Poradnik bezpieczeństwa – gniot za 56 milionów naszych złotówek

Estimated read time 6 min read

Do naszych domów trafiła broszura, która rzekomo ma nas przygotować do sytuacji kryzysowych, również, a może przede wszystkim do wojny.

Informacje, które kiedyś otrzymywaliśmy na lekcjach przysposobienia obronnego, dzisiaj w skumulowanej postaci w dodatku na kartkach papieru maja zrobić to samo. Kto uspokaja tzw. sumienie brakiem możliwości pomocy obywatelowi w „realu”?

Po lekturze odnosisz wrażenie, że napisał to jakiś amator, który nie do końca „kumał” o czym pisał. I jeszcze ten list intencyjny, który do wspomnianej broszury dołączono. Prawdziwy dramat i popis propagandowy rodem z PRL-u.

W zasadzie krytyka wspomnianego „dzieła” została już dokonana w prawie każdym szczególe przez „Gazetę Prawną” w tytulePoradnik bezpieczeństwa 2026. Wpadki i niedociągnięcia w każdym polskim domu.

Oczywiście i ten artykuł nie wyczerpuje puli braków informacyjnych lub wręcz wprowadzania czytelnika w błąd. Skupmy się przez chwilę na oczywistościach. Ewakuacja z pomocą pojazdu ( samochodu), ma oczywiście sens, o ile zadbaliśmy o swoje bezpieczeństwo. Co to znaczy? Auto zatankowane stoi w miejscu, gdzie wiadomo, że droga ucieczki nie zostanie zablokowana przez inne pojazdy , a to prawie niemożliwe. Znacznie lepszym sposobem jest jednoślad z rowerem włącznie. Najpewniejszy jest oczywiście przemarsz, choć prawdopodobieństwo zaatakowania piechurów z powietrza jest ogromne.

Oczywistością będą napady współziomków w celu zagarnięcia żywności również wody, kosztowności, bez broni staniemy się ofiarami,  zostaniemy zabici. Niestety, głupie rządy wychodzą z założenia że broń palna dla obywatela to nie jest narzędzie, a środek, który zostanie obrócony przeciwko nim. Wszak najgorszym wrogiem jest polityk, który doprowadza do kryzysu.

Jeżeli jesteśmy już przy broni, przeciętny Kowalski lub Brown nie będzie miał pojęcia jak użyć tego narzędzia nawet wtedy, gdy je znajdzie na ulicy, potrzeba realnego szkolenia i tutaj jest odrobinę lepiej. Powstające strzelnice działają, choć ponownie głupi rząd robi wszystko, aby podważyć ich istnienie.

Broszura ma zapewnić bezpieczeństwo, ułatwić ucieczkę, zaraz, coś tu chyba nie do końca zadziałało. Polak to nie Ukrainiec, nie ucieka z własnego kraju, broni Ojczyzny aż do końca, zabezpieczając wpierw swoją rodzinę. Tak, to się nazywa krzewienie postaw patriotycznych, inaczej – samobójczych w myśl idei, które w dzisiejszych czasach wszyscy mają tam, gdzie… mają. Jakoś umknęło to twórcom tego gniota. Takich spostrzeżeń jest więcej i dziwi fakt, że profesjonalista ( założenie), który to napisał nie ma o tym pojęcia. Liczy się morale, a dzisiaj jest one bliskie zeru, rządy ciężko na to pracowały od 25 lat. Udało się…

Broszura wprowadziła też chaos polegający na tym, że już pojawili się przestępcy, którzy na niej żerują.

 

Uwaga na próby oszustw związane z „Poradnikiem bezpieczeństwa”

 

Większość Polaków ma już w domu swój egzemplarz „Poradnika bezpieczeństwa”, który na zlecenie rządu trafił do skrzynek pocztowych. Niestety pojawiło się wiele oszustw opartych na wspomnianym poradniku, które mają na celu wyłudzenie pieniędzy, danych osobowych lub kradzież lokalu.

 

Poradnik bezpieczeństwa nie nakłada na mieszkańców żadnych obowiązków – daje jedynie możliwości i informacje. Nikt nie ma prawa powoływać się na ten poradnik, aby wchodzić do mieszkań, przeprowadzać kontrole ani pobierać opłaty. Wszelkie działania realizujcie samodzielnie i nie ufajcie osobom, które twierdzą, że „muszą coś wykonać” lub że „coś im się należy” z tego powodu. Czytajcie i opierajcie się wyłącznie na oficjalnych komunikatach państwowych, publikowanych na stronach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Nie dajcie się oszukać, a każdą próbę oszustwa zgłaszajcie na policję

– ostrzega Wojewoda Kujawsko-Pomorski Michał Sztybel.

„Poradnik Bezpieczeństwa” został przygotowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa we współpracy z ekspertami, samorządami, służbami i organizacjami pozarządowymi. Poradnik oferuje praktyczne wskazówki od tworzenia rodzinnych planów kryzysowych, przez zasady ewakuacji i sygnały alarmowe, po listy kontrolne ułatwiające przygotowanie zapasów i niezbędnego wyposażenia.

Zawiera on zestaw praktycznych wskazówek:

  • jak przygotować dom na powódź,
  • co zrobić w razie długotrwałej przerwy w dostawie prądu,
  • jak reagować w sytuacjach kryzysowych
  • jak budować odporność psychiczną. 

Niestety w sieci pojawiło się wiele oszustw związanych z rządowym „Poradnikiem bezpieczeństwa”, które polegają głównie na podszywaniu się pod instytucje państwowe, sprzedaży darmowych broszur lub wyłudzaniu danych poprzez fałszywe SMS-y i linki.

Prawdziwy poradnik jest dostarczany bezpłatnie do skrzynek – uważajcie również na próby jego sprzedaży lub żądania opłat za „aktualizację”. 

Ten poradnik jest po to, żebyśmy byli przygotowani na każdą sytuację kryzysową. Jego celem jest edukacja i zwiększanie świadomości obywateli, a nie generowanie zysku.

Przeczytaj, przećwicz i zachowaj!

 

UWAGA NA FAŁSZYWE AUDYTY

Na bydgoskich osiedlach zauważono również komunikaty z zapowiedzią audytu mieszkań. Fałszywa kontrola mieszkań to oszustwo, w którym przestępcy podają się za urzędników (np. ze spółdzielni, kominiarzy, gazowników), aby wejść do domu, wyłudzić pieniądze, dane osobowe lub okraść lokal. Działają pod presją czasu, twierdząc, że kontrola jest pilna.

Zawsze żądaj legitymacji i weryfikuj tożsamość kontrolera w administracji. 

***

Generalizując, pomysł jest dobry, ale wykonanie wyjątkowo marne, gdy połączymy to wszystko z brakiem zajęć praktycznych ( np. z zakresu udzielania pierwszej pomocy), książeczka staje się  makulaturą, a tę, jak wiadomo, wrzuca się do… śmietnika i właśnie tam jest jej miejsce, a odpowiedzialnych za wydanie naszych pieniędzy na tego gniota w… więzieniu.

 

Koszty

Całkowity koszt wydruku i dystrybucji rządowego „Poradnika bezpieczeństwa”, który trafił do polskich domów na przełomie 2025/2026 roku, wyniósł ponad

45 mln zł. Koszt samego wydruku szacowany był na blisko 45 mln zł, podczas gdy za pakowanie i doręczenie przez Pocztę Polską zapłacono dodatkowe 11,4 mln zł. 

  • Koszt wydruku: Około 44,92 mln zł (MSWiA pierwotnie planowało ok. 29 mln zł, ale zaakceptowało wyższą ofertę z powodu presji czasu).
  • Koszt dystrybucji (Poczta Polska): 11,4 mln zł.
  • Łączny koszt: Przekroczył 56 mln zł brutto.
  • Szczegóły: Średni koszt wydruku jednej broszury to zł, a koszt jej doręczenia to zł brutto.

(red.)

mrf.

 

Powrót do NEWSROOMU

Administrator zaprasza