KONWENT – krzyk rozpaczy samorządowców miejskich województwa ( felieton autorski)

Estimated read time 9 min read

TOKiS-PRESS TV piórem szefa popełnił zbrodnię straszliwą, niewdzięcznik w mediach społecznościowych ni z gruszki, ni z pietruszki i to w DNIU SAMORZĄDOWCA, bezczelnie ogłosił, że to lenie w dodatku bez kręgosłupa, usłużni od razu donieśli (pozdrawiam, świetna robota). Zemsta nadeszła chwilę później – ostracyzm totalny. Trochę to przypomina dawne PO, która na długie lata rządzenia PiS-u, stała się opozycją totalną. Cóż, nasi lokalni samorządowcy, inaczej, służący społeczeństwu ( bo wynajęci na czas kadencji), są bardzo wrażliwi na krytykę i po takim „koncercie” zamiast zastanowić się nad własnym postępowaniem, obrażają się na cały świat. Przypomnijmy, ten nasz  to prawie 100 000 wyświetleń tygodniowo w samych naszych mediach społecznościowych z regionu, łacznych odsłon na całym świecie prawie 15 milionów (portal) i składa się z wyborców w dodatku bardzo wrażliwych na to, co dzieje się w ich opłotkach. Lekceważenie brakiem możliwości uczestnictwa w wydarzeniach poprzez ich utajnienie lub brak zaproszenia, to głupota, chyba że… wybrańcom już „nie zależy”, bo się zmęczyli. Jeżeli tak, to można złożyć dymisję, ludzie zrozumieją.

Mam wrażenie, że od ostatnich wyborów, naszym samorządowcom coś mocno zaprząta głowę. Jak zwykle „bywają”, dyskutują, uśmiechają się ale gdzieś w ich głębi kotłuje się myśl, że tak źle ekonomicznie, to jeszcze nie było. Oficjalnie nie przyznają, że za poprzedniej władzy realizowali więcej zadań, ludzie lubili ich bardziej, nagradzali również słowem. W dzisiejszym świecie to, co samorządowcy starają się robić,  to cień przeszłości. Cóż, ale trzeba jakoś żyć z obecną władzą, a nóż coś skapnie z pańskiego stołu.  Pewnie stąd wziął się wywód, że mają problemy z kręgosłupem i… pamięcią. Nie skapnie, bo nic już nie ma, unia kończy się, wylecą dotacje i granty – ostrzegamy przed tym od lat. Eldorado się kończy, również sen o potędze! Nadchodzi bieda, takiej nie było od lat, ta potrwa być może pół wieku! Skończy się, kiedy nas już nie bedzie.

Kiedy rządził PIS było podobno kolorowo, ze śmigłowców leciało konfetti,  żyło się ponad stan, ale generalnie gminom i miastom wegetowało się lepiej. Inwestycje powstawał jak grzyby po deszczu, obietnice w większości były spełniane. Dzisiaj nominaci muszą ucieszyć się z tego, że dostaną wybiórcze dofinasowanie na „drobiazgi:, jakąś murawę na boisku, ścieżkę pieszo – rowerową do wsi położnej cztery kilometry dalej od peryferiów miasta, czy inne silosy zastępujące wegiel z kopalni, by otrzymać prąd. Dla rozpasanego w dobrobycie społeczeństwa, to jak ochłapy z pańskiego stołu. Frustracje narastają obu stronach. No, niestety, nie do końca jest czymś się chwalić.

Samorządowcy zapominają jednak o tym, że są głosem społeczeństwa i ich podstawowym zadaniem jest słuchać, np. ulicy, ta cechuje się czymś wyjątkowym: mądrością ludową. Ulica nikomu już nie wierzy, a swoich nominatów od kilku lat uważa za patentowanych leniuchów, którzy tak wiele obiecali i nie dotrzymali słowa, mało tego zaczynają krzywdzić ludzi… biernością. Zaczynają sioię porównania z innymi miastami, regionami…

I tutaj właśnie zaczynają się schody. Burmistrz Tucholi, facet na twarzy którego od lat zawsze gościł uśmiech, dzisiaj posmutniał, może nawet trochę zgorzkniał, sprawia wrażenie potwornie zmęczonego. Owszem, ma umiejętność gry w tłumie, ale najbliższego otoczenia nie oszuka, to maska za którą być może kryje się wszystko.

Prościej, widać, że od środka zżera chłopa obawa przed jutrem, a to jest niepewne i to pod każdym względem. Kiedy myśli się o tym przez całą dobę, 365 dni w roku, to musi wywierać presję na wrażliwym człowieku.

Fakt, Wielka Rada Miejska podczas ostatniej sesji dała włodarzowi wotum zaufania, nawet skandalicznie niską podwyżkę, ale kiedy ogląda się kadry z zapisu filmowego, do chwili ogłoszenia wyniku głosowania, które w sposób oczywisty musiało być sukcesem, widać na twarzy burmistrza smutek, zmęczenie, być może natłok myśli pod wspólnym tytułem: „i co dalej”?

Przekornie dobra wiadomość! Będzie jeszcze gorzej i to przez kolejny rok! Nadejdzie kolejna chwila, że trzeba będzie zamknąć kolejną szkołę, zlikwidują się ledwo dyszące, choć jeszcze dochodowe firmy. Będzie brakowało pieniędzy na każdą inwestycję, ba, być może zabraknie nawet na papier toaletowy, a wszystko w atmosferze widma pożogi wojennej i braku wpływów z kasy centralnej.

Bo tak naprawdę, „pieniędzy nie ma i nie będzie”, jak mawiał klasyk słabo związany z Polską. Nieszczęścia chodzą parami, a życie, praca, to jedno, odpowiedzialność za ludzi, to drugie, a jeszcze pozostaje życie osobiste!

I kurczę bardzo dobrze! Ta rzeczywistość, to największe wyzwanie i tylko od charakteru człowieka zależy, czy ugnie się, czy wzmocni. Obecne władza centralna skończy marnie, przyjdą inni, równie głupi i zawzięci, wszak polityk to największe nieszczęście, przez nich toczą się wojny i cierpią ludzie.

Ale jeżeli cierpieć na poziomie samorządowym, to wspólnie, do jasnej cholery! Tfu-demokracja rządzi się swoimi wypaczonymi standardami, zmieńmy je na przyjazną ludziom, dzielmy się nie tylko sukcesami, ale również troskami. Co? Zaśmierdziało komuną? Najgorsza prawda jest lepsza od skrytości, a w moim mniemaniu ważne zdarzenie, które miało miejsce w Tucholi, zaledwie kilka dni temu, zasługiwało na coś więcej, niż krótkie notatki prasowe w mediach uznanych, napływowych, zaprzyjaźnionych i własnych. I tutaj właśnie jest miejsce dla niezależnych – nas, mamy to w nosie, mówimy jak jest, bez sympatii i antypatii.

Kiedy organizuje się Konwent Burmistrzów, to stawia się nie jedną, a dwie, trzy, nawet cztery kamery i kręci się wszystko jak leci. W relacji wyłącza się się sprawy tajne, których nie może poznać wróg, reszta ma trafić do społeczeństwa i to w pełnej wersji, niech trwa nawet 12 godzin! To kwestia zaufania, a to zostało złamane.

Podczas konwentu rozmawiano o różnych sprawach, ogłaszano kolejne sukcesy, dzielono się problemami finansowymi, które wynikają z tragicznej sytuacji państwa , jako instytucji, ale ludzi interesuje już coś zupełnie innego! BEZPIECZEŃSTWO!

To szerokie pojęcie należy ograniczyć do tego najbardziej oczywistego, bo faktycznego. Nikt o tym nie pomyślał?

Za dwa dni politycy – kretyni otworzą granice i wpuszczać będą nielegalnych darmozjadów, z tendencjami do przestępstw w dodatku najcięższych, dodatkowo pod nosem wyrosła nam V-kolumna uchodźców zadaniowanych Bóg wie przez kogo. Mnożą się pożary, awarie i tym podobne „atrakcje”. Policja ma siedzieć cicho i tonować nastroje jednostronnie, z czymś takim mamy już do czynienia w UK, skąd wróciłem kilka dni temu. Tam nikt nie bawi się w konwenanse, odcięcie komuś głowy nie stanowi problemu, a ofiarom napadów zakłada się… kajdanki!

Za chwile możemy mieć to i tutaj w Tucholi, w powiecie, województwie. O tym należy rozmawiać i informować ludzi!

Samorządowcy są tego świadomi, ale ciągle zginają karki przed władzą, która dominuje w danej chwili. Dosyć tego! Czas postawić się „okoniem”, że co? Że znikną granty i zapomogi? A w cholerę z nimi, czas przestawić się na „zasilanie własne” z podatków lokalnych, a daniny dla centrali wysłać na Plutona! Tam je spożytkują, bo ci kretyni tylko je zmarnują, rozkradną lub oddadzą Ukraińcom, aby milczeli o przekrętach na nieprawdopodobną skalę!

Kiedy do tego dołączymy zagrożenie wojenne, które równocześnie jest podsycane przez media, podlegające władzy warszawskiej, to podwaliny paniki już mamy. O tym burmistrzowie rozmawiali i co z tego? Przyjęli do wiadomości jak mają się zachować w chwili ataku, właśnie, czyjego? Wariata Putina? Wbrew pozorom on nie jest taki głupi, jest jeszcze głupszy, osobiście.., bardziej obawiam się Ukraińców i ich prezydenta, który zachowuje się jak ruski agent. Idiotyzm? Raczej nie, chyba że kwestie banderyzmu, rzezi wołyńskiej przywołane sformowaniem oddziału bojowego w samouwielbieniu UPA, o którym dowiedział się cały świat, nie można tego potraktować inaczej, jak samozaoranie własnego kraju. Prezydent Zełenski zwariował, czy też uległ nałogom? Nic tego, to kukiełka, a za sznurki pociąga „Wielki Brat” i nie mieszka ona „Za Oceanem”, za to hojnie rozdaje srebrniki, również te nasze, polskie…

Wiec nie bój się samorządowcze i nie obrażaj się na cały świat, bo kiedy dobrze ci życzą to słuchaj, bo jedziesz ze społeczeństwem na jednym wózku, a nabzdyczenie schowaj do szuflady, tam jest jego miejsce, bo za chwile będziesz odpowiadał za życie tysięcy!

A kiedy nie podołasz i rozwali cię od środka sumienie, poniesiesz największą karę, bo z nim nie można wygrać. Jak drzewiej, powtórzę raz jeszcze: „NIE, DZIĘKUJĘ”, mam inną filozofię, jest prosta, czystki, i zaczynamy od nowa, ale to za trzy lata, być może…


mrf.

Powrót do NEWSROOMU

Administrator zaprasza