W jakiś cudowny sposób w sierpniu ubiegłego roku roku sąd zakończył proces likwidacji Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy w Bydgoszczy.
Co ciekawe, sytuacja dokonała się poprzez włączenie go w struktury toruńskiej jednostki. Dlaczego? Cóż, zarówno pan Marszałek jak i koalicja nie muszą zwierzać się ze swoich decyzji mediom, bo mają większość w Sejmiku i co łątwo przewidzieć, jak zawsze tłumaczą się rachunkiem ekonomicznym.
Kiedy wreszcie zakończy się odwieczny proces walki o wpływy pomiędzy Bydgoszczą, a Toruniem? Chyba nigdy, każdej kolejnej kadencji samorządowców towarzyszy to samo zacietrzewienie.
No, dobrze, a jak tłumaczą proces przerzucenia kompetencji z WOMP w Bydgoszczy do Torunia? Ano rzekomą potrzebą optymalizacji kosztów. Ok, sprytnie ale zapewnienia o tym, że rzekomo proces nie wpłynie na dostępność świadczeń we Włocławku i w Bydgoszczy, to już zwyczajna baśń. Mamy kompletny chaos, odkąd zamknięto Poradnię dla Kierowców.
W sukurs kierowcom przybył radny Radosław Kempinski, były wicewojewoda naszego województwa ( Kuajwsko – Pomorskie), który zainteresował sprawą wyborców i media w tym nasze.
W Jego profilu FB pojawiła się wzmianka o treści:
Co się dzieje z badaniami dla kierowców w Kujawsko-Pomorskim Ośrodku Medycyny Pracy w Bydgoszczy? Kierowcy są odsyłani do innych miast …
Kiedy rok temu głosowaliśmy nad włączeniem Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy w Bydgoszczy w struktury Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Medycyny Pracy w Toruniu, ostrzegaliśmy, że skutki odczują mieszkańcy Bydgoszczy i regionu bydgoskiego. I niestety dziś to się dzieje…
Docierają do mnie sygnały od kierowców: odwołane wizyty, nagłe informacje, że badań dla kierowców w Bydgoszczy już nie ma i trzeba jechać do innych miast… np. Torunia, a nawet Włocławka. Tak nie powinno wyglądać „zwiększanie dostępności świadczeń”, które marszałek województwa zapowiadał przy łączeniu ośrodków medycyny pracy. Dla wielu osób to dodatkowe koszty, utrata czasu pracy i ryzyko problemów z uprawnieniami zawodowymi. Dziś mieszkańcy zaczynają odczuwać konsekwencje tej decyzji.
Jako radni związani z Bydgoszczą i regionem byliśmy przeciwko pomysłowi marszałka. Przeciw głosowali wówczas radni: Marek Gralik, Jarosław Wenderlich – radny Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Anna Maria Maćkowska oraz ja.
Złożyłem interpelację w tej sprawie i oczekuję odpowiedzi m.in. na pytania:
- dlaczego badania zniknęły z Bydgoszczy,
- kto odpowiada za chaos i odwoływanie terminów,
- kiedy kierowcy odzyskają dostęp do badań na miejscu w Bydgoszczy.
Nie można marginalizować Bydgoszczy i regionu bydgoskiego i przerzucać kierowców między miastami.
Za słowami poszły czyny i pan radny wystosował do Marszałka województwa stosowne pismo o treści:
Sytuacja wydaje się być beznadziejna, zwłaszcza po głosowaniu. I tak kolejna kompetencja ubyła największemu miastu w regionie. Toruń może się cieszyć, reszta zgrzyta zębami, a najgłośniej kierowcy i w skali UE nie jest to przypadek. Zadajmy sobie inne pytanie, czy opisaną sytuację można podciągnąć pod planowe niszczenie polskiego transportu samochodowego? Wnioski pozostawiamy Czytelnikowi.

(red.)
Źródła:
portalkujawski.pl
FB pana radnego Radosława Kempinskiego.
Mat. nadesłane.
Fot. z profilu FB radnego, pana R.Kempinskiego.



