Szpitalne „zadrutniki”, czyli chwilowy brak skrótu do szpitala w Tucholi?

Estimated read time 2 min read

A jeszcze nie tak dawno cieszyliśmy się z tego, że wreszcie zaoszczędzimy czas i zdrowie, dzięki skrótowi z parkingu pobliskiej „Biedronki” do szpitala. Mhm, akurat…

Trudno powiedzieć dlaczego to przejście dosłownie zadrutowano, bo prezes szpitala nam się nie zwierza. Może to kwestia bezpieczeństwa przechodniów, a ci są w zasięgu inwestycji, którą tam realizuje inwestor z Czerska, może są i inne przeciwskazania, a może to małpia złośliwość, oczywiście przedmiotów martwych, że same się zadrutowały na… amen. Fakt jest jeden i nie brzmi optymistycznie.

Oddajmy głos czytelnikom:

Pani Agnieszka:

W kwietniu często chodziłam do szpitala w sierpniu znów musiałam. Chodnik zrobiony od kwietnia a przejścia nie ma.

Pani Joanna:

To jest porażka totalna z tym wejściem do szpitala nic ująć nic dodać…………….

Pani Maria:

Też chciałam dzisiaj wejść…niestety…wejście jeszcze zagrodzone🙈🙈🙈dlaczego??? Tym ze zdrowym kręgosłupem wszystko jedno, ale dla mnie nie…😭😭😭

Pani Anna:

Po prostu masakra.

Pan Zbigniew:

Czy władze szpitala nie wiedzą że utrzymują się z podatków pacjentów ..???? Kto jest dla kogo ???

Cóż, może powiat poczuje siew obowiązku, jako główny udziałowiec spółki i odpowie naszym Widzom i Czytelnikom na tak zadane pytania? TOKiS stoi otworem. 

***

 

Powrót do NEWSROOMU

Administrator zaprasza