A jeszcze nie tak dawno cieszyliśmy się z tego, że wreszcie zaoszczędzimy czas i zdrowie, dzięki skrótowi z parkingu pobliskiej „Biedronki” do szpitala. Mhm, akurat…
Trudno powiedzieć dlaczego to przejście dosłownie zadrutowano, bo prezes szpitala nam się nie zwierza. Może to kwestia bezpieczeństwa przechodniów, a ci są w zasięgu inwestycji, którą tam realizuje inwestor z Czerska, może są i inne przeciwskazania, a może to małpia złośliwość, oczywiście przedmiotów martwych, że same się zadrutowały na… amen. Fakt jest jeden i nie brzmi optymistycznie.
Oddajmy głos czytelnikom:
Pani Agnieszka:
W kwietniu często chodziłam do szpitala w sierpniu znów musiałam. Chodnik zrobiony od kwietnia a przejścia nie ma.
Pani Joanna:
To jest porażka totalna z tym wejściem do szpitala nic ująć nic dodać…………….
Pani Maria:
Też chciałam dzisiaj wejść…niestety…wejście jeszcze zagrodzone
dlaczego??? Tym ze zdrowym kręgosłupem wszystko jedno, ale dla mnie nie…
Pani Anna:
Po prostu masakra.
Pan Zbigniew:
Czy władze szpitala nie wiedzą że utrzymują się z podatków pacjentów ..???? Kto jest dla kogo ???
Cóż, może powiat poczuje siew obowiązku, jako główny udziałowiec spółki i odpowie naszym Widzom i Czytelnikom na tak zadane pytania? TOKiS stoi otworem.
***






