0 4 min 3 tygodnie

Stworzenie tego filmu było… koszmarem i nie ze względu na obiekt, który został sfilmowany, a warunki atmosferyczne, które praktycznie wykluczały loty dronami filmowymi. Jak się okazuje, wieloletnia praktyka i opanowanie sprzętu przyniosły oczekiwany rezultat – sukces, który pogłębił dodatkowo fragment materiału, wyemitowany w znanym programie informacyjnym w jednej z telewizji ogólnopolskich w minioną niedzielę.

O tucholskiej promenadzie powstało wiele tekstów, jeszcze więcej zdjęć w naszych galeriach w czasie jej powstawania. Równolegle z fotografiami powstawały zapisy filmowe w większości ignorowane. Szkoda, bo to ciekawe kadry, można się pokusić o stwierdzenie, że są już historyczne.

Problemy z pogodą spowodowały, że  pora nakręcenia materiału była równie niespotykaną, ponieważ przygotowania do rejestracji rozpoczęły się trzy dni przed emisją, o 5:00. Niestety, nawet wtedy trzeba było zachować uwagę, ponieważ okazuje się, że nawet o tak wczesnej porze kładka jest uczęszczana. Trzeba było uzbroić się w cierpliwość trzymając kciuki za to, aby nie zwiększył się wiatr i nie zmieniło się oświetlenie eksponujące błękit wody, a ta zwykle bywa… szara. Reszta to już magia kina.

Film jest przeciętny, można powiedzieć, że nawet „słaby”, mamy w dorobku znacznie ciekawsze produkcje, o znacznie większej wartości. Niestety, te nie budzą tak wielkiego zainteresowania, a szkoda.

Film o promenadzie jest tak właściwie oszustwem, ponieważ sfilmowany pomost o fantazyjnych kształtach jest zaledwie wycinkiem…, właśnie promenady, czyli całości inwestycji, która szturmem zdobyła sobie przychylność spacerujących i… wandali. Prosta zależność, gdzie są ławki, tam dookoła leżą śmieci, dlatego tak przeciwni jesteśmy ustawieniu ławek na kładce, bo nawet usytuowanie w ich sąsiedztwie koszy do śmieci nie zatrzyma nieodpowiedzialnych od wrzucania do jeziora: plastikowych butelek, niedopałków, czy innych świństw. Monitoring, chodź istnieje, wydaje się być martwy jak głaz, kamery obrotowe filmują co chcą, o ile w ogóle pracują. Może czas zadbać o to, aby kamery w całym mieście obsługiwali ludzie i to na trzy zmiany? Dlaczego nie? Co jest tańsze? Ciągłe sprzątanie, czy wyłapanie i ukaranie grzywną pospolitych śmieciuchów?

Autor filmu jest zaskoczony popularnością filmu o kładce i kompletnie nie rozumie, co tak przyciągnęło uwagę widza, chyba tylko kształt konstrukcji, światło, technika, montaż i muzyka, bo reszta wydaje się być zupełnie pospolita.

***


(red.)

Materiały: Mariusz R.Fryckowski