29 października 2020

ZUS czy OFE – co dalej z emeryturami? – Piotr Stasiak radzi

4 min read

Do końca lipca musimy zdecydować, czy całością naszej przyszłej emerytury zajmował się będzie ZUS, czy też część naszych pieniędzy zostawimy jednak w OFE. Na co zwrócić uwagę, dokonując wyboru?

To był największy przelew w polskiej historii, bo dotyczył aż 16 mln Polaków. 3 lutego 2014 r. po południu Otwarte Fundusze Emerytalne przekazały do ZUS pieniądze oszczędzających w nich przyszłych emerytów – zamrożone w obligacjach skarbowych i gotówce – w sumie 153 mld zł. To połowa wszystkich zainwestowanych w OFE środków. W ten sposób został zrealizowany kolejny etap planu rządu, który najpierw w 2011 r. drastycznie zmniejszył składkę przekazywaną do OFE, a teraz zabrał z OFE wszystkie pieniądze, które zainwestowane były w państwowe papiery skarbowe.

Koalicja dowodzona przez Donalda Tuska przebudowuje w ten sposób system emerytalny, wprowadzony za czasów premiera Jerzego Buzka. Popierający te decyzje nazywają je uzdrowieniem sytuacji i zabezpieczeniem naszych pieniędzy. Krytycy – po prostu demontażem całego systemu, przeprowadzanym aby przed wyborami szybko załatać dziurę w państwowym budżecie. Wszystko jedno, czy należymy do pierwszej czy drugiej grupy – ciąg dalszy nastąpi.

Jak zdecydować?

Do 31 lipca bieżącego roku powinniśmy bowiem podjąć decyzję, czy całością naszej przyszłej emerytury zajmował się będzie tylko ZUS, czy też ZUS przy niewielkim wsparciu OFE. W pierwszym przypadku do publicznej kasy wpływać będzie cała nasza składka emerytalna – 19,52 proc. miesięcznych zarobków odliczanych przez pracodawcę. W drugim przypadku, będzie ona dzielona – 2,92 proc. powędruje do OFE, zaś reszta (16,6 proc.) do publicznej ubezpieczalni.

Dokonując wyboru określamy, w jaki sposób nasze pieniądze będą pomnażane. Przed nami ważna decyzja dotycząca przyszłości, warto więc wiedzieć, jakie są plusy i minusy każdej z opcji.

Po pierwsze należy mieć świadomość faktu,  że rząd tak skonstruował zmiany, aby po 31 lipca domyślnie każdy został przypisany do ZUSu. Jeżeli chcemy, aby ułamek naszych składek jednak trafiał na konto emerytalne w OFE, musimy pofatygować się składając oficjalne oświadczenie – osobiście w ZUS, wysyłając pocztą lub poprzez stronę internetową i zaufany profil w systemie ePUAP (ale trzeba go wcześniej sobie założyć i potwierdzić).

Wariant „tylko ZUS” oznacza obietnicę ze strony państwa, że w przyszłości wypłaci nam comiesięczne świadczenie. Zgromadzone na koncie w ZUS pieniądze będą waloryzowane, czyli regularnie wzrosną co najmniej o wskaźnik inflacji (szczegółowe zasady określa rząd na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego). Waloryzacja ma zapobiec zmniejszaniu się wartości pieniędzy wypłacanych w przyszłości emerytom.

Metoda ZUS jest tak skonstruowana, aby przede wszystkim zapewnić stabilne i bezpieczne pomnażanie składek, które w przyszłości przełożą się na emeryturę. Niestety wadą ZUS jest to, że fizycznie wszystkie wpłacone przez nas składki natychmiast… znikną, wędrując w formie wypłat do kieszeni aktualnych emerytów i rencistów. Gdy zaś sami przejdziemy na emeryturę, liczyć będziemy na skuteczność państwa, które wtedy ściągnie składki od pracujących w przyszłości naszych dzieci i wnuków.

Jeśli wybierzemy wariant „zostaję z OFE”, część składki stanowić będą realne pieniądze, inwestowane w naszym imieniu w konkretne instrumenty finansowe. Otwarte Fundusze Emerytalne, które do tej pory były przepisami zmuszone do prowadzenia bardzo ostrożnej polityki – teraz zmienią się w agresywne rekiny, które naszymi składkami będą zapewne obracać głównie na giełdzie. Będą musiały je skutecznie pomnażać, aby dobrymi wynikami zachęcać jak najwięcej klientów. Ale akcje to nie tylko większe potencjalne zyski, ale również spore ryzyko straty. Część zgromadzonych składek będzie więc zależne od koniunktury na giełdach.

Rząd chce zresztą ryzyko ograniczać – na 10 lat przed przejściem na emeryturę nasze agresywnie inwestowane składki– zgodnie z przepisami – będą powoli wracały do ZUS. Trzeba też pamiętać, że do 31 lipca zdecydujemy mimo wszystko o bardzo niewielkim dodatku do naszej przyszłej emerytury. Do ZUS wpływać będzie wciąż lwia część naszej składki, zaś OFE będą już marginesem. W skali całej przyszłej emerytury mówimy więc o kilkuset dodatkowych złotych miesięcznie,.Powiedzmy że będzie to 100-200 zł jeśli OFE będą miały słabe wyniki albo około 400 jeśli wyjątkowo dobre. Decyzja „zostaję w OFE” de facto oznacza więc bardziej wybór światopoglądowy. Czy pozostajemy przy dwufilarowej konstrukcji naszej przyszłej emerytury (choć prywatny filar został znacząco podpiłowany), czy też przeprowadzka do ZUS przywiązuje nas do jednego tylko, publicznego filaru. Który – jeśli spojrzeć na wskaźniki demograficzne – będzie się coraz bardziej chwiał.

Wynika to z nieubłaganych praw demografii, w których coraz mniejsza liczba „młodych” pracuje na świadczenie coraz większej liczby emerytów, którzy do tego ciesząc się dobrym zdrowiem, dożywają sędziwego wieku. Dlatego jeśli na starość nie chcemy biedować, już dziś powinniśmy sami zadbać o swoją emeryturę, budując własny, trzeci filar. Dowiedz się wiecej jak to zrobić, jak odkładać na przyszłość, jak działają IKE, IKZE!

______________________

Piotr Stasiak

http://www.zafinansowani.pl/

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook