Czy naprawdę POWIAT TUCHOLSKI jest miejscem bezpiecznym?

Estimated read time 5 min read

Z umiarkowaną uwagą obserwowałem obrady Wysokiej ( z poziomu kamery) Rady Powiatu, tradycyjnie, była nudna i monotonna z jednym wyjątkiem, ten dotyczył mitycznej Komisji Bezpieczeństwa.

Skąd ten sarkazm? Już wyjaśniam, wszyscy ciągle mamy w głowach zdarzenia z 2017 roku, kiedy kolejny raz nasze Bory nawiedził kataklizm pogodowy. Pamiętamy bezsilność części władz samorządowych, za które one nie do końca ponosiły winę. Braki sprzętowe były na porządku dziennym, a wśród nich deficyt agregatów prądotwórczych, kłopoty z handlem, zaopatrzeniem w paliwo, nędzne środki powiadamiania i łączności.

Zdaje się TOKiS jako jedyne nowoczesne medium, dysponując własnymi źródłami zasilania i środkami łączności radiowej, podawał najnowsze komunikaty dotyczące kluczowych spraw: zaopatrzenia w żywność ( w tym w chleb), o umiejscowieniu najbliższych czynnych bankomatów, sytuacjach na drogach ( przejezdność, wiatrołomy itd.), o zaopatrzeniu w paliwa i innych.

Od tamtej pory wiele się zmieniło, ba, pojawiły się nawet środki pieniężne, które wywindowały nas na zupełnie inny poziom bezpieczeństwa. Służby doposażono w najnowszy sprzęt.

Niestety, na łopatkach i to dosłownie, leży bezpieczeństwo użytkowników dróg w czasie zimy. Swego czasu optowaliśmy, aby za ten stan odwołać wszystkich urzędników w których gestii leży jednostka po nazwą: Zarząd Dróg Powiatowych. Oczywiście tę propozycję pominięto milczeniem, choć za tym pomysłem optowało prawie dwadzieścia tysięcy naszych Widzów i Czytelników, pozostawiając przysłowiowego „lajka”.

Mija miesiąc ostrej zimy, przybywa wypadków i kolizji, cierpią ludzie i co? Nic się nie zmienia, bo jak się okazuje, winni nie są ludzie, a idiotyczne procedury, za którymi od lat kryją się drogowcy. Po naszym „ryku” owszem, przybyła jedna dodatkowa maszyna do sypania piasku, ale to kropla w oceanie potrzeb. Więc nie zachwycajmy się tym, że powiat jest całkowicie bezpieczny.

Wspomniane poczucie bezpieczeństwa zapewnić nam mają jednostki różnych specjalności, za chwilę poznamy je wszystkie w stosownych dokumentach podpisanych przez starostę, który nie do końca chyba zdaje sobie sprawę z tego, jakim obszarem zawiaduje, cóż takie są skutki ponurych wyborów samorządowych. I tutaj wtręt: bawiąc się trochę w Zosię – Samosię, pan Starosta zdaje się pozostaje głuchy na sygnały obywateli, które niczym rzeka, płyną z lokalnych mediów.

Musi mieć świadomość tego, że nie wszystko w powiecie gra i… koliduje.

Bliżej…, obecnie trwa wojna, mamy ją tuż przy granicy, Ukraina przepompowuje do siebie nasz budżet i to każdego dnia, zmniejszając nasze zdolności obronne, za zgodą i wiedzą tzw. „naszego rządu”, który z uporem maniaka próbuje wciągnąć nas w tę awanturę.

Zamiast zaproponować nam konkretne sposoby obrony i ochrony na wypadek konfliktu zbrojnego, dostajemy co? Zakichaną broszurkę o szumnej nazwie „Poradnik bezpieczeństwa”, czy jakoś tak. Mało, że jest źle napisany, pełen głupot i sprzeczności, to jeszcze znajdzie się ktoś, kto te bzdury preferuje, kolportuje i reklamuje, do tego zachęca nas do ich przestrzegania, również w naszej Wysokiej Radzie. Co trzeba mieć w głowie, aby to robić? Oczywiście, jest i na to wytłumaczenie – typ nie przeczytał wspomnianego „poradnika” ze zrozumieniem, albo nie potrafi czytać. Kto wie, może lepszy byłby komiks, albo rolka znana z FB?

To nie jest kwestia złośliwości autora tych słów, a troski o bliźnich, którzy zapomnieli o tym, że w przeszłości istniała Obrona Cywilna, którą zniszczono, że w jej ramach dla części obywateli były zapewnione środki ochrony dróg oddechowych (maski), środki ochrony skóry ( OP-1), istniały dozymetry na wypadek konfliktu jądrowego, czy liczniki Geigera – Millera.

Co nas ochroni dzisiaj? „Podręcznik” za ponad 50 milionów naszych złotówek, który śmiało można wywalić do kubła na śmieci bez przeczytania bo opierając się na nim zginiemy w jakieś sześć sekund od bomby wroga, albo z ręki głodnego lub spragnionego sąsiada?

Czego nam potrzeba? Treningu, od powszechnych, przymusowych kursów pierwszej pomocy, do obowiązkowego poznania działania broni, z praktycznym jej zastosowaniem i wykorzystaniem.

I co? I to jest takie śmieszne? Śmiesznym jest „plecak ewakuacyjny”, który jest kompletną bzdurą. W dzisiejszych czasach przenoszenie bagażu odbywa się w sposób godny XXI wieku, lekko, łatwo, a w niektórych przypadkach nawet przyjemnie.

Co nam dzisiaj oferuje powiat? Ćwiczenia „kryzysowców” raz w roku, mają ograniczony zasięg, odbywają się w tajemnicy przed częścią mediów, zwłaszcza takich, jak nasze. I społeczeństwo dowiaduje się o nich po jakimś czasie. Komu to ma służyć? Wyłącznie służbom? Dlaczego nie są włączani do nich zwykli obywatele? To przecież nie jest niedopatrzenie, to głupota, która sięga szczebla od wojewody począwszy!

Lekceważenie tak ogromnej rzeszy Czytelników i Widzów np. naszego portalu jest głupotą i samobójstwem wyborczym, o czym zarówno Zarząd, jak i radni już wkrótce się przekonają, kiedy staną do reelekcji.

Litości nie będzie…


mrf.

 

Powrót do NEWSROOMU

Administrator zaprasza