Wolność słowa pod znakiem zapytania. Gdzie kończy się dezinformacja, a zaczyna legalna krytyka władzy?
Wyobraźmy sobie taką sytuację…
Mieszkaniec niewielkiego miasta publikuje w Internecie wpis o inwestycji samorządowej. Pisze, że przetarg budzi wątpliwości, że koszty są podejrzanie wysokie, a odpowiedzi urzędu nie wyjaśniają sprawy. Nie przedstawia dokumentów, ale wyraża swoje podejrzenia i domaga się wyjaśnień. Wkrótce ktoś zgłasza wpis jako dezinformację. Platforma ogranicza jego widoczność albo usuwa publikację. Autor nie wie, czy naruszył prawo, regulamin serwisu, czy może po prostu znalazł się w sporze, którego druga strona nie chce prowadzić publicznie. Kto rozstrzyga, co jest dezinformacją? Czy nieprawdziwa informacja jest automatycznie bezprawna? Czy krytyka rządu, prezydenta, parlamentu lub urzędu może zostać uznana za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa? To pytania, których nie wolno rozstrzygać wyłącznie emocjami ani politycznymi deklaracjami.
W demokratycznym państwie prawo do krytykowania władzy jest jednym z podstawowych narzędzi kontroli tej władzy. Jednocześnie wolność słowa nie oznacza prawa do bezkarnego zniesławiania, nawoływania do przemocy czy prowadzenia działań dezinformacyjnych na rzecz obcego wywiadu.
Granica istnieje. Problem polega na tym, żeby była wyznaczona przez prawo, a nie przez doraźną ocenę urzędnika, polityka czy administratora platformy.
1. Wolność słowa jest prawem konstytucyjnym, a nie zgodą na wypowiadanie się udzielaną przez państwo
Najważniejszy przepis znajduje się w art. 54 Konstytucji RP. Stanowi on, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. To uprawnienie obejmuje nie tylko wypowiedzi popularne, umiarkowane i zgodne z oczekiwaniami większości. Obejmuje również opinie krytyczne, niewygodne, ostre, a nawet takie, które wywołują sprzeciw.
Istotne znaczenie mają także:
- art. 14 Konstytucji — państwo zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu;
- art. 31 ust. 3 — ograniczenia konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko ustawą i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla wskazanych w Konstytucji celów; nie mogą naruszać istoty tych praw;
- art. 61 — obywatel ma prawo uzyskiwać informacje o działalności organów władzy publicznej i osób pełniących funkcje publiczne.
Warto zatrzymać się przy art. 54 ust. 2. Zakazuje on cenzury prewencyjnej środków społecznego przekazu oraz koncesjonowania prasy, z konstytucyjnym wyjątkiem dotyczącym koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej. Nie oznacza to, że każda ingerencja w publikację jest niedopuszczalna. Nie jest też tak, że platforma internetowa nie może moderować treści. Oznacza natomiast, że państwo nie może tworzyć systemu, w którym samo wyrażenie niewygodnej opinii wymaga wcześniejszej zgody władzy.
Co mówi prawo europejskie?
Art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka gwarantuje wolność wyrażania opinii, otrzymywania i przekazywania informacji oraz idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Konwencja dopuszcza ograniczenia, ale stawia warunki: muszą być przewidziane przez prawo, służyć uzasadnionemu celowi i być konieczne w demokratycznym społeczeństwie.
Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że wolność słowa obejmuje również informacje i poglądy, które obrażają, szokują lub niepokoją. Nie jest to przypadkowy dodatek do wolności wypowiedzi, lecz jeden z warunków pluralizmu i demokratycznej debaty.
Trybunał wymaga też, aby wyjątki od ochrony wolności słowa interpretować ściśle, a konieczność ograniczenia wykazywać przekonująco.
2. Krytyka władzy musi być chroniona szczególnie mocno
Władza publiczna podejmuje decyzje dotyczące pieniędzy podatników, inwestycji, bezpieczeństwa, edukacji, zdrowia, podatków i codziennego życia milionów ludzi. Obywatele muszą mieć możliwość oceniania tych decyzji. Mogą się mylić, przesadzać, używać ostrych słów, a nawet formułować oceny, z którymi inni się nie zgadzają. Nie oznacza to, że wolno im bezkarnie przypisywać konkretnym osobom popełnienie przestępstw bez podstaw albo rozpowszechniać fałszywe informacje naruszające czyjeś dobre imię. Jednak krytyka działania rządu nie może być automatycznie utożsamiana z atakiem na państwo. To rozróżnienie znajduje mocne oparcie w orzecznictwie strasburskim.
W sprawie Lingens przeciwko Austrii z 1986 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka zwrócił uwagę na konieczność rozróżnienia twierdzeń o faktach od sądów wartościujących. Fakty można weryfikować, natomiast od opinii nie można wymagać dowodu prawdziwości w taki sam sposób jak od twierdzeń faktycznych. Trybunał wskazał również, że granice dopuszczalnej krytyki są szersze wobec polityków niż wobec osób prywatnych. Politycy świadomie uczestniczą w życiu publicznym i muszą liczyć się z dokładniejszą oceną swoich działań. W sprawie Castells przeciwko Hiszpanii z 1992 r. Trybunał podkreślił, że działalność rządu musi podlegać uważnej kontroli nie tylko ze strony parlamentu i sądów, lecz także opinii publicznej.
To niezwykle ważna zasada: obywatel nie musi być dziennikarzem, prawnikiem ani ekspertem, żeby mieć prawo do krytycznej oceny decyzji władzy.
Fakt a opinia — różnica, której nie wolno zacierać
Rozważmy dwa przykłady.
Wypowiedź pierwsza:
„Moim zdaniem ten rząd prowadzi fatalną politykę gospodarczą i nie rozumie problemów małych przedsiębiorców”.
To sąd wartościujący. Można się z nim zgodzić albo nie. Nie da się jednak przeprowadzić prostego dowodu, że jest „prawdziwy” albo „fałszywy”.
Wypowiedź druga:
„Minister przyjął 500 tys. zł łapówki od konkretnej firmy w związku z tym przetargiem”.
To już konkretne twierdzenie o faktach, które można weryfikować. Jeżeli jest nieprawdziwe i narusza dobre imię określonej osoby, może prowadzić do odpowiedzialności prawnej. Nie oznacza to, że każda ostra opinia jest chroniona bez względu na wszystko. Także sąd wartościujący powinien mieć dostateczną podstawę faktyczną, jeżeli dotyczy konkretnego zdarzenia lub osoby. Wymaganie, aby obywatel udowodnił prawdziwość zdania „uważam tę decyzję za szkodliwą”, byłoby czymś zupełnie innym niż wymaganie wykazania podstaw dla zarzutu korupcji. Właśnie dlatego ocena wypowiedzi bez uwzględnienia jej kontekstu, formy i charakteru może prowadzić do błędnych rozstrzygnięć.
3. Czy polskie prawo karze za dezinformację?
Tu trzeba być bardzo precyzyjnym. W polskim Kodeksie karnym nie ma jednego ogólnego typu przestępstwa, który obejmowałby każdą nieprawdziwą wypowiedź nazwaną przez kogoś „dezinformacją”. Nie oznacza to jednak, że rozpowszechnianie fałszywych informacji zawsze pozostaje bezkarne. Odpowiedzialność może wynikać z konkretnych przepisów, jeżeli zachowanie spełnia wszystkie ustawowe znamiona danego czynu.
Zniesławienie — art. 212 Kodeksu karnego
Przepis ten dotyczy pomawiania osoby, grupy osób, instytucji, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej o takie postępowanie albo właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania określonej funkcji, zawodu lub działalności. Za zniesławienie za pośrednictwem środków masowego komunikowania grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Istotny jest art. 213.
Nie popełnia przestępstwa zniesławienia ten, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną albo służący obronie społecznie uzasadnionego interesu. To ważny mechanizm ochrony debaty publicznej. Nie oznacza jednak, że można bez ograniczeń rozpowszechniać dowolne informacje o życiu prywatnym innych ludzi. Ustawa przewiduje w tym zakresie dodatkowe warunki.
Zniewaga — art. 216 Kodeksu karnego
Zniewaga jest czymś innym niż zniesławienie. Zniesławienie dotyczy przypisania komuś określonego postępowania lub właściwości. Zniewaga odnosi się do uwłaczającej formy wypowiedzi. Wypowiedź może więc zawierać prawdziwy zarzut, ale zostać sformułowana w sposób, który w konkretnych okolicznościach prowadzi do odrębnej oceny prawnej.
Szczególna ochrona organów państwa
Kodeks karny przewiduje również:
- art. 135 § 2 — publiczne znieważenie Prezydenta RP;
- art. 226 § 3 — publiczne znieważenie lub poniżenie konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej.
Samo krytykowanie decyzji Prezydenta, Sejmu, rządu czy innego organu nie oznacza jeszcze popełnienia tych przestępstw. Konieczne jest ustalenie, czy konkretna wypowiedź spełnia ustawowe znamiona czynu. Jednocześnie istnienie takich przepisów wymaga uwzględniania standardów konstytucyjnych i konwencyjnych. W przywołanym przewodniku po orzecznictwie ETPC wskazano, że przyznawanie głowom państw szczególnej ochrony za pomocą specjalnych przepisów karnych co do zasady nie odpowiada duchowi Konwencji. Nie jest to samo w sobie rozstrzygnięcie o nieważności polskiego przepisu, lecz istotna wskazówka interpretacyjna dotycząca granic ingerencji w debatę publiczną.
Inne przepisy chronią przed zachowaniami, które nie są zwykłą krytyką ani wymianą poglądów.
Przykładowo:
- art. 255 k.k. dotyczy publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa oraz publicznego pochwalania jego popełnienia;
- art. 256 k.k. obejmuje między innymi publiczne propagowanie ustrojów totalitarnych oraz nawoływanie do nienawiści na określonym tle;
- art. 257 k.k. dotyczy publicznego znieważania grupy ludności lub osoby z powodu wskazanych w nim cech, takich jak przynależność narodowa, etniczna, rasowa czy wyznaniowa.
To konkretne zachowania określone przez ustawodawcę. Nie wolno ich rozszerzać na każdą wypowiedź nieprzychylną rządowi, parlamentowi czy instytucji publicznej.
4. Ważna zmiana z 2026 roku: Kodeks karny zawiera już szczególny przepis o dezinformacji
W tym miejscu warto odnotować zmianę, która ma bezpośrednie znaczenie dla całej dyskusji.
Od 23 sierpnia 2026 r. obowiązuje art. 130 § 9 Kodeksu karnego, dodany ustawą z 11 czerwca 2026 r. o zmianie Kodeksu karnego, ogłoszoną w Dz.U. z 2026 r. poz. 988.
Przepis dotyczy osoby, która bierze udział w działalności obcego wywiadu albo działa na jego rzecz i prowadzi dezinformację polegającą na rozpowszechnianiu nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd informacji, mając na celu:
- wywołanie poważnych zakłóceń w ustroju lub gospodarce Rzeczypospolitej Polskiej, państwa sojuszniczego lub organizacji międzynarodowej, której Polska jest członkiem, albo
- skłonienie organu władzy publicznej do podjęcia lub zaniechania określonych czynności.
Za ten czyn grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od 8 lat. To bardzo poważna regulacja, ale trzeba ją czytać dokładnie.
Samo opublikowanie nieprawdziwej informacji nie wystarcza do przypisania przestępstwa z art. 130 § 9.
Konieczne jest wykazanie między innymi udziału w działalności obcego wywiadu lub działania na jego rzecz oraz szczególnego celu określonego w przepisie. Nie jest to więc ogólny zakaz krytykowania władz, kwestionowania ich decyzji czy publikowania błędnych ocen politycznych. Ten przepis dotyczy szczególnego rodzaju działalności związanej z obcym wywiadem i poważnymi zagrożeniami dla państwa. Warto o nim pamiętać, ponieważ pokazuje, że prawo może zwalczać działania dezinformacyjne bez konieczności tworzenia nieograniczonego pojęcia „niepożądanej informacji”.
5. Dezinformacja w Internecie: co naprawdę reguluje europejski Akt o usługach cyfrowych?
W debacie publicznej często pojawia się skrót myślowy: skoro obowiązuje Akt o usługach cyfrowych, czyli DSA, platformy mogą usuwać dezinformację, a państwo może nakazać usunięcie każdej informacji uznanej za nieprawdziwą. To nie jest prawidłowe odczytanie rozporządzenia. DSA, czyli rozporządzenie UE 2022/2065, obowiązuje w całej Unii od 17 lutego 2024 r. Reguluje obowiązki dostawców usług pośrednich, w tym platform internetowych i wyszukiwarek.
Nielegalna treść to nie to samo co informacja nieprawdziwa
Art. 3 lit. h DSA definiuje nielegalną treść jako informację, która sama w sobie lub w związku z działalnością, w tym sprzedażą produktów albo świadczeniem usług, jest niezgodna z prawem Unii lub prawem państwa członkowskiego zgodnym z prawem Unii.
Wynika z tego istotna zasada:
Aby uznać informację za nielegalną w rozumieniu DSA, trzeba wskazać normę prawną, z którą ta informacja jest niezgodna.
Samo stwierdzenie, że coś jest fałszywe, nie rozstrzyga jeszcze o nielegalności. Może oczywiście istnieć przepis, który w konkretnych okolicznościach zakazuje określonego rodzaju fałszywych informacji. Wtedy podstawą ingerencji będzie właśnie ten przepis, a nie samo użycie etykiety „dezinformacja”.
Ale DSA rzeczywiście dostrzega problem dezinformacji
Nie należy jednak iść w drugą skrajność i twierdzić, że DSA w ogóle nie zajmuje się dezinformacją. Motywy 81–88 rozporządzenia wskazują na systemowe zagrożenia dla praw podstawowych, debaty obywatelskiej, procesów wyborczych i bezpieczeństwa publicznego. Motyw 84 wyraźnie nakazuje bardzo dużym platformom uwzględniać również informacje, które same w sobie nie są nielegalne, ale mogą przyczyniać się do zidentyfikowanych zagrożeń systemowych. Wymienia przy tym wprowadzające w błąd treści, w tym dezinformację, a także mechanizmy ich algorytmicznego wzmacniania. Art. 34 zobowiązuje bardzo duże platformy i wyszukiwarki do oceny określonych ryzyk systemowych, w tym negatywnego wpływu na debatę obywatelską i procesy wyborcze. Art. 35 wymaga stosowania rozsądnych, proporcjonalnych i skutecznych środków ograniczania tych ryzyk. Mogą one obejmować zmiany w algorytmach rekomendacji, systemach moderacji, regulaminach, reklamach i sposobach informowania użytkowników.
Nie wynika z tego jednak obowiązek automatycznego usuwania każdej informacji, która może zostać uznana za dezinformację. Przepisy wymagają uwzględniania praw podstawowych, w szczególności wolności wypowiedzi.
DSA nie nakłada ogólnego obowiązku monitorowania wszystkiego
Ważny jest również art. 8 DSA.
Stanowi on, że na dostawców usług pośrednich nie można nakładać ogólnego obowiązku monitorowania informacji, które przekazują lub przechowują, ani ogólnego obowiązku aktywnego poszukiwania faktów lub okoliczności wskazujących na nielegalną działalność.
To istotna gwarancja.
Nie oznacza ona, że platforma może ignorować konkretne zgłoszenia nielegalnych treści. Oznacza natomiast, że prawo unijne nie ustanawia powszechnego obowiązku ciągłego kontrolowania wszystkich wypowiedzi wszystkich użytkowników w poszukiwaniu naruszeń.
6. A jeśli platforma usunie wpis? Użytkownik nie jest pozbawiony praw
Wolność słowa w Internecie nie sprowadza się wyłącznie do pytania, czy państwo może zakazać publikacji.
Dzisiaj ogromne znaczenie mają również decyzje prywatnych platform. To one mogą ograniczyć widoczność wpisu, usunąć komentarz, zawiesić konto lub odebrać możliwość zarabiania na publikowanych treściach.
DSA przewiduje w takich sytuacjach konkretne obowiązki.
Art. 14 — przejrzystość regulaminów
Platformy muszą jasno określać ograniczenia dotyczące korzystania z ich usług, zasady moderowania treści i stosowane narzędzia, w tym automatyczne podejmowanie decyzji. Przy stosowaniu regulaminów powinny działać starannie, obiektywnie i proporcjonalnie, uwzględniając prawa podstawowe użytkowników, w tym wolność wypowiedzi.
Art. 17 — uzasadnienie decyzji
Jeżeli platforma usuwa treść, ogranicza jej widoczność, zawiesza konto lub ogranicza możliwość uzyskiwania przychodów z publikacji, w przypadkach objętych tym przepisem powinna przekazać użytkownikowi jasne i konkretne uzasadnienie.
Powinno ono wskazywać między innymi podstawę decyzji, okoliczności, na których ją oparto, oraz dostępne sposoby zakwestionowania rozstrzygnięcia.
Art. 20 — możliwość złożenia skargi
Użytkownik platformy powinien mieć dostęp do wewnętrznego systemu rozpatrywania skarg. System ten ma działać elektronicznie i bezpłatnie, a prawo do skorzystania z niego przysługuje przez co najmniej sześć miesięcy od poinformowania o decyzji. Skargi powinny być rozpatrywane terminowo, starannie, niedyskryminująco i w sposób niearbitralny.
Art. 21 — pozasądowe rozstrzyganie sporów
DSA przewiduje również możliwość skorzystania z certyfikowanych organów pozasądowego rozstrzygania sporów. Nie odbiera to użytkownikowi prawa do skierowania sprawy do sądu. To ważne, bo decyzja platformy nie staje się automatycznie prawidłowa tylko dlatego, że została podjęta przez prywatnego administratora.
7. Co zmieniło się w Polsce w listopadzie 2026 roku?
To zagadnienie jest szczególnie aktualne.
4 września 2026 r. uchwalono ustawę o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw. Została podpisana przez Prezydenta 25 września, ogłoszona w Dz.U. z 2026 r. poz. 1296 i weszła w życie 6 listopada 2026 r. Ustawa wyznaczyła Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej na polskiego Koordynatora do spraw usług cyfrowych.
To oznacza, że od 6 listopada działa już krajowy system nadzoru i egzekwowania obowiązków wynikających z DSA. Użytkownik może złożyć do Koordynatora skargę dotyczącą naruszenia obowiązków przez dostawcę usług cyfrowych.
Warto jednak zauważyć, że UKE samo wyjaśnia granice swojej roli: urząd nie ma oceniać poglądów użytkowników ani zastępować platform w podejmowaniu decyzji moderacyjnych. Nie staje się też instancją odwoławczą od każdej decyzji platformy. Ma kontrolować przestrzeganie obowiązków wynikających z DSA.
Drugi etap: procedury nakazywania blokowania nielegalnych treści
Osobno trzeba traktować ustawę o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw, nad którą parlament pracował jesienią 2026 r. Sejm uchwalił ją 8 października. Senat 13 października wprowadził poprawki, a 22 października Sejm przyjął większość poprawek senackich. Według informacji UKE z 27 października ustawa została 23 października skierowana do podpisu Prezydenta.
Projekt dotyczy krajowych procedur wydawania nakazów odnoszących się do nielegalnych treści, wskazania właściwych organów i sposobu kontroli sądowej. Nie należy jednak przedstawiać go jako ogólnego zakazu publikowania informacji uznanych za fałszywe.
To rozróżnienie jest fundamentalne: regulacja dotycząca blokowania określonych treści nielegalnych nie jest tym samym co regulacja zakazująca niewygodnych opinii lub krytyki rządu.
8. Kiedy obywatel może ponieść odpowiedzialność cywilną?
Nie każda sprawa związana z nieprawdziwą informacją musi kończyć się postępowaniem karnym. W grę może wchodzić również odpowiedzialność cywilna.
Art. 23 Kodeksu cywilnego chroni dobra osobiste człowieka, między innymi cześć i dobre imię. Art. 24 przewiduje możliwość żądania zaniechania naruszeń, usunięcia ich skutków, a w określonych przypadkach także zadośćuczynienia pieniężnego lub naprawienia szkody majątkowej.
Na podstawie art. 43 przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych stosuje się odpowiednio do osób prawnych. Oznacza to, że również przedsiębiorstwo może dochodzić ochrony swojego dobrego imienia.
Przykładowo, jeśli ktoś rozpowszechnia nieprawdziwe informacje, że konkretna firma oszukuje klientów albo nielegalnie sprzedaje towary, może narazić się na roszczenia cywilne, jeżeli spełnione są ustawowe przesłanki.
Ale także tutaj konieczna jest ocena okoliczności. Krytyczna recenzja, negatywna opinia klienta czy rzetelne opisanie problemu nie stają się bezprawne tylko dlatego, że przedsiębiorcy nie podobają się ich skutki.
9. Co to oznacza dla zwykłego obywatela, dziennikarza i przedsiębiorcy?
Dla zwykłego użytkownika Internetu podstawowa zasada jest prosta: można krytykować władzę, komentować decyzje urzędów, kwestionować oficjalne komunikaty i domagać się wyjaśnień.
Warto jednak odróżniać:
- informację, którą można sprawdzić;
- opinię, która jest oceną;
- podejrzenie, które wymaga dalszego wyjaśnienia;
- zarzut dotyczący konkretnej osoby, który powinien mieć podstawy;
- wezwanie do działania, które może w określonych okolicznościach stanowić nawoływanie do przestępstwa.
Dla dziennikarza i autora publikacji szczególne znaczenie ma weryfikowanie źródeł, dokumentowanie ustaleń, umożliwianie odniesienia się do zarzutów i jasne oddzielanie faktów od komentarza. Dla przedsiębiorcy ważna jest natomiast podwójna perspektywa. Z jednej strony może on być ofiarą nieprawdziwych informacji, które niszczą jego reputację. Z drugiej — sam może publikować opinie i oceny, które podlegają ochronie wolności wypowiedzi. Jeśli platforma ograniczy firmie dostęp do konta, reklamy lub publikacji, skutki mogą być finansowe. Dlatego warto zachowywać komunikaty o moderacji, dokumentować sporne treści i korzystać z procedur odwoławczych przewidzianych w DSA.
Co zrobić, gdy platforma usunie wpis lub ograniczy konto?
- Zachować zrzut ekranu wpisu i komunikatu platformy.
- Ustalić, czy decyzja wynikała z zarzutu nielegalności treści, czy z naruszenia regulaminu.
- Zażądać uzasadnienia, jeśli platforma nie przekazała go w wymaganym zakresie.
- Skorzystać z wewnętrznego systemu skarg.
- Rozważyć pozasądowe rozstrzygnięcie sporu lub drogę sądową.
- Jeżeli podejrzewamy naruszenie obowiązków DSA przez dostawcę, rozważyć skargę do właściwego Koordynatora do spraw usług cyfrowych.
Nie każda decyzja platformy będzie błędna. Ale żadna nie powinna być traktowana jako niepodważalna tylko dlatego, że podjęto ją automatycznie lub na podstawie regulaminu.
10. Proste pytania
Każda regulacja dotycząca zwalczania dezinformacji powinna przejść kilka testów.
1. Czy pojęcie dezinformacji jest wystarczająco precyzyjne?
Czy obejmuje wyłącznie świadome, celowe działania wprowadzające w błąd, czy również pomyłki, błędne interpretacje i niepopularne opinie?
2. Czy przepis wskazuje konkretny czyn, czy tylko ogólną kategorię wypowiedzi?
Prawo karne powinno opisywać zachowania w sposób możliwie precyzyjny. Nie może opierać się na nieostrym pojęciu, które pozwala karać za samo niezadowolenie z wypowiedzi.
3. Kto rozstrzyga o nielegalności treści?
Czy decyzję podejmuje niezależny sąd, właściwy organ administracji czy prywatna platforma? Jakie są kompetencje każdej z tych instytucji?
4. Czy obywatel poznaje podstawę ingerencji?
Czy otrzymuje konkretne uzasadnienie, wskazanie naruszonego przepisu i możliwość zakwestionowania decyzji?
5. Czy kontrola jest rzeczywiście skuteczna?
Czy można szybko przywrócić treść lub konto, jeżeli ograniczenie było nieuzasadnione?
6. Czy istnieje ochrona przed nadużywaniem zgłoszeń?
Czy mechanizm zgłaszania treści nie może być wykorzystywany do uciszania krytyków, konkurentów gospodarczych albo dziennikarzy?
7. Czy uwzględniono interes publiczny?
Czy przepisy chronią możliwość ujawniania nieprawidłowości, krytykowania decyzji administracyjnych i prowadzenia debaty o sprawach publicznych?
To nie są pytania przeciwko zwalczaniu dezinformacji. To pytania o to, jak robić to skutecznie, nie niszcząc jednocześnie wolności, która jest jednym z fundamentów demokratycznego państwa.
Państwo powinno chronić prawdę, ale nie może przyznawać sobie monopolu na jej definiowanie
Dezinformacja może być realnym zagrożeniem. Może służyć obcym służbom, destabilizować debatę publiczną, wpływać na procesy wyborcze, wywoływać panikę i prowadzić do poważnych szkód społecznych lub gospodarczych. Państwo ma prawo i obowiązek przeciwdziałać takim zjawiskom.
Nie każda informacja nieprawdziwa jest przestępstwem. Nie każda opinia jest twierdzeniem o faktach. Nie każda krytyka instytucji jest atakiem na państwo. I nie każda treść usunięta przez platformę była nielegalna. Wolność słowa nie chroni bezwarunkowo oszczerstwa, gróźb, nawoływania do przestępstw czy działań dezinformacyjnych prowadzonych na rzecz obcego wywiadu. Chroni jednak obywatela, który chce pytać, wątpić, krytykować, kwestionować i domagać się odpowiedzi.
W demokratycznym państwie obywatel nie musi mieć racji, żeby mieć prawo do wypowiedzi. Władza nie musi zgadzać się z krytyką, żeby była zobowiązana ją tolerować.
Dlatego walka z dezinformacją musi być prowadzona w granicach prawa, z precyzyjnie określonymi kompetencjami, możliwością kontroli i realną ochroną przed nadużyciami. Bo państwo, które chce chronić obywatela przed manipulacją, samo musi być gotowe na pytania, kontrolę i krytykę.
Najważniejsze przesłanie tego odcinka: zwalczanie kłamstwa nie może stać się pretekstem do zwalczania niewygodnej prawdy ani legalnej opinii!!!
Źródła:
- Konstytucja RP — rozdział I, w szczególności art. 14
- Konstytucja RP — rozdział II, w szczególności art. 31, 54 i 61
- Europejski Trybunał Praw Człowieka — przewodnik po art. 10 EKPC, aktualizacja 28 lutego 2026 r.
- Kodeks karny — tekst jednolity, Dz.U. 2026 poz. 1342
- Ustawa zmieniająca Kodeks karny, Dz.U. 2026 poz. 988
- Kodeks cywilny — tekst jednolity, Dz.U. 2026 poz. 795
- Akt o usługach cyfrowych — rozporządzenie UE 2022/2065, EUR-Lex
- UKE — rola Prezesa UKE jako Koordynatora do spraw usług cyfrowych, 27 października 2026 r.
- Senat RP — przebieg prac nad ustawą dotyczącą krajowych procedur blokowania nielegalnych treści
- Dziennik Ustaw — wykaz aktów prawnych z 2026 r.