22 czerwca 2021

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNO INFORMACYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

7 LUTEGO – ZAPUSTY

5 min read

Tak dawniej nazywano ostatni czwartek przed wielkim postem, czyli Tłusty Czwartek, który hucznie, bo obżarstwem rozpoczyna ostatni tydzień karnawału, ostatkowe obrzędy i zabawy.

Powiedział Bartek, że dziś Tłusty Czwartek,

a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła.

Najpopularniejsze potrawy tego dnia, to pączki i faworki, zwane również w niektórych regionach chrustem lub chruścikami. Dawniej objadano się pączkami nadziewanymi słoniną, boczkiem i mięsem, które suto zapijano wódką.

Według jednego z przesądów, jeśli ktoś w tłusty czwartek nie zje ani jednego pączka – w dalszym życiu nie będzie mu się wiodło.

 

Czym jest ten słynny pączek?

 

W tym dniu odmieniany w mediach i cukierniach przez wszystkie przypadki. Jadanym w ilościach, pod względem dietetycznym, nieprzyzwoitych! Święto to ma jednak zaskakujące korzenie, a jego znaczenie w naszej kulturze wykracza poza zagadnienia czysto kulinarne, dotykając raczej tych feministycznych!

 

Sześćset lat temu, kiedy tradycja ta zaczęła się rodzić, Tłusty Czwartek niekoniecznie przypadał w czwartek. „Święto pączków”, wówczas zwane Combrem, obchodzono alternatywnie we wtorek poprzedzający Środę Popielcową.

 

Pączki, z których dziś słynie ów wyjątkowy czwartek, również nie były w Średniowieczu najpopularniejszą, ani specjalnie znaną w Polsce przekąską. Mówiono natomiast, że tyle razy należy skosztować takich dań, jak boczek, słonina, obficie kraszona kapusta i różnego rodzaju mięsiwa, „ile razy kot ogonem ruszy”. Miało być i na talerzu i w kielichu „na bogato”.

Jutro Tłusty Czwartek, obchodzą go wszyscy, niezależnie od wieku, czy płci.

Nasze prababki pamiętają jednak czasy, kiedy święto to było zarezerwowane tylko dla kobiet. Był to dzień hulanek i zabaw mężatek, czasem również młodszych dziewcząt. Stąd nazwa „babski comber”.

 

A dlaczego comber?

 

Nazwa pochodzi, nie od cząbru-przyprawy, ani też combru- części tuszy mięsnej, jak to wielu z nas dziś kojarzy, a od niemieckich określeń zampern, schampern lub schempern, oznaczających dosłownie „swawolenie w maskach na ulicy”. Zwyczaj ten przywędrował najprawdopodobniej z katolickiej części Niemiec. Nazwę dzieli to święto z kukłą, którą tradycyjnie niszczono w tym dniu, oraz z kawałkiem drewna, który ciągnięto po wsi. One również określane są mianem combra.

 

Nie tylko tańczono, śpiewano i pito ogromne ilości piwa. Rozbawione i nie znające w tym dniu umiaru kobiety, zaczepiały przechodniów, szczególnie mężczyzn. Drwiły z nich, wyśmiewały, stroiły odważne żarty. Był to dzień szczególnie uciążliwy dla kawalerów, których w zależności od regionu, bądź to wyśmiewano, bądź, jak w małopolskich wsiach, posuwano się do wymierzenia im „kary” za wolny stan. Kara ta polegała na zmuszaniu chłopców do tak zwanego combrzenia, czyli ciągnięcia po wsi drewnianego kloca, do którego byli przykuci. Miała to być „subtelna” zachęta do szybkiego ożenku.

 

Symbol słomianej kukły.

 

Kukły w kulturze, to symbole pewnych negatywnych, niechcianych wartości. Podobnie jak w voodoo – niszcząc lub uszkadzając kukłę, robimy to pośrednio z tym, kogo uosabia. I tak kukły tłustoczwartkowe zwane w zależności od regionu Judaszami lub Combrami, były uosobieniem męskich pierwiastków, wszystkich wad wnętrza i powierzchowności narzeczonych, mężów, ojców uczestniczek combra, którym na co dzień musiały się podporządkowywać. Gdy więc energia bawiących się pań sięgała zenitu, w okrzykach, śpiewach i z pełnym impetem, niszczono ową kukłę. Była to kulminacja etapu rozdzielania świata męskiego, od świata kobiecego, czarom stawało się zadość. Kobiety udowadniały przewagę pierwiastka kobiecego w świecie.

W  XVIII wieku, obchody Tłustego Czwartku zaczęto zmieniać. Odchodzono raczej od podawania tłustych, typowo staropolskich dań, na rzecz przybyłych z Wiednia delikatnych racuchów, placuszków, a przede wszystkim pączków i faworków.

 

Dziś Tłusty Czwartek stracił wiele ze swojego pierwotnego, magicznego znaczenia. Jest on jednak nadal świętem, a więc czasem sacrum, czasem „przebierania miary”. Wreszcie czasem , kiedy mamy społeczne przyzwolenie na łamanie tabu w postaci przepisów kościelnych! Jest to dzień, kiedy nieoficjalnie można tracić „umiarkowanie w jedzeniu i piciu”, bez narażania się na konsekwencje duchowe popełnienia takiego występku.

 

W wielu środowiskach zachowano też jeszcze zwyczaj „babskich combrów”- panie we własnym towarzystwie tańczą, plotkują, urządzają różne. Po drwinach z pierwiastka męskiego pozostał jednak już tylko „hymn” dzisiejszych babskich combrów: „Gdzie ci mężczyźni prawdziwi tacy?”.

 

Nie oznacza to jednak, że nasza kultura zubożała. Po prostu, kiedy na co dzień kobieta musi lub chce wciąż udowadniać, że jest równa mężczyźnie, podejmuje ważne decyzje, to celebrowanie kobiecej siły (magicznej i nie tylko) rozkłada się na 365 dni w roku i nie kumuluje się, jak dawniej, w Tłusty Czwartek.

 

Dziś dzień ten stał się głównie świętem kulinarnym. Pączki i faworki jada się często, od rana do wieczora. W części Polski przyjął się też zwyczaj obdarowywania się wzajemnie tymi łakociami. Miejscem, gdzie o dziwo, zwyczaj ten jest obchodzony szczególnie intensywnie są urzędy! Wiele osób właśnie wtedy wybiera się tam, by załatwić szczególnie trudne sprawy. Podobno zaaferowane wędrującymi między biurkami talerzami smakołyków, urzędniczki, niczym kwiat paproci w wigilię świętego Jana rozkwita, tak one, darzą petentów w ten jeden dzień w roku wyrozumiałością, a nawet…uśmiechem!

 

Każdy zwyczaj, każda tradycja warta jest kontynuowania. Nie trzeba mieć też wyrzutów z powodu tego, że w tym dniu pofolgujemy sobie z jedzeniem, nie tylko pączków. Chociaż zawsze można zwalić to na pączki, które urosły wręcz do rangi – „świętych” lub „bożków”.

Dzięki naszemu rodzimemu Tłustemu Czwartkowi, w Chicago zaczęto obchodzić „Pączki Day”, a z okazji Channuki Izraelici również delektują się tymi słodkościami, nazywając je pieszczotliwie pontshkes.

 

Powód do dumy, czy przyczyna wzbogacenia globalnej kultury, tradycji kulinarnych niosących niezapomniane wrażenia smakowe?

Nie żałujcie w tym dniu sobie tej przyjemności. Można jeść i nie liczyć kalorii!

Uwielbiam pączki z marmoladą różaną, ale nie umiem ich zrobić. Jak co roku piekę chruściki drożdżowe, a Wy?

 

Agnieszka Krizel

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook