Zaraz, jak to było? Tuż przed 1410 w Tucholi wykuwano dwa nagie miecze, a może to były buzdygany, dobra zostawmy to…, my dawni uczniowie tucholskiego NOWODWORKA, pamiętający biegające dinozaury i krzyżaków, kisiliśmy się jak szprotki na strychu Technikum Leśnego, papierosy paliliśmy w słynnym „Hadesie”, gdzie gonił nas pan profesor śp. Cyryl Lange i jakoś udało nam się przetrwać cztery lata, komunę oraz maturę. Teraz tucholski NOWODWOREK to inny świat, piękny budynek, wspaniała baza sprzętowa i nauczyciele naszych marzeń. Ci młodzi, którzy właśnie kończą tę znakomitą szkołę, wyruszają w świat i będą reprezentowali szkołę i nasze miasteczko na całym globie, a kto wie, może i dalej… Tak było jest i będzie.
W tucholskim TOK-u odbyło się tradycyjne spotkanie w którym udział wzięli absolwenci, ich stremowani rodzice, kadra, oficjele i media, które musza bezdusznie zdać relację z całości. Jest oczywiście wyjątek, który patrzy na wszystko z innego punktu widzenia – my. Używając delikatnego kolokwializmu, było fajnie i jakoś uruchomiły się wspomnienia, tuż po nich kamera. O obiektywizmie mowy być nie może, reszta to emocje.
Wspaniała młodzież i tyle…
Teraz powinien zostać opublikowany plik nadesłany przez szkołę z wykazem absolwentów, którzy zdobyli statuetki. Oczywiście ta sztuczka się nie uda, ponieważ plik jest zahasłowany, a to znak nieomylny, że komuś coś się pokręciło. Wybaczamy, może nadeślą drugi raz, to będzie aktualizacja.
Ciągnąc wątek dalej, podczas pożegnania absolwentów był ocean kwiatów dla nauczycieli, łzy, radość i niepewność przed obiektywami reporterów. Wszyscy byli dzielni, przetrwali i mają pamiątki od TOKiS-a – filmy i fotografie.
Nie traćmy czasu, wpierw pogodna relacja, a później ta bardziej poważna. Fotografie można sobie obejrzeć i pobrać w naszym profilu NIESZCZĘSNEGO FACEBOOKA.
mrf.
