Primaaprilisowy żart? Kompostownia? W Tucholi?

Estimated read time 4 min read

Patrząc na daty w dokumentach można wysnuć prosty wniosek, czy ta sprawa jest primaaprilisowym żartem wywieszonym w postaci „obwieszczeń” na słupach, czy faktem?

Zapewniamy, że sytuacji przyglądamy się od samego początku, zachowujemy jednak daleko idącą powściągliwość w ferowaniu wyroków z prostej przyczyny – zbieramy wszelkie dostępne informacje o sprawie, firmie, działaniach lokalnych władz i reakcjach mieszkańców i tak ma być!

Szanowni Państwo hasło „KOMPOSTOWNIA w Tucholi” budzi umiarkowane zainteresowanie mieszkańców, a wszystko za sprawą obiegu informacji, która mówiąc oględnie jest słaba.
.
Oczywiście TOKiS przygląda się sprawie i zbiera wszelkie informacje o przedsięwzięciu i samej firmie, która iście „kosmiczną” inwestycję chce zlokalizować w naszym miasteczku. Z uwagą śledzimy działania władz miasta, obieg informacji na linii UM – mieszkańcy, wysłuchaliśmy tego, co do powiedzenia mają władze powiatu, czekamy na reakcję radnych miejskich i powiatowych. Pilnie też wsłuchujemy się w słowa mieszkańców Władysławowa, Kudowy Zdroju i miejscowości położonych blisko Tucholi.
.
Przyglądamy się strategii firmy / spółki, badamy jej powiązania, notowania giełdowe, sposób reakcji na ewentualne odmowy współpracy wydane przez władze miejskie w różnych regionach Polski i staramy się zachować umiar i roztropność w przekazywaniu informacji, zwłaszcza tych najbardziej sensacyjnych, bo być może bez pokrycia.
Przyglądamy się sprawom formalnym i pilnie obserwujemy, jak zakończyły się protesty ludzi wobec w ich mniemaniu zagrożeń wobec działalności wielkiej firmy, która ma naprawdę spore możliwości i z pewnością je wykorzysta w ten, czy w inny sposób. Obserwujemy też reakcje na pomysł wybudowania kompostowni ze strony firm spożywczych usytuowanych w pobliżu ewentualnej inwestycji w naszym mieście, jak również orientujemy się w tym, czy teren po starej stolbudowskiej kotłowni został już wykupiony przez wielką spółkę.
.
Udało się nam nawet dotrzeć do historii tego terenu i chwil, kiedy został wykupiony przez wcześniejszego właściciela. Bierzemy pod uwagę wszystkie możliwości. W sprawie inwestycji rozpoczyna się protest, który prowadzony jest w kilku miejscach naszego miasteczka, za nami jest już spotkanie zainteresowanych sprawą przedsiębiorców, którzy w czwartek byli gośćmi Burmistrza Tucholi. I co? I nic – cisza.
.
Jedno w tej sprawie jest… dziwne, pada wiele słów, ale są problemy z kontaktem i relacjami od burmistrza począwszy, na przedsiębiorcach skończywszy. Jaśniej, nie ma z kim gadać, lokalni politycy jakby wyparowali w kosmos.
.
No i to obwieszczenie na kilku słupach oraz informacjach na BiP-ie miejskim które podobno są, ale nikt nie wie, gdzie. Oczywiście o polityce informacyjnej na miejskim i nie tylko BiP-ie mówiliśmy wiele razy, ta chyba zorientowana jest nie na mieszkańców, a urzędników, którzy nie potrafią mówić i pisać jasnym, prostym językiem, zrozumiałym dla każdego. To po co on jest?
.
Sprawa cuchnie, dosłownie i w przenośni, jednak niech nikt nie liczy na to, że do czegoś się nie dokopiemy.
.
Panie Burmistrzu, może łaskawie zorganizuje Pan nadzwyczajną sesję RM lub KONFERENCJĘ PRASOWĄ z udziałem wszystkich mediów w tym ogólnopolskich (pomożemy), zanim mieszkańcy się wkurzą, a w Polskę i w świat powędruje głos, że stolica Borów Tucholskim słynąca z kompleksów leśnych, śmierdzi szambem, choć, opowiada się tutaj o banialukach pt. „Czyste powietrze”?
I ostatnia konkluzja, to po jaką cholerę modernizujemy tucholską oczyszczalnię ścieków, skoro tuż obok powstanie śmierdziel, który zatruje życie tysiącom ludzi?



 

(red.)

 

Powrót do NEWSROOMU

Administrator zaprasza