28 października 2020

Znani artyści także kupczą garami?

2 min read

To jakaś mania, świat kultury połączył się z szemranymi firemkami, działającymi marketingowo przez telefon. Mechanizm jest zawsze taki sam – dzwonek telefonu, damski głos, który przedstawia się i koncert informacyjny, którego celem jest wciśnięcie nie towaru, a zaproszenia, które i tak w nieoznakowanej kopercie znajdzie się w naszej skrzynce pocztowej. Dlaczego firmy tak postępują? Dla prestiżu?

Nie są elitarne, to pewne, a dopisywanie do tekstu słynnej formuły : „ilość miejsc ograniczona”, to pospolite kłamstwo, obliczone na wyjątkowość prezentacji, która powinna być napiętnowana przez prawo. Kim są ludzie padający ofiarami tych manipulacji? Zwykle to osoby starsze, mniej czujne, to na nich odbywa się to „wyjątkowe” polowanie i to w majestacie prawa!

Od pewnego czasu firmy zmieniają front, do swoich machinacji wykorzystują twarze znane z ekranu. Ich wątpliwemu czarowi uległo wielu aktorów. Dlaczego tak postępują? Powód jest oczywisty, liczą się pieniądze, cała reszta, to zawracanie głowy. Prócz tego prezentacje z udziałem znanych nie są darmowe, sprytnie połączono część handlową z artystyczną. Tak, czy inaczej ważnymi są pieniądze, a te otrzymują od klientów, których przyciągnęli. Chwilę później, tuż po podpisaniu umowy nadejdzie… rozczarowanie.

Jednak i ta przedstawiona sytuacja blednie wobec tego, co wyprawiają w związku z tym placówki kulturalne i oświatowe. To właśnie one ulegają mamonie i udostępniają swoje pomieszczenia handlarzom. Pytanie jest proste, czy to znak czasów i skutek źle dofinansowanej oświaty i kultury, czy zwyczajna pazerność na dodatkowe wpływy?

Swego czasu, nieżyjący już Andrzej Łapicki wypowiedział w kwestiach udziału aktorów w reklamach iście prorocze słowa, niestety, nie posłuchano go. Masówka i Mamona swoiste MM, są ważniejsze, niż styl i dobry smak. Przy takim obrocie spraw, tylko patrzeć jak kupno garnków lub innych śmieci za setki lub tysiące złotych kupić będzie można w miejskim… szalecie, a przygrywać nam będzie pomiędzy bidetem, a sedesem sam Sting.

 

(mrf.)

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook