nas p. Maria Sowisło – współautor filmu, która zażądała od nas wstrzymania emisji wywiadu, który przygotowaliśmy na gorąco, tuż po pierwszym seansie.

 

Pani Maria napisała…

 

„Żądamy jednak usunięcia ze wszystkich portali wywiadu wspomnianego we wstępie. Nie członkowie stowarzyszenia wpadli na pomysł próby odtworzenia historii partyzantów spod Męcikała. Nie oni napisali scenariusz, wyreżyserowali i spędzili mnóstwo godzin na montażu. Nie oni dotarli do rodzin zamordowanych partyzantów. Nie oni znaleźli muzyków, którzy skomponowali przejmującą muzykę.
Nie ujmujemy im jednak zasług w statystowaniu, narracji oraz udostępnieniu mundurów, pomieszczeń i sprzętu za co dziękowaliśmy wielokrotnie podczas pokazów oraz we wspomnianych napisach końcowych”.

 

Zachowano pisownię oryginalną. [Przyp. autor tekstu]

 

Wyjaśnijmy meritum sprawy. Przyczyną i powodem tak swoistego podejścia do sprawy jest jedno słowo, jedno pojęcie, które pojawiło się w pierwszym kadrze wywiadu: brzmi ono „Rozmowa z twórcami”.

 

To krótkie zdanie wywołało burzę, jednak w naszym mniemaniu zupełnie niepotrzebnie. Z rozmowy z prezesem stowarzyszenia „Cis”, co zarejestrowaliśmy kamerą wynikało, że film ma wielu „współtwórców” – uwaga! To słowo – klucz. Nie mówimy o autorach filmu, a o współtworzących, my popełniliśmy błąd, który polegał na tym, że w pierwszym kadrze pojawić się powinno „Rozmowa ze współtwórcami”, a nie z „twórcami” i za to przepraszamy niewspółtworzących film, a jego Wielce Szanownych Autorów. Ot, językowy lapsus.

 

W filmie, w historyczne role wcieliło się wiele osób, które „w polu” ciężko pracowały przez dwa lata, i nikt nie ujmuje jakichkolwiek zasług autorom filmu, ze swojej pracy wywiązali się fenomenalnie, ale wobec braku ich fizycznej obecności na pokazie filmu w Tucholi w ich rolę wcielić się musieli zaproszeni goście. I nie nam oceniać, dlaczego do takiej sytuacji doszło.

 

______________________

 

Wszelkie materiały, które zostały opublikowane w formie pisemnej przywrócimy w ciągu 24 godzin. W spornym wywiadzie, który przygotowaliśmy, dokonamy kosmetycznych zmian, ten materiał również zostanie przywrócony.

 

TOKiS – PRESS wystosował specjalne pismo do głównego organizatora pokazu filmu w Tucholi z prośbą o pełne wyjaśnienie sprawy.

 

TOKiS – PRESS został wprowadzony w błąd, utrzymywano nas w przeświadczeniu, że organizator jest reprezentantem środowiska autorów filmu.

 

TOKiS – PRESS za swoją pracę nie pobrał najmniejszego wynagrodzenia. W naszym mniemaniu pasja ludzi, zwłaszcza historyków, kłóci się z destrukcyjnym elementem, którym w takim przypadku są pieniądze. Jak wynika z wywiadu z panem Prezesem stowarzyszenia „Cis”, co utrwalono w wywiadzie, film został sfinansowany ze środków własnych.

 

I szkoda tylko, że dobry film doczekał się tak złej otoczki obyczajowej, choć medialnie już odniósł sukces i to bez wątpienia, jest efektem pracy przyjaciół z TOKiS – PRESS.

 

Mariusz R.Fryckowski

 

Bardzo dziękuję koleżankom i kolegom za wspaniałą pracę, przy pracach nad upowszechnieniem imprezy i  filmu, którego promocję spartolono na naszych oczach, niepotrzebnymi przepychankami.

__________________________

Z ostatniej chwili…

Przed chwilą do naszych rąk trafił list z przeprosinami od głównego organizatora pokazu, sprawę zamykamy nie żywiąc urazy. Nie myli się tylko ten, który niczego nie robi.

m.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook