pon. Wrz 16th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Żółta kartka dla tucholskiego magistratu!

5 min read

„Tuchola? Panie Mariuszu, to wieś, tutaj nic się nie dzieje! Życie zamiera po 17-stej, nie ma dyskotek, nie ma rozrywek, to miasto emerytów, meneli i rencistów. Marzę o tym, aby jak najszybciej stąd wyjechać” –  komentuje tucholską rzeczywistość młody człowiek, tucholanin, uczeń jednej z lokalnych szkół.

Przerażająca wizja? Owszem, zwłaszcza dla lokalnych patriotów. Dlaczego tak się dzieje? Skąd podobne komentarze, które powielane są każdego dnia, przez coraz większe grono zrezygnowanych ludzi? Tuchola, piękne, historyczne miasteczko z tradycjami, obumiera i wymiera. Problemy z pracą, perspektywami na lepsze jutro, zaściankowość władzy, zobojętnienie na wszystko, to nasza codzienność? Niestety jest w tych głosach wiele oczywistych prawd i ta wszechmocna niemoc w kwestii braku jakichkolwiek szans rozwoju, awansu, zadowolenia w tym z życia.

Nie masz „pleców”, zdechniesz w biedzie i głodzie – to kolejne szokujące wyznanie innego tucholanina w średnim wieku. Jak zinterpretować te wypowiedzi, czy rzeczywiście w naszym mieście rządzi „kółko wzajemnej adoracji”? Skoro ludzie zaczynają mówić „jak jest”, to coś w tym musi być. Z pewnością, to temat do dalszego drążenia.

Zostawmy te „wyznania”, a zajmijmy się dowodami.

Jakie rozrywki proponuje nam miasteczko? Jest z tym problem, brak kina, brak imprez kulturalnych na ogólnopolskim poziomie, brak tego, tamtego, wszystkiego! Mamy za to kilka kościołów, sporo zieleni i zaniedbane jeziorko, które w tej chwili stanowi najlepszą rozrywkę, a właściwie jej tło. Można się zaszyć w szuwarach i spokojnie „wysączyć” piwko w miłym towarzystwie. A po skończonej degustacji, dowody można „utylizować”, linia brzegowa „Głęboczka” daje sporo możliwości.

Tuchola, „to jeden wielki… śmietnik”?

Rzeczywiście, śmieci w mieście nie brakuje. Największa ich ilość znajduje się na terenie słynnego „rekina biznesowego” – Hydrotoru i w sąsiedztwie blokowisk.  W innych częściach miasta też ich nie brakuje, gdyby wziąć plan miasta i zaznaczyć newralgiczne punkty czerwonymi kropkami, wyszłaby… zmutowana „biedronka”. Media piszą o tym, informują, a władze zachowują się tak, jakby oślepły i ogłuchły.

1395282_450770225034324_1583127349_n-563x353

Nielegalne wysypisko śmieci na terenie tucholskiego Hydrotoru.

Handel, to chyba największy problem. Rodzime sklepiki istniejące od lat wymierają, ich miejsce zajmują przedstawiciele znanych sieci, którzy drenują i tak już dziurawe kieszenie mieszkańców. Praktycznie, to oni dyktują nam swoje warunki oferując tzw. „towar”. Jest miernej jakości, zwłaszcza żywność, którą nafaszerowano chemią w stopniu przypominającym jakiś obłęd. Efekt? W tej kwestii powinni wypowiadać się lekarze specjaliści. Konserwanty, polepszacze, chemia, ludzie kupują to świństwo, nie zdając sobie sprawy z tego, że trują się za własne pieniądze i życzenie. Kryterium przeżycia? Cena.

Władze miasta, które mają odpowiednie narzędzia, kompletnie się tym nie przejmują.

Główny ich grzech? To zaniechanie…, jakichkolwiek działań, chyba, że zbliżają się wybory samorządowe, wtedy wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, obiecanki, cacanki, a w efekcie „dworcowy klops”. Od lat dajemy się nabrać na ten lep.

Ludzie grzebiący w śmietnikach, kontenerach na odzież, żebrzący o kilka groszy, to folklor, który przywędrował do nas stosunkowo nie tak dawno.  Jednak dzisiaj już stanowi problem, który narasta i narastał będzie. Ludzie nie mają pieniędzy, bo miasto, jako instytucja samorządowa z burmistrzem na czele, nie nauczyło się podstaw kapitalizmu. Żeby zarobić, trzeba zainwestować, głównie w ludzi. Aby przyciągnąć biznes i pracodawców, należy im stworzyć warunki, które zachęcą do inwestycji. Czy te oczywistości są dla kogoś zaskoczeniem?

Tak wygląda normalność, niestety w świeckim wydaniu.

To tematy chyba obce magistratowi, skoro w ciągu ostatnich lat, nowych pracodawców można policzyć na palcach jednej dłoni.

Ulice – tory przeszkód

Stan tucholskich ulic pozostawia wiele do życzenia, wszechobecne dziury, to codzienność. Wygrali ci, którzy mogą sobie pozwolić na spacer lub jazdę terenówką, reszta pomstuje, na czym świat stoi. Prawdopodobnie stan tucholskich arterii, stanowić będzie przysłowiowy gwóźdź do trumny pana burmistrza, który jak wskazują nasze statystyki pożegna się ze swoim fotelem w dniu wyborów, no chyba, że wydarzy się cud. A szkoda, bo stać go na wiele, jednak teraz, zdecydowanie, ma gorsze dni. Warto jednak uwierzyć, że to stan przejściowy i coś wreszcie w tej materii drgnie.

Przez chwilę notowania magistratu wzrosły, a to za sprawą remontu dwóch ważnych ulic, które od lat stanowiły spory problem. Rozpoczęły się prace i… ponownie para poszła w gwizdek, a obietnice trafił szlag. Prosta wydawałoby się sprawa, każdego dnia podwyższa ciśnienie wielu mieszkańcom Tucholi. Tempo remontu przybrało prędkość zreumatyzowanego żółwia, a dodatkowo przeraża fakt, że zamiast renomowanej firmy, która wygrała przetarg, działa lokalna siła, która dodatkowo zmniejszyła i tak niskie tempo ewentualnych postępów w realizacji tego zadania.

Za chwilę zrobi się zimno i mokro, spadną temperatury i magistrat ponownie obudzi się z „ręką w…”.

Dziwi też fakt, że miejscy radni, podczas swoich sesji, marnotrawią czas na rozważanie podrzędnych problemów, kompletnie omijając poważne kłopoty, z którymi na co dzień borykają się mieszkańcy miasta i gminy. Czy to przypadek? Nie ma przypadków, ta Rada powinna zostać odwołana w trybie natychmiastowym. Dziwi, że tucholanie nie poszli drogą chojniczan, którzy potrafią skorzystać ze swoich referendalnych praw.

Czy staliśmy się aż tak leniwi, że już nic nie chce nam się chcieć i tylko potrafimy szeptać za cudzymi plecami? Może warto powiedzieć „jak jest” głośno wyraźnie i donośnie, aby magistrat wreszcie usłyszał i zaczął wykonywać nasze polecenia?

Jak ich przekonać? Zacząć od obniżenia pensji i diet, ten bodziec pobudzi i przebudzi każdego.

Sukcesywne zmniejszanie znaczenia Tucholi na mapie województwa, to nie przypadek, samorządy mają bardzo poważne kłopoty w kontaktach interpersonalnych, zwłaszcza z marszałkiem województwa, który ma prawo czuć się śmiertelnie obrażonym po dawnym występie pewnego stowarzyszenia, ale to kwestia, którą rozważymy w materiale poświęconym sprawie remontu dróg wojewódzkich.

Tuchola potrzebuje zmian, a władze miasta mają swoją szansę teraz. Dwa lata na przekonanie nas do tego, że potrafią zadbać nie o siebie, a o miasto, gminę i swoich mieszkańców, nie poprzez propagandę sukcesu, a mówienie jasnym, prostym i zrozumiałym językiem o tym, jak jest i będzie. Ludzie, to nie bezmyślna tłuszcza, bez woli i ambicji. Ludzie patrzą, myślą i zapamiętują, z czasem pojawi się niezadowolenie, które prędzej, czy później zamieni się w gniew, wtedy, gdy zrozumieją, że zagrożony jest ich byt, wtedy…, będzie już za późno na ewentualne pertraktacje i kompromisy.

Niezgoda zrujnuje wszystkich, ale i tak wygra człowiek /wyborca/podatnik, który dzisiaj wręcza tucholskim władzom żółtą kartkę. Warto baczyć na to, by za czas jakiś nie zmieniła się w czerwoną!

___________________

Mariusz R.Fyckowski