0 3 min 2 miesiące

Droga 1026c woła o pomstę do nieba nie od dzisiaj. Jest wąska, źle oznakowana, jej nawierzchnia to kpiny z XXI wieku i właściwie jej stan nie ulega zmianie od naprawdę wielu lat. Oczywiście, można się spodziewać, że całość ulegnie zmianie na lepsze, odkąd nasz powiat wyszedł wreszcie z ciążących na nim długów. Do tej jednak chwili zdarzenia drogowe będą miały tam miejsca, choć w tym przypadku najprawdopodobniej zawiódł człowiek.

Z własnych doświadczeń i informacji płynących od regularnych użytkowników tej drogi wiemy, że długa prosta zachęca niektórych kierowców do tego, by wcisnąć pedał gazu. Innych zniechęca, zwłaszcza tych, którzy obawiają się tego, że uszkodzą swoje auto na wszechobecnych dziurach oraz  nagłego wtargnięcia zwierząt leśnych na jezdnię, co jest tam częste, zwłaszcza o zmierzchu. 

Wczoraj uwagę kierowców przykuły pojazdy uprzywilejowane, które pędziły do wypadku właśnie tam. Zderzyły się dwa auta, tak przynajmniej wynika z fotografii. W tej chwili nie jest ważne, co było jego przyczyną i w jakim stanie byli kierowcy. Nie jest ważne kto był sprawcą, a kto ofiarą, czy zawiniła brawura, czy też zagrały jeszcze inne czynniki, faktem jest, że ta droga była, jest i będzie niebezpieczna, zwłaszcza zimą. Przekonało się o tym wielu kierowców, nawet doświadczeni funkcjonariusze policji, miewali tam kłopoty. Dodatkowy brak znaków poziomych (linii rozdzielających dwa pasy ruchu) sytuację komplikuje jeszcze bardziej, jest zbyt wąska, więc ich nie będzie. Niektórzy użytkownicy mówią, że tam każda prędkość, to wyzwanie i… trudno się z tym nie zgodzić.

Do sprawy powrócimy.


(red.)

Mat. nadesłane, autor do wiad. red.